Mężczyźni rywalizowali na 1000 metrów, zmierzyli się w biegu wahadłowym 10 x 10 metrów, podciągali na drążku, a potem ścigali na 50 metrów na basenie. Na prawie 100 kobiet czekał dystans 800 metrów, bieg po ,,kopercie”, zwis na ugiętych ramionach oraz pływanie na czas. Testy sprawności fizycznej były tylko jednym z etapów rekrutacji. We Wrocławiu zakończył się pierwszy nabór do Wojsk Obrony Terytorialnej w historii kraju.

Pierwszy nabór do Wojsk Obrony Terytorialnej

Fot. mjr Piotr Szczepański

Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu będzie szkolić przyszłych dowódców. Kandydatów i kandydatek, którzy chcieli dołączyć do korpusu oficerskiego, było kilka razy więcej niż miejsc. Do Wojsk Obrony Terytorialnej prowadzono dwie rekrutacje – dla cywili oraz zawodowych żołnierzy. Z tej pierwszej grupy tylko 130 z 894 osób dostało się na 12-miesięczne Studium Oficerskie. Z kolei na 6-miesięczne szkolenie dla podoficerów było 94 chętnych i tylko 20 wolnych miejsc. Limity ustala Ministerstwo Obrony Narodowej.

Do Wojsk Obrony Terytorialnej, łącznie z kadrą oficerską, mogą dołączyć również kobiety. W tym naborze zgłosiło się ich 244.

– Rekrutacja dla kobiet i mężczyzn była wspólna, poza nieco odmiennymi konkurencjami sprawności fizycznej. O wyniku naboru decydowała suma punktów. W wojsku podział na płeć nie ma znaczenia. Żołnierz to żołnierz – wyjaśnia mjr Piotr Szczepański, Oficer Prasowy WSOWL.

 

Kandydaci ubiegający się o przyjęcie na szkolenie oficerskie musieli zarejestrować się na stronie internetowej uczelni oraz złożyć do 30 czerwca wymagane dokumenty do Dyrektora Departamentu Kadr za pośrednictwem Komendanta Wojskowej Komendy Uzupełnień.

Ogólne wymogi, które musieli spełnić? Obywatelstwo polskie, ukończone 18 lat, niekaralność, ukończenie studiów II stopnia oraz zdolność fizyczna i psychiczna do zawodowej służby wojskowej.

Od kandydata do żołnierza – przebieg rekrutacji

Do egzaminów wstępnych nie mogą zostać dopuszczone osoby, które nie przejdą z pozytywnym wynikiem badań lekarskich i psychologicznych. Dlatego to one stanowiły punkt wyjścia do określenia zdolności danej osoby do służby wojskowej. Pierwszy etap kwalifikacji odbywał się poza terenem Wyższej Szkoły Oficerskiej. Przeprowadzały go: Wojskowa Komenda Uzupełnień, Wojskowe Komisje Lekarskie i pracownie psychologiczne.

Kolejny etap rekrutacji obejmował egzaminy wstępne. Osoby, które chcą wzmocnić potencjał obronny kraju, zdawały test obywatelski. Sprawdzał on wiedzę na temat najnowszej historii Polski oraz znajomość współczesnych zagadnień krajowych i zagranicznych. Obowiązkowy był również test z języka angielskiego.

Kluczowy sprawdzian przyszedł jednak dopiero po tych etapach. Kandydaci do służby w Wojsku Obrony Terytorialnej musieli wykazać się odpowiednią sprawnością fizyczną. Mierzyli się w czterech konkurencjach.

 

Ostatnim elementem, który kończył rekrutację, była rozmowa kwalifikacyjna. Co brano pod uwagę? Przede wszystkim predyspozycje do kształcenia w uczelni wojskowej i do pełnienia służby, a także motywację. W tym momencie rekrutacji większe szanse mieli kandydaci, którzy działają w organizacjach o charakterze proobronnym, są aktywni społecznie, mogą wykazać się osiągnięciami sportowymi.

Rekrutacja zakończona: kiedy może ruszyć nowy nabór?

Kandydaci na szkolenie oficerskie byli sprawdzani i wybierani przez pięć dni. Ci, którzy zostali przyjęci, 3 października rozpoczną intensywne szkolenia podstawowe, a co za tym idzie – służbę jako kandydatów na żołnierzy zawodowych. To oni będą tworzyć przyszłą kadrę dowódczą.

Na przełom 2016 i 2017 roku planowany jest już kolejny nabór na niższe stanowiska. Rekrutacja będzie przeznaczona dla tych, którzy będą stanowić właściwy trzon sił Wojsk Obrony Terytorialnych – żołnierzy szeregowych.

Zgodnie z koncepcją Obrony Terytorialnej podpisaną przez Ministra Obrony Narodowej oferta służby jest skierowana do wszystkich osób. Droga do niej otwiera się zarówno przed mężczyznami jak i kobietami, cywilami i żołnierzami. Wybrani kandydaci podpisują kontrakt na okres od 2 do 6 lat.

pierwszy nabór do Wojsk Obrony Terytorialnej

Fot. mjr Piotr Szczepański

Możemy uczyć się od Szwedów, czyli czym jest Wojsko Obrona Terytorialna

Wobec wojny na Ukrainie i napiętej sytuacji politycznej w Europie Wschodniej Obrona Terytorialna staje się niezbędnym uzupełnieniem i gwarantem potencjału obronnego Polski. Zbudowanie jednostek, które w razie konfliktu będą działać sprawnie i szybko, na znanym sobie terenie, stanowi obecnie jednym z największych wyzwań dla MON i Sztabu Generalnego.

W razie wybuchu wojny obrona terytorialna ma za zadanie współpracować z wojskami operacyjnymi i chronić strategiczną infrastrukturę. W czasie pokoju chroni ludność przed szkodami wynikającymi z klęsk żywiołowych, usuwa ich skutki, ratuje mienie, prowadzi akcje poszukiwawcze i podejmuje działania w zakresie zarządzania kryzysowego.

Istotny jest lokalny charakter. Obrona Terytorialna współpracuje na bieżąco z organami odpowiedzialnymi za system obronny państwa, z wojewodą i samorządem terytorialnym. Elementem misji jest szerzenie idei patriotycznych i obywatelskich.

Przykładem kraju, który pozwala zrozumieć na czym polega obrona terytorialna, jest Szwecja. Hemvärnet (po polsku: Straż Domowa) powstała w czasie II wojny światowej. Szwecja nie była bezpośrednio zaangażowana w działania wojenne. Mimo to uznała, że musi być przygotowana na to, że może zostać zaatakowana i zmuszona do ochrony swoich granic. Tworzyła więc małe oddziały od 8 do 15 osób, które pełniły służbę wartowniczą w miastach, u broniły kluczowych zakładów przemysłowych. Jaki jest skutek tej tradycji?

Obecnie w wypadku konieczności obrony państwa Szwecja, kraj o czterokrotnie mniejszej ludności od Polski, jest w stanie w ciągu siedmiu dni zmobilizować ponad 50 tys. żołnierzy, z czego niemal połowa to Hemvärnet. W każdej z 290 komun (szwedzki odpowiednik gmin) działa jedna kompania czyli podstawowa jednostka obrony terytorialnej. W każdej kompanii jest ponadto wydzielony specjalny pluton „szybkiego reagowania”, czyli kilkudziesięcioosobowy oddział bardzo dobrze wyszkolonych ochotników, którzy mogą natychmiast podjąć działania bojowe.

Fenomen tak licznej formacji obywatelskiej zdradza kilka faktów. W 9-milionowym państwie około 600 tysięcy obywateli działa w kilkunastu organizacjach probronnych. Obrona terytorialna jest ze swej definicji dobrowolna i wynika z troski o ,,małą ojczyznę”. Kandydat do jednostki podpisuje kontrakt na zobowiązanie do służby wprawdzie tylko na cztery lub osiem dni w ciągu roku, musi się jednak z tego obowiązku bewzględnie wywiązać. Podczas szkoleń i ćwiczeń spotyka swoich sąsiadów i kolegów z pracy. W razie wojny żołnierz – obywatel będzie bronił miejsca, które dobrze zna, w którym mieszka i żyje razem z rodziną.

Maciej Leśnik