FreshMail.pl

Wrocław w czerwcu. O tym pisały ogólnopolskie media

Podziel się:

W czerwcu Wrocław nie trafiał zbyt często na czołówki polskich portali. Jeżeli pominąć wciąż odświeżane przez media sprawy Magdaleny Żuk i Igora Stachowiaka, nasze miasto było wspominane raptem kilka razy. Najbardziej znanymi mieszkańcami  Wrocławia okazały się zwierzęta. Bohaterami internetu zostały koty, które doprowadziły swojego właściciela przed oblicze sądu. 

Wrocław w czerwcu 2017 media ogólnopolskie

Serwisy pisały głównie o wydarzeniach związanych z polityką, sportem i zwierzętami. I o ile śmierć 3-tygodniowego hipopotama we wrocławskim ZOO nikogo nie śmieszy, o tyle sądowa batalia o koty pożerające ze smakiem rybki z oczka wodnego sąsiada może przypominać wyłącznie komedię ,,Sami Swoi”.

Nie zabrakło informacji ze świata biznesu – tym razem o nowo powstałej fabryce koncernu LG. Wróciła też sprawa Piotra Rybaka skazanego za spalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku. Wirtualna Polska pisała też o niecodziennych perypetiach mieszkańców naszego miasta w jednym z nocnych lokali oraz… na lotnisku w Berlinie.

Kiedy koty chodzą własnymi ścieżkami, właściciel trafia przed sąd

Pierwsza czerwcowa wzmianka o Wrocławiu była przygnębiająca. Serwisy polskatimes.pl i polsatnews.pl pisały o śmierci Eusebia – wrocławskiego hipopotama karłowatego we wrocławskim ZOO. Wyniki sekcji nie pozwoliły ustalić przyczyny zgonu. Maluch żył zaledwie dwa tygodnie. Wiadomość jest tym bardziej smutna, że hipopotam karłowaty to gatunek znajdujący się na skraju wyginięcia. Na całym świecie pozostało zaledwie od 2 do 3 tysięcy osobników.

W połowie miesiąca cała Polska poznała Wrocław od kociej strony. Dokładnie chodzi o dwie wyjątkowo łakome kotki. Zwierzęta nie poprzestały na karmie czy standardowo łowionych przez przedstawicieli swojego gatunku myszach, ale zaczęły wyjadać rybki z oczka wodnego u sąsiada. Oprócz tego, wykazały się brakiem kultury osobistej, załatwiając swoje potrzeby nie na swojej posesji.

Prawdziwym kuriozum jest fakt, że sprawa została założona z powództwa straży miejskiej, którą wezwał właściciel zjedzonych rybek. Gorliwi – lub nadgorliwi – strażnicy przekazali sprawę do sądu. Zdaniem obwinionego, nikt nie przedstawił dowodów na to, że to właśnie jego koty przechodziły na posesję sąsiada i wyjadały rybki ze stawu. Sąd uznał jednak Patryka Hałaczkiewicza za winnego i wymierzył mu karę nagany. Uzasadnienie? Obwiniony miał obowiązek trzymać koty w taki sposób, by nie wydostały się poza teren zamieszkiwanej nieruchomości.

Mimo, że nagana to najłagodniejsza możliwa kara, skazany zapowiedział apelację. O absurdalnym wyroku i całej sprawie informowało kilka ogólnopolskich portali. Koty muszą się mieć na baczności i wiedzieć, że nie zawsze mogą chodzić własnymi ścieżkami i nie wolno im bez pytania przechodzić przez płot.

Spalił kukłę, zakłada partię

Ogólnopolskie media nie pominęły kontrowersyjnej sprawy Piotra Rybaka. Pod koniec ubiegłego roku został on skazany na 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za spalenie kukły Żyda na wrocławskim Rynku. W czerwcu sąd zmienił wyrok na dozór elektroniczny. Sam skazany utrzymywał, że kukła miała przedstawiać konkretną osobę – amerykańskiego finansistę Georga Sorosa. O sprawie informowały Wirtualna Polska, Interia, Onet i wyborcza.pl. Paradoksalnie nagłośnienie wyroku sądu zwróciło uwagę na Piotra Rybaka, który wykorzystał nadarzającą się okazję do wypromowania swojej osoby i założenia nowej prawicowej partii – Narodowego Frontu Polski. Ma on skupiać mniejsze organizacje narodowe.

Wizyta Prezydenta we Wrocławiu

Na początku czerwca Wrocław odwiedził Andrzej Duda razem z małżonką. Prezydent RP spotkał się we Wrocławskim Centrum Badań EIT+ z przedstawicielami nauki oraz innowacyjnego biznesu. Centrum na Praczach Odrzańskich powstało w 2007 roku, zostało założone przez władze Wrocławia i województwa dolnośląskiego oraz Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Przyrodniczy i Politechnikę Wrocławską. Na początku kwietnia miasto przekazało nieodpłatnie swoje udziały na rzecz Skarbu Państwa, a centrum stanie się częścią Narodowego Instytutu Technologicznego. Małżonka Prezydenta Agata Kornhauser-Duda wzięła udział w gali jubileuszowej 200–lecia Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Wizyta, podczas której Andrzej Duda wyjątkowo pozytywnie wypowiadał się o Centrum EIT+, przebiegła bez większego echa w mediach ogólnopolskich. Pisała o niej wyłącznie polskatimes.pl.

Inwestycje i malwersacje

W czerwcu nie zabrakło wiadomości biznesowych. Portal wyborcza.pl pisał o powstaniu pod Wrocławiem nowej fabryki baterii do samochodów elektrycznych. To pierwsza tego typu inwestycja koreańskiego koncernu LG w Europie, która oznacza kolejne miejsca pracy w rejonie stolicy Dolnego Śląska. Fabryka już zaczęła szukać pracowników.

Inwestora nadal szuka również Śląsk Wrocław. Klub piłkarski, którego większościowym udziałowcem jest Gmina Wrocław, trafił pod młotek. Portal wyborcza.pl informował o tym, że odkupieniem udziałów od miasta są zainteresowani dwaj polscy biznesmeni oraz amerykańska firma SMG. Władze klubu zakończyły negocjacje z potencjalnymi inwestorami, ale wciąż nie wiadomo jeszcze, kto zostanie jego nowym właścicielem.

Niestety, nie obyło się bez informacji nieprzyjemnej dla Wrocławia. Jest ona o tyle przykra, że zarzuty malwersacji finansowych są kierowane pod adresem Dolnośląskiego Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża. Obecnie trwa procedura wyjaśniająca. Podejrzenia dotyczą nieprawidłowego księgowania niektórych wydatków organizacji. W efekcie, pieniądze miały rzekomo wypływać z organizacji dobroczynnej i trafiać do osób prywatnych. Krajowe władze stowarzyszenia zawiesiły już wiceprezesa oddziału okręgowego – Rafała Holanowskiego. Dyrektor PCK Jerzy G. sam zwolnił się z pracy. Aferę nagłośnił portal polskatimes.pl. Sprawa jest istotna, gdyż dotyczy PCK – największej i najstarszej organizacji humanitarnej, która działa w naszym kraju od 1919 roku.

Nietypowe perypetie wrocławian

Pod koniec czerwca Wirtualna Polska wspomniała o dziwnym incydencie we Wrocławiu. Jeden z klientów klubu nocnego X-Demon twierdził, że został pobity przez ochronę lokalu. Nagrania z feralnej nocy miały zaginąć, a prokuratura umorzyła postępowanie jeszcze w połowie kwietnia. Sam pokrzywdzony utrzymuje jednak, że pobicie miało miejsce i poszukuje świadków wydarzenia.

Ten sam portal donosił również o zatrzymaniu Michała, 26-letniego grafika z Wrocławia, na lotnisku Berlin–Schönefeld. Doszło do niego w dniu Bożego Ciała, pod zarzutem zawłaszczenia samochodu, które miało miejsce… w 2014 roku. Do popełnienia przestępstwa użyto dowodu osobistego Michała. Sprawa jest  bulwersująca, gdyż mężczyzna zgłaszał wcześniej kradzież tegoż dokumentu na policji. Niewinny wrocławianin zamiast jechać na wypoczynek w długi, czerwcowy weekend, spędził kilka dni w niemieckich więzieniach.

Podziel się:
Udostępnienia

Zapisz się na cotygodniowy newsletter

Raz w tygodniu dostaniesz na swoją skrzynkę najlepsze artykuły z serwisu

FreshMail.pl