Wrocław od lat nakłania właścicieli psów do sprzątania po swoich pupilach. Jest coraz lepiej, ale wciąż nie tak jak powinno być. Czy psie kupy to tylko kwestia estetyki, czy mogą stanowić zagrożenie?

psy2min

Czy tylko estetyka?

Psie odchody na pewno szpecą ulicę i parki. Ale czy poza tym mogą być niebezpieczne dla mieszkańców? Sanepid uspokaja, że psie kupy leżące na ulicach to kwestia przede wszystkim estetyki. Nie są bezpośrednim zagrożeniem dla mieszkańców. Są jednak wyjątki.

– Chodzi o najmłodszych – mówi Magdalena Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Dziecko nie ma świadomości osoby dorosłej i bawiąc się może dotknąć psich odchodów. Zwłaszcza jeśli te zdarzają się na placach zabaw czy trawnikach w parkach.

Jednak place zabaw to zupełnie inna historia. Zazwyczaj na ich obszarze nie można wyprowadzać psów. Zakaz jest jednak nagminnie łamany. Na szczęście to się powoli zmienia.

– Nie wyobrażam sobie wyprowadzać psa na plac zabaw, czy nie posprzątać po nim – mówi pan Kuba, właściciel Julki, siedmioletniej labradorki. – Nigdy nie było dla mnie problemem zabieranie na spacery woreczków na odchody.

Jak zachęcać, jak zniechęcać?

Takie podejście wydaje się coraz powszechniejsze wśród właścicieli psów. Wciąż jednak wielu uważa, że kupa ich psa to nie ich problem. Widać to zwłaszcza w parkach i na trawnikach. Niestety często też na placach zabaw.

We Wrocławiu od roku trwa akcja Kupa Wstydu. Jej ideą jest tworzenie Galerii Brudasów. Urzędnicy zachęcają mieszkańców do robienia i wysyłania zdjęć osób, które nie sprzątają po swoich psach. Galeria Brudasów ma sprawić, że właściciel, który nie posprząta po swoim psie naje się wstydu i wyciągnie wnioski na przyszłość. Akcja budzi spore kontrowersje. Część mieszkańców ją chwali, ale są też przeciwnicy.

– Jakoś trzeba z tym walczyć – mówi pani Agnieszka z Gaju, matka dwójki córek popierająca Kupę Wstydu. – Jeżeli kupy można znaleźć nawet w piaskownicy to coś jest nie tak.

Głównym argumentem przeciwników jest ochrona wizerunku. Wiele osób zastanawia się czy taka akcja jest w ogóle legalna. Organizatorzy zapewniają, że wizerunek osób jest chroniony, twarze są zasłonięte. Jak więc ma działać akcja? Po posturze i psie „brudasów” z galerii rozpoznają sąsiedzi. Chodzi o wywołanie poczucia dyskomfortu.

Miasto walczy z problemem nie tylko poprzez akcje promocyjne. Już kilka lat temu na ulicach pojawiły się specjalne kosze na psie odchody. W wielu miejscach można spotkać też dystrybutory woreczków. Korzystajmy z nich!