Niszczejące od wielu lat Wzgórze Partyzantów wreszcie ma odzyskać swój dawny, przedwojenny blask i znów stać się wizytówką Wrocławia. Jeszcze w tym roku urzędnicy ogłoszą przetarg na gruntowy remont tego terenu. W planach jest także odtworzenie glorietty.

Walka o powrót Wzgórza Partyzantów do miasta trwała długo. Co prawda w styczniu 2017 roku sąd orzekł o rozwiązaniu umowy użytkowania wieczystego, zawartej w 1990 roku na 40 lat między gminą Wrocław a firmą Retropol – która nie wywiązała się z zapisów kontraktu obejmującego remont obiektu – ale to nie zakończyło sprawy. Wyrok został bowiem zaskarżony i dopiero w marcu 2018 roku sąd apelacyjny oddalił apelację Retropolu.– Cieszymy się, że po czteroletniej batalii sądowej odzyskaliśmy Wzgórze Partyzantów. Dotychczasowy użytkownik nie chciał opuścić terenu, więc musieliśmy skorzystać z pomocy komornika. Obiekt jest w fatalnym stanie, dlatego rozważamy możliwość wystąpienia o odszkodowanie od Retropolu – mówi Lech Filipiak, dyrektor Departamentu Nieruchomości i Eksploatacji Urzędu Miejskiego Wrocławia. Teren został już ogrodzony i zabezpieczony.
– Pracujemy nad tym, aby przywrócić świetność Wzgórza i otworzyć je dla mieszkańców oraz turystów – dodaje Lech Filipiak.

Wkrótce remont, a potem odtworzenie glorietty
Jak wyjaśnia Urszula Badura, dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich, aktualnie wykonywana jest dokumentacja projektowa remontu kolumnady z podpiwniczeniem, placu przed kolumnadą z fontanną i dawnej restauracji Reduta.
– Inwentaryzowane są także pozostałe obiekty kubaturowe w tej strefie. Po wykonaniu i zatwierdzeniu projektów na remont kolumnady i lokalu dawnej Reduty rozpisany będzie przetarg na wykonawcę robót budowlanych. Prawdopodobnie nastąpi to w listopadzie tego roku – zapowiada Urszula Badura.

W pierwszej kolejności ma zostać zrewaloryzowana i udostępniona mieszkańcom kolumnada z placem i fontanną oraz schodami prowadzącymi od ulicy Piotra Skargi na szczyt Wzgórza, w miejsce dawnej glorietty, w drugiej – lokal dawnej Reduty.

Miasto zamierza także odtworzyć gloriettę – w kształcie historycznym, na podstawie zachowanych archiwalnych rysunków tego obiektu. Górująca niegdyś nad całym Wzgórzem 32-metrowa wieża została zniszczona w czasie II wojny światowej. Szczegółowy terminarz remontów pozostałych obiektów na Wzgórzu oraz odbudowy glorietty nie został jeszcze opracowany.

– Wpływ na terminy ma zarówno zakończenie prac wykonywanych w pierwszym etapie, jak i wykonanie koniecznych badań archeologicznych. Zależy nam na oddaniu wrocławianom miejsca, które jest dobrze znane, atrakcyjne. Cały kompleks budynków Wzgórza ma być od strony użytkowej powiązany z rewaloryzacją pasaży nad fosą na odcinku od ulicy Piotra Skargi do ulicy Oławskiej oraz ze zmianami organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulicy Piotra Skargi i Podwala – dodaje Badura.

Burzliwa historia Wzgórza
Wzgórze Partyzantów to pozostałość dawnego Bastionu Sakwowego. Najpierw nosiło nazwę Wzgórza Sakwowego, a po wybudowaniu tam ponad 150 lat temu belwederu i wieży widokowej zwieńczonej posągiem Victorii zmieniło nazwę na Wzgórze Liebicha – na cześć Gustawa, czyli zmarłego brata Adolfa, fundatora całego przedsięwzięcia.
Po wojnie wzniesienie najpierw nazywano Wzgórzem Miłości, a potem – od 1948 roku – Wzgórzem Partyzantów. W maju 1967 roku – podczas Juwenaliów – doszło tam do katastrofy budowlanej. Pod naporem tłumu bawiących się młodych ludzi zawaliła się kamienna balustrada, która następnie spadła na schody. Stopnie zapadły się w głąb, a do szerokiego i głębokiego na kilka metrów otworu wpadło kilkadziesiąt osób. Jedna z nich zmarła, a wielu uczestników zabawy zostało rannych. Po tragedii Wzgórze przez kilka lat było zamknięte.

Na szczycie wzniesienia niegdyś znajdowało się obserwatorium astronomiczne i siedziba Towarzystwa Miłośników Astronomii, a w budynku z wejściem od ulicy Piotra Skargi m.in. kasyno i owiany złą sławą klub nocny Reduta. W 1996 roku na dyskotekę napadli zamaskowani policjanci z wrocławskiej kompanii antyterrorystycznej.
W budynkach na Wzgórzu działało też kilka innych klubów i restauracji, a firma Retropol miała tam stworzyć pałac ślubów. Ambitne plany spaliły jednak na panewce, a od wielu lat miejsce to niszczeje.