Ada ma dopiero 25 lat. Mało jeśli spojrzeć na przeciętną długość życia. Dużo, jeśli prawie 2/3 tego życia zmaga się z wieloma chorobami jednocześnie. Jak dotąd Ada i jej rodzina potrafili prowadzić tą walkę własnymi siłami. Tym razem trzeba im pomóc. Link do zbiórki na końcu tekstu.

Adriana urodziła się jako zupełnie sprawne dziecko. Miała kochającą rodzinę, przyjaciół, szkołę.  Bardzo szybko się rozwijała. Tak samo ruchowo, jak i intelektualnie. Szczęśliwe dzieciństwo skończyło się, gdy miała 9 lat.

W ciągu jednego roku Ada zachorowała najpierw na cukrzycę insulinozależną, a potem na padaczkę lekooporną. Miesiące tułaczki po szpitalach przyniosły następne rozpoznanie: postępującą encefalopatię. To wyjątkowo zdradliwe schorzenie, które uszkadza mózgowie – najważniejszą część ośrodkowego układu nerwowego.

Niespełna dwa lata wystarczyły, żeby zdrowa dziewczynka stała się niepełnosprawna. Adriana porusza się na wózku inwalidzkim. To i tak dobrze, bo siedzenie sprawie jej sporo trudności. Koordynacja psychoruchowa jest silnie zaburzona, występują trudności w koncentracji i postrzeganiu wzrokowym – oczopląs i wada wzroku. W dodatku mowa jest spowolniona i niewyraźna.

Jak wszyscy z nas

Rodzina Adriany nigdy się nie poddała. Regularną fizjoterapię i leczenie farmakologiczne pokrywają z własnych środków. A przy tym starają się funkcjonować tak normalnie, jak to tylko możliwe. Razem z Darią, swoją siostrą Ada odwiedza teatr częściej niż większość w pełni zdrowych osób. Przyjmuje gości, ogląda filmy i gra w gry planszowe. Mama Ady nie tylko opiekuje się córką, ale też pracuje zawodowo.

Rodzeństwo i rodzice Ady nigdy nie prosili o pomoc, nie organizowali zbiórek – żyli jak wszyscy inni. Są zwyczajną rodziną, która radzi sobie z trudnościami tak, jak może. Ale tym razem tej pomocy potrzebują.

Uśmiech, rozmowa… i marchewka

Ada od wielu lat przyjmuje silne leki. Ich skutkiem ubocznym był między innymi przerost dziąseł, który uniemożliwiał leczenie pojawiających się ubytków. W efekcie udało się zachować jedynie pięciu zębów a resztę trzeba usunąć. Na nich utrzymywała się proteza. Podczas napadów epileptycznych i tak wypadała a po jakimś czasie przestała pasować.

Ostatnio nawet te resztkowe zęby zaczęły się psuć pod koronami i trzeba je usunąć. Ze względu na pozostałe choroby jedynym wyjściem są implanty. Ich koszt przekracza możliwości finansowe rodziny Ady.

13 czerwca 2018 Adriana będzie miała usuwane zęby. Wtedy podczas jednego zabiegu będzie można osadzić w kości żuchwy podstawy pod implanty. Ich całkowity koszt to 100.000 złotych. Wszystkie zabiegi i rekonwalescencja potrwają około roku. Ale, żeby terapia w ogóle mogła się rozpocząć do tego czasu trzeba zebrać większość kwoty.

A chodzi o zwykły uśmiech, codzienną rozmowę, bez skrępowania. I o  marchewkę. Świeżą, marchewkę. Tą, którą większość z nas tej wiosny już próbowała. Ada nie jadła takiej od 10 lat.

Link do zbiórki: https://pomagam.pl/zebydladusi