Grzegorz Ślak i jego konsorcjum spółek przejmie większość akcji Śląska za 3 mln złotych. Miasto Wrocław sprzeda biznesmenowi 54,5% udziałów w klubie. Warunek? Inwestowanie w klub przez przynajmniej 3 lata w wysokości 15 mln zł rocznie. Sprzedaż klubu zatwierdzili radni Wrocławia podczas sesji Rady Miejskiej, a Grzegorz Ślak ma podpisać umowę z władzami miasta w ciągu najbliższych dni. Magistrat nadal będzie jednak wspierać klub.

Śląsk Wrocław sprzedaz inwestor

Do finalizacji sprzedaży potrzebna była zgoda Rady Miejskiej, ponieważ Gmina Wrocław była do tej pory większościowym właścicielem klubu. Dzisiaj radni dali zielone światło na transakcję. Za sprzedażą klubu opowiedziało się 31 polityków, dwóch wstrzymało się od głosu.

– Przy wyborze oferty interesował nas program przedstawiony przez inwestora, kwota przekazywana klubowi rocznie i przez cały okres programu. Minimalny okres, na który musiał się zobowiązać inwestor, wynosił 3 lata – mówił na początku sesji wiceprezydent Wrocławia Maciej Bluj.

Spółki Grzegorza Ślaka zapłaciły za akcje około 3 miliony złotych. Oficjalnie nowym inwestorem Śląska zostało konsorcjum z Wratislavia-Biodiesel jako wiodącą spółką. Przez 3 lata ma włożyć do klubowej kasy 45 mln zł, czyli 15 mln zł w każdym sezonie. Zgodnie z umową z nowym inwestorem miasto będzie nadal przekazywać Śląskowi 2 miliony złotych rocznie. Celem tych środków ma być szkolenie dzieci i młodzieży.

Jeden z czterech chętnych. Jakie ma oczekiwania od miasta?

W ramach przetargu na kupno akcji Śląska wpłynęły cztery oferty. Na ostatniej prostej pod uwagę były brane już tylko dwie kandydatury. Pierwszą przedstawił Amerykanin Dean Johnson – w Śląsk miała zainwestować kontrolowana przez niego spółka PayneOakland Projekt działająca na rynku nieruchomości. Drugą przedstawił właśnie Grzegorz Ślak, dobrze znany we Wrocławiu biznesmen z w branży paliwowej i finansowej. To właśnie jego oferta została uznana za bezpieczniejszą i najlepszą dla klubu. Nie było to pierwsze podejście Ślaka do kupna Śląska. Takie zainteresowanie wyrażał na łamach mediów już dwa lata temu.

Każdy z potencjalnych nabywców musiał zabezpieczyć swoje zobowiązania odpowiednimi poręczeniami. Miały one świadczyć o tym, że nie opowiada o wirtualnych pieniądzach, ale będzie rzeczywiście utrzymywał klub i inwestował w niego przez kilka lat. Rekomendację dla Grzegorza Ślaka wystawił wyłoniony w osobnym przetargu doradca inwestycyjny Jacek Masiota, właściciel kancelarii prawnej, wcześniej… członek rady nadzorczej Śląska.

Nowy inwestor przedstawił trzy oczekiwania wobec miasta oraz zarządcy stadionu. Dotyczą one przede wszystkim renegocjacji warunków dzierżawy obiektu przez klub. Po pierwsze, nowy właściciel chciałby uzyskać 100% wpływów ze sprzedaży biletów na mecze przez najbliższe 3 lata. Miałyby one zostać przeznaczone w całości na rozwój klubu. Jeżeli radni nie zgodziliby się na taki zapis w umowie, Wrocław miałby przekazywać klubowi o 500 tys. zł więcej w skali roku.

Po drugie, Grzegorz Ślak chciałby dysponować prawem do nazwy stadionu. Obiekt na Pilczycach nie doczekał się sponsora tytularnego, a to oznacza zastrzyk finansowy rzędu kilku milionów rocznie – wiedzą o tym dobrze w Gdańsku (Stadion Energa) i Poznaniu (INEA Stadion).

Po trzecie, nowy właściciel chciałby płacić zarządcy stadionu niższe opłaty za organizację tzw. dni meczowych. Również one będą przedmiotem negocjacji. Minimalna kwota to milion złotych.

Ile wart był Śląsk?

Cena 3 mln złotych za 54,5% akcji klubu wydaje się niezbyt wygórowana, a i tak ma być wyższa od rzeczywistej wartości udziałów. Jeszcze w kwietniu cały Śląsk był wyceniany na 5 mln złotych. W tej chwili ta kwota spadła i wartość klubu jest oszacowana na 3 mln 150 tys. złotych.

Przyczyną jest ogromne zadłużenie spółki, które sięga 12 mln złotych. Mniej więcej 2/3 z tej sumy to należności wobec gminy i jej podmiotów. Istotna część tej kwoty to niespłacona pożyczka, którą Śląsk zaciągnął od miasta w 2011 roku. Wrocław musiał ratować klub, gdy ówczesny właściciel, miliarder Zygmunt Solorz-Żak wstrzymał się z finansowaniem drużyny.

Rok temu magistrat zamienił część zadłużenia Śląska na 54,46% akcji, które dzisiaj sprzedaje Grzegorzowi Ślakowi. Niewykluczone, że nowy inwestor będzie chciał wykupić również pozostałe udziały i stać się jedynym właścicielem. Po 15,18% akcji wciąż posiadają trzy firmy: Hasco-Lek, Supra Inwest i Tekton. Mimo to od 2014 roku ich wsparcie było symboliczne i nie należy się spodziewać zastrzyku finansowego z ich strony.

Wrocław nie przestanie wspierać Śląska

Po tym, jak miasto pozbyło się swoich udziałów w klubie, nie jest wcale jasne, że przestanie wydawać kolejne miliony na zawodowy klub. Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, która odbyła się 30 maja, przed rozpoczęciem przetargu na sprzedaż akcji, wiceprezydent prosił radnych, aby wyrazili zgodę na ,,niezbędne” udzielanie Śląskowi regularnego wsparcia finansowego z budżetu miasta. Nawet jeżeli klub trafi w ręce nowego właściciela.

Podkreślano również, że zmianie muszą ulec zasady korzystania ze Stadionu Miejskiego przez klub i czerpania zysków, jeśli chodzi o wpływy z biletów. Obecne porozumienie nie jest korzystne ani dla Śląska ani dla zarządcy obiektu – spółki Stadion Wrocław. Wojskowi na obiekcie są gościem, a nie gospodarzem i mają udziały w przychodach z dnia meczu tylko pod warunkiem określonej frekwencji. W ostatnich dwóch sezonach ponad 40-tysięczny obiekt świecił pustkami, dlatego na organizacji meczów niewiele zarabiała także spółka Stadion Wrocław. Mimo rekordowych zysków z innych imprez i wynajmu powierzchni biurowych, zakończyła 2016 rok na minusie.

Wiadomo natomiast na pewno, że miasto weźmie na siebie koszt utrzymania akademii młodzieżowej. Będzie przeznaczać na ten cel około 2 mln złotych rocznie.