„Wyskakiwanie z wagonów tramwajowych może być tragiczne w skutkach. O 6 po południu, w okolicach Friedrichstraße [ul. W. Bogusławskiego], pewien pan chciał opuścić jadący z pełną prędkością wagon, zamiast jednak wyskoczyć w kierunku jazdy, skoczył w prawą stronę od toru, zachwiał się i wpadł we właśnie zebraną przez stajennych z ulicy kupę płynnych odchodów. Łatwo można sobie wyobrazić, jak wyglądał ów nieszczęśnik.” – donosił dziennikarz Breslauer Zeitung w 1878 roku.

Fot. materiały autora

To tylko jeden z wielu anegdotycznych artykułów z wrocławskiej XIX-wiecznej prasy przytoczonych w najnowszej książce Tomasza Sielickiego „Wrocławskie tramwaje konne” wydanej przez Dom Wydawniczy Księży Młyn. W czwartek, 16 listopada o godz. 17 w Sali Wielkiej wrocławskiego Ratusza odbędzie się prezentacja książki. Prócz odczytu, na którym przedstawione zostaną najważniejsze wątki zagadnienia, na spotkaniu będzie możliwość nabycia publikacji z autografem autora.

Miasto całkiem nam nieznane

„Wrocławskie tramwaje konne” to obszerna monografia opowiadająca na ponad czterystu stronach o najstarszych dziejach wrocławskiego transportu publicznego: omnibusach, tramwajach konnych czy pierwszych tramwajach elektrycznych.

– Ale nie tylko – mówi Tomasz Sielicki, badacz historii transportu miejskiego i autor książki. – To przede wszystkim opowieść o Wrocławiu końca XIX wieku. A było to miasto całkiem nam nieznane, dalekie nawet od powszechnego wyobrażenia na podstawie fotografii przedwojennych. Utrwalone na starych zdjęciach ulice, mosty, place dopiero wówczas powstawały. Tramwaje niekiedy przemierzały niezabudowane podmiejskie szosy. Właśnie ich pojawienie stymulowało rozbudowę Wrocławia, tak jak np. połączenie wzdłuż dzisiejszej ul. Powstańców Śląskich do kolonii willowej Borek – dodaje Tomasz Sielicki.

Właśnie rozwój układu komunikacyjnego miasta stał się osnową, wokół której przedstawiono takie wątki jak wyprostowanie dawnej Szosy Boreckiej czyli późniejszej ul. Powstańców Śląskich, wytyczanie pl. św. Macieja i budowa dzisiejszego Zwierzynieckiego, zasypanie fosy wzdłuż al. Słowackiego, tworzenie okrągłego pl. Powstańców Śląskich, zakładanie Parku Południowego, budowa nowej rzeźni miejskiej na Popowicach.

80 wagonów i 300 koni

Książka pojawiła się nieprzypadkowo teraz, w tym roku mija bowiem 140 lat od momentu gdy zabrzmiał pierwszy dzwonek tramwajowy. Rankiem 10 lipca 1877 r. niewielki, drewniany, pomalowany na kolor ciemno-zielony wagonik mieszczący 26 osób pokonał trasę z ul. R. Traugutta na Szczytniki. W ciągu kilku lat powstała całkiem pokaźna, bo licząca ponad 26 km tras (prawie 33,5 km torowisk). W 1885 r. wrocławska sieć tramwajową stanowiło pięć linii: Szczytniki/ogród zoologiczny – pl. Jana Pawła II, Borek – Nadodrze, rogatka Oławska – Popowice, Dworzec Główny – ul. Nabycińska, linia okólna.

Linie nie były  numerowane, oznaczano je kolorowymi tablicami oraz w nocy latarniami z barwnymi przesłonami. Tabor prywatnej spółki akcyjnej Breslauer Straβen-Eisenbahn-Gesellschaft stanowiło 80 wagonów, do ciągnięcia których wykorzystywano ponad 300 koni rasy jutlandzkiej. Zwierzę pracowało dziennie około czterech godzin, konduktorzy… nawet osiemnaście. W miesiącu mieli trzy dni wolne od pracy. – Nic dziwnego, że w 1889 r. w zajezdniach spółki wybuchł strajk tramwajarzy. Walczyli oni m.in. o czwarty dzień wolny w miesiącu. Protest trwał jednak raptem pół godziny, a kilku strajkujących po pewnym czasie zwolniono z firmy – wyjaśnia Sielicki.

Fot. Materiały Autora

Odtworzyć zaginiony świat

Książka jest owocem siedmiu lat pracy, w trakcie których autor dokonał przede wszystkim wnikliwej kwerendy źródeł we wrocławskich oraz berlińskich bibliotekach i archiwach. – Mnogość zachowanych materiałów była dla mnie zaskoczeniem. Trudno w to uwierzyć, ale do naszych czasów zachował się niemal komplet oryginalnych projektów tras tramwajowych z ostatniej ćwierci XIX stulecia. Najciekawsze z nich dzięki uprzejmości dyrekcji Archiwum Państwowego we Wrocławiu publikujemy jako załączniki – opowiada autor. – Rozkłady jazdy, umowy z magistratem Wrocławia, regulacje policyjne i dziesiątki artykułów prasowych uzupełniły suche informacje zawarte w sprawozdaniach spółki. Dzięki temu udało się, mam taką nadzieję, odtworzyć dawno zaginiony świat – dodaje Sielicki.

Publikacja z pewnością zainteresuje nie tylko wielbicieli tramwajów czy szerzej – techniki. To także obowiązkowa pozycja dla wszystkich zajmujących się i interesujących się Wrocławiem oraz jego historią.

Książka dostępna jest w salonach Empik, w księgarniach na terenie Wrocławia oraz w Muzeum Miejskim Wrocławia. Wydawnictwo Księży Młyn prowadzi także sprzedaż wysyłkową.