We Wrocławiu mieszka około 637 tysięcy osób. I nieoficjalnie przynajmniej 2 miliony szczurów. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z plagą? Kto jest odpowiedzialny za walkę z uciążliwymi gryzoniami?

Szczury we Wrocławiu 2017

Fot. Pixabay/ CC0 Creative Commons

Pod koniec sierpnia w rejonie ulicy Psie Budy oraz placu Bohaterów Getta pojawiły się znaki ostrzegające przed szczurami. Nie postawili ich jednak urzędnicy, a anonimowi mieszkańcy, którzy chcieli w ten nietypowy sposób zwrócić władzom Wrocławia uwagę na narastający problem ze szkodnikami. Na tyle duży, że 29 sierpnia Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego zlecił dodatkową interwencyjną deratyzację w centrum Wrocławia.

Również w sierpniu na ręce prezydenta miasta trafiła petycja napisana w imieniu wspólnoty mieszkaniowej z okolic Rynku. Jej autorzy apelowali o zadaszoną i zamykaną wiatę, zwiększenie liczby pojemników, bo choć śmieci są odbierane regularnie, to i tak wysypują się z kubłów, stanowiąc zachętę dla gryzoni. Mieszkańcy narzekają, że boją się wychodzić wieczorami, bo zwierzęta stały się agresywne i nie płoszą się na widok ludzi.

Na największą liczbę szczurów uskarżają się mieszkańcy Starego Miasta. Szkodnikom łatwiej przedrzeć się tutaj do starych budynków i piwnic. Zwierzęta są w stanie przecisnąć się przez szczelinę nawet 2,5 cm. Coraz częściej żerują jednak na podwórkach i w śmietnikach, szczególnie wieczorami, kiedy trafiają tutaj resztki ze stołów z okolicznych restauracji. Wiele zwierząt widać także w obrębie Placu Grunwaldzkiego, Nadodrza i Przedmieścia Oławskiego. Szczury nie są w stanie przetrwać bez wody, dlatego dobrze czują się również w okolicach Fosy Miejskiej i nad Odrą. Mniejsze problemy ze szkodnikami mają natomiast nowe osiedla takie jak Jagodno czy Psie Pole.

– Wiele zależy od postawy mieszkańców. Nie dziwmy się, że szczury są w mieście, skoro ludzie je ,,dokarmiają” – uważa Urszula Hamkało. Rzeczniczka prasowa Zarządu Zasobu Komunalnego zwraca uwagę, że kiedy mieszkańcy nie zamykają klap od śmietników lub wyrzucają śmieci obok nich, szczury zyskują pewny żer i nie krępują się obecnością człowieka.

Jej zdaniem Wrocław jako miasto o dużej liczbie ludności i położone nad wodą nie uniknie problemu szkodników, ale na tle innych miast, szczególnie Warszawy nie mamy z nimi nadzwyczajnego problemu, a mówienie o pladze jest za daleko idące.

Nierówna walka?

Obawy przed szczurami są uzasadnione, tym bardziej, że przenoszą one kilkadziesiąt różnych chorób, w tym wiele niebezpiecznych dla człowieka. Szkodników nie da się jednak wytępić do końca. W dużych miastach, które szczególnie borykają się z tym problemem, optymistyczna proporcja i tak zakłada, że na jednego mieszkańca przypada jeden szczur. Co gorsze, zwierzęta mogą zmieniać siedliska i nie stanowi dla nich problemu, aby przenieść się z jednego osiedla na drugie. W ciągu jednej nocy są w stanie pokonać nawet 7 kilometrów.

Co sprawia, że tak trudno je wyeliminować, a ich populacja utrzymuje się na wysokim poziomie? Gryzonie mają głęboko zakorzeniony instynkt przetrwania i zmysł funkcjonowania w grupie. Są odporne na trudne warunki i mogą nie jeść nawet przez 10 dni. Rozrost populacji zawdzięczają swojej płodności. Ciąża u tych zwierząt trwa dwa miesiące, a po 3-4 dniach od urodzenia małych samica może ponownie zajść w ciążę. W ten sposób z jednej pary szczurów w ciągu roku może powstać populacja nawet 1000 osobników. Jeżeli samica nie przetrwa kolejnego porodu, pozostawionym potomstwem zaopiekują się inne samice.

Szczury charakteryzują się też zadziwiającą inteligencją i organizacją w grupie. Kiedy na znajomym terytorium nagle pojawi się nieznany przedmiot, nie zbliżą się do niego, ale będą przyglądać się mu z bezpiecznej odległości przez kilka dni, a nawet tygodni.

W podobny sposób zachowają się, gdy zostanie wyłożona trutka. Naukowcy zauważyli, że w takiej sytuacji, podrzucony pokarm sprawdzą tylko zwiadowcy. Pozostali członkowie stada uważnie będą obserwować jego zachowanie, zanim spróbują podejrzane jedzenie. Jeżeli zwiadowca zachoruje, nawet go nie tkną.

Szczury we Wrocławiu 2017. Gdzie jest ich najwięcej? [MAPA]

Obowiązek miasta czy zarządców: kto jest za co odpowiedzialny?

Najwięcej szczurów grasuje w pobliżu budynków wielorodzinnych z piwnicami, lokali gastronomicznych i ogródków restauracji, sklepów spożywczych, szpitali, hoteli i akademików, podwórek między blokami oraz miejsc zbierania odpadów. Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Wrocławia uchwalony przez Radę Miejską wymaga, aby te obiekty podlegały systematycznej deratyzacji.

Obowiązek ten spoczywa na właścicielach, posiadaczach lub zarządcach nieruchomości. Zgodnie z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych to do nich należy dbanie o prawidłową gospodarkę odpadami i ściekami, usuwanie padłych zwierząt i odchodów czy wreszcie zwalczanie gryzoni, szkodników i insektów.

Miejski regulamin przewiduje, że muszą oni wyłożyć trutkę dwa razy w roku – wiosną (od 15 marca do 1 kwietnia) i jesienią (15 listopada do 1 grudnia). Szczególnie obecność szczurów odczuwa Stare Miasto, dlatego odbywa się tutaj jeszcze jedna, dodatkowa deratyzacja w lipcu. Najbardziej narażony obszar zamyka się granicach Odry, ul. Św. Ducha, Frycza Modrzewskiego, Podwala oraz ul. Sikorskiego. Oprócz tego szczury we Wrocławiu są zwalczane w rejonie Fosy Miejskiej, schronisk dla zwierząt oraz ogrodu zoologicznego, a także wzdłuż sieci kanalizacji w obrębie Placu Grunwaldzkiego, Południa, Gaju, Rakowca, Tarnogaju, Borka i Grabiszyna.

Właściciele i zarządcy nieruchomości powinni przeprowadzać deratyzację także poza tymi terminami, jeśli stwierdzą przypadki nasilonego występowania gryzoni. Odpowiadają także za przygotowanie miejsc, gdzie wyrzucamy śmieci. Mieszkańcy mogą zwrócić im uwagę, że śmietniki są przepełnione i wnioskować o dodatkowe pojemniki albo lepsze zabezpieczenie przed szczurami. Jeżeli zarządcy dalej nie dbają o utrzymanie nieruchomości w czystości, ekopatrole Straży Miejskiej mogą nałożyć na nich mandat.

Jednym z proponowanych rozwiązań, aby ograniczyć dostęp szczurów do wyrzucanego jedzenia, jest tworzenie podziemnych miejsc zbiórek odpadów. We Wrocławiu do tej pory powstał tylko jeden taki kontener – w Przejściu Garncarskim wewnątrz Ratusza. Problemem jest wysoki koszt – zaznacza Urszula Hamkało, rzecznik prasowy Zarządu Zasobu Komunalnego, jednostki budżetowej miasta.

– Jedno podziemne stanowisko to wydatek rzędu 300-350 tys. złotych. Chcemy utworzyć taki kontener w ramach kolejnego etapu remontu podwórka między południową pierzeją Rynku a ulicą Ofiar Oświęcimskich. Niebawem będzie w tej sprawie ogłoszony przetarg. Magistrat nie powinien wydawać pochopnie pieniędzy. Jeżeli jednak okaże się, że podziemny kontener rzeczywiście przyczynił się do zmniejszenia populacji szczurów, już planujemy, aby przygotować podobne stanowisko na podwórku między Placem Solnym, ulicą Psie Budy i Ruską – zapowiada rzecznik ZZL.

Mieszkańcu, sam możesz walczyć ze szczurami!

Zdaniem Urszuli Hamkało, skuteczność walki ze szczurami zależy w dużej mierze od samodyscypliny mieszkańców. Sam kontener nic nie da, jeżeli najemcy zamiast z niego korzystać, będą wyrzucać odpady obok śmietników.

Nawet największa akcja deratyzacyjna nie przyniesie efektów, jeżeli wszyscy razem nie zmienimy swoich nawyków – przekonuje Krzysztof Bielański, Przewodniczący Zarządu Rady Osiedla Powstańców Śląskich.

Władze osiedla chcą skutecznie rozprawić się z plagą gryzoni, dlatego razem z spółdzielniami mieszkaniowymi rozpoczęły kampanię edukacyjną i mobilizują mieszkańców, aby wzięli sprawy w swoje ręce. Co mogą zrobić, by przestało przybywać szczurów na ulicach i podwórkach?

– Wystarczy nie rzucać suchego chleba dla ptaków, wbrew pozorom to szczury częściej z niego korzystają – doradza Krzysztof Bielański. – Nie przeganiajmy kotów z podwórek ani piwnic, to przecież naturalny wróg szczurów. Ponadto zgłaszajmy zarządcy pojawienie się gryzoni w piwnicach – wylicza organizator akcji.

O tych prostych radach będzie przypominać mieszkańcom kilka tysięcy plakatów, które pojawią się w blokach na terenie całego osiedla.

– Wierzymy, że takie działania proedukacyjne, wsparte dodatkowo przez Miasto Wrocław, może przynieść wymierne efekty – podsumowuje Krzysztof Bielański. – Dlatego Samorząd Osiedla już od początku roku postuluje do Urzędu Miejskiego o budowę kontenerów podziemnych na śmieci, rewitalizowanie podwórek oraz ustawienie większej liczby koszy na śmieci przy ławkach czy u zbiegu ulic.