FreshMail.pl

Podsumowujemy sesję Rady Miejskiej Wrocławia [kwiecień 2017]

Podziel się:

,,Żyjemy w dużym, bezpiecznym i spokojnym mieście Europy”. Takie stwierdzenie padło na ostatnim posiedzeniu Rady Miejskiej Wrocławia, choć przedstawiony stan bezpieczeństwa, w tym jakości powietrza i stanu kadrowego straży może martwić. Dyskusja we wrocławskim ratuszu, która miała miejsce w drugiej części sesji, nie należała również do spokojnych. 27 kwietnia ważyły się losy absolutorium dla prezydenta Rafała Dutkiewicza.

Rada Miejska Wrocławia kwiecień 2017

Po pierwsze: bezpieczeństwo

Jak co roku, na jednej sesji przedstawiciele wszystkich służb, inspekcji i straży składają sprawozdania i drobiazgowo omawiają, jak wywiązują się ze swoich obowiązków wobec mieszkańców. Z tych szczegółowych statystyki wybierzmy liczby, które mogą więcej powiedzieć o bezpieczeństwie Wrocławia.

Alarmująca jakość powietrza. Winne piece i spaliny

41 – tyle dni z przekroczeniem poziomu stężenia pyłu PM10 zanotowano do 20 kwietnia 2017 roku na stacji pomiarowej Wrocław – Korzeniowskiego. Norma dopuszcza 35 dni, ale w całym roku.

– Największy udział w zapyleniu powietrza mają gospodarstwa domowe. Przyczyniają się do tego stare piece, do których wrzucamy paliwa słabej jakości, ale także śmieci, odpady i muły. To dlatego w sezonie grzewczym dochodzi do przekroczeń kilka razy częściej niż latem. – referowała Barbara Kwiatkowska-Szygulska, Naczelnik Monitoringu Środowiska.

Drugim najpoważniejszym źródłem zanieczyszczeń jest ruch samochodów. Na 1000 wrocławian przypada dziś 600 aut. Nic dziwnego, że w 2016 roku limity emisji dwutlenku azotu zostały przekroczone o ponad 20%. Wpływ pory roku na jakość powietrza jest tutaj odwrotny niż w przypadku pyłów. Najwięcej zanieczyszczeń jest latem i w suchych porach roku, kiedy ulice są rzadko zmywane na mokro, a nad drogą unoszą się spaliny, śmieci i odpady.

Wyniki są efektem prac wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska, który ma obowiązek mierzyć i prognozować jakość powietrza oraz przedstawiać jego roczną ocenę. Prawie każdy mieszkaniec zauważył, że od tego roku wyświetlacze na przystankach informują pasażerów o stanie powietrza. Warto wiedzieć, że możemy sprawdzać prognozy nie tylko na dzisiaj, ale również jutro i pojutrze. Są one dostępne na Geoportalu Nasze Powietrze (powietrze.uni.wroc.pl) lub za pomocą aplikacji mobilnej ,,NaszePowietrze”. Prognozy krótkoterminowe dla całego województwa opracowuje Uniwersytet Wrocławski.

Pali się! rzadziej

28,4 – tyle interwencji podejmowali przeciętnie każdego dnia strażacy we Wrocławiu. Najwięcej zgłoszeń odebrali z Krzyków i Psiego Pola. Najbardziej rzuca się w oczy spadek liczby pożarów – w 2016 roku było ich o 1/3 mniej niż rok wcześniej (czyli ponad 1400 interwencji). Jak tłumaczył Sylwester Dąbek, zastępca Komendanta Miejskiego, wynika to m.in. ze znacznie mniejszej liczby przypadków wypalania traw, które wiosną były zawsze prawdziwą plagą.

Poprawa statystyk nie oznacza, że strażacy mieli w zeszłym roku mało pracy. Po pierwsze, wciąż daleko nam do zachodnich standardów pod względem liczby zatrudnionych. Przyjmuje się, że 1 strażak powinien przypadać na 1000 mieszkańców. Zamiast 630 mamy ich obecnie 470. Po drugie, strażacy musieli zareagować na ponad 1400 alarmów, które okazały się fałszywe.

Wreszcie po trzecie, Wrocław był w 2016 roku gospodarzem aż 127 imprez masowych. Oprócz wydarzeń w ramach Europejskiej Stolicy Kultury (m.in. widowisko FLOW, koncert Davida Gilmoura) tysiące uczestników zgromadziły także styczniowe Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej mężczyzn (17 meczów w Hali Stulecia) oraz Dni w Diecezjach poprzedzające główne obchody Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Straż Miejska na kroplówce

41 – tyle wakatów jest w Straży Miejskiej, która przeżywa największe odejścia pracowników od 10 lat. W marcu radni przegłosowali zmianę regulaminu straży, której skutkiem będzie likwidacja trzech z siedmiu oddziałów. Komendant Zbigniew Słysz tłumaczy brak chętnych do pracy niskimi wynagrodzeniami strażników i przekonuje, że oszczędności z redukcji zostaną przeznaczone na podniesienie pensji najsłabiej zarabiających pracowników. Obecnie otrzymują około 2160-2260 zł brutto. O problemach i zapaści kadrowej Straży Miejskiej piszemy szerzej tutaj.

Dopalacze, szpitale i baseny pod obserwacją

20 tys. złotych – tyle wynosiła jedyna kara wyegzekwowana od handlarzy dopalaczami. Paweł Wróblewski, Powiatowy Inspektor Sanitarny, przyznał, że właśnie z nimi borykaja się najbardziej. Tylko w zeszłym roku  prowadzono ponad 300 postępowań w tych sprawach.

– Liczby nie oddają skali problemów. Co z tego, że możemy nałożyć kary nawet do miliona złotych, skoro nie są ściągalne? W zeszłym roku udało nam się tylko raz. Kary możemy wyegzekwować tylko przez urzędy skarbowe, ale nie znamy numerów kont bankowych ani adresu pobytu sprawców, więc urzędy obciążają nas kosztami postępowań – mówił.

Zwalczanie dopalaczy napotyka na wiele przeszkód. Sprawy dotyczące dopalaczy trafiają z prokuratury do inspektorów, którzy prowadzą otwarte postępowanie administracyjne, bez możliwości ukrycia swojej tożsamości przed przestępcami i bez prawa wejścia na teren podejrzanego lokalu bez policji. Handlem dopalaczami zajmują się głównie wyspecjalizowane grupy przestępcze, które modyfikują swoje strategie działania. Zakładają też różne zabezpieczenia, które mają zatrzymać policjantów, dać kilka minut na ukrycie towaru i uniemożliwić jego przechwycenie. Przy milionowych obrotach zapłacenie tysiąca złotych za naprawienie zerwanej podczas interwencji blokady to przecież żaden koszt. Sanepid i policja szczególnie przyglądają się punktom na Stawowej, Oleśnickiej i Drzewieckiego.

Czym jeszcze zajmuje się inspekcja sanitarna? Sanepid kontroluje warunki, w których pracujemy (najczęściej jesteśmy narażeni na hałas), jakość wody w naszych domach (stan ujęć jest dobry, ale w starych budynkach jakość pogarsza sieć wodociągowa) a także stan sanitarny placówek medycznych (łącznie we Wrocławiu działa ponad 20 szpitali). Paweł Wróblewski obiecał też kontrole basenów, na których prowadzi się naukę pływania.

 

We Wrocławiu rodzi się coraz więcej dzieci


W I połowie 2016 roku Wrocław zanotował pierwszy od lat dodatni przyrost naturalny.

Miasto rozrasta się w bardzo szybkim tempie, dlatego istotnym zadaniem inspektorów jest zatwierdzanie nowych projektów budowlanych. Wrocław rozwija się także demograficznie. W żłobkach i przedszkolach brakuje miejsc, ponieważ obecne placówki nie są na tyle elastyczne, aby zapewnić odpowiednie warunki dla większej liczby podopiecznych.

Paweł Wróblewski podkreślił również znaczenie profilaktyki oraz szczepień. Wymienił także powody do zmartwień – wzrost zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby oraz wirus HIV. Wyłącznie humorystyczne można potraktować jeden przypadek pogryzienia człowieka przez… leniwca.

,,Tak” czy ,,nie” dla Rafała Dutkiewicza?

Najwięcej emocji podczas kwietniowej sesji towarzyszyło głosowaniu nad sprawozdaniem Prezydenta Wrocławia z wykonania budżetu miasta w 2016 roku. Tym bardziej, że na wiele dni przed posiedzeniem w mediach i kręgach politycznych rozpoczęły się spekulacje, czy Rafał Dutkiewicz to absolutorium otrzyma. Gdyby radni odrzucili wniosek, byłby to pierwszy taki przypadek, od kiedy obecny prezydent objął swoją funkcję w 2002 roku.

,,Najlepszy budżet od 10 lat”

Ostatecznie za udzieleniem absolutorium zagłosowało 19 radnych, a przeciw opowiedziało się 16. Dyskusja przed głosowaniem trwała jednak niemal cztery godziny. Na początku wykonanie budżetu omówił Marcin Urban, skarbnik miasta.

– Rok 2016 kończymy z nadwyżką. Poprzednio taka sytuacja była w 2007 roku. Przez ten czas dochody miasta urosły o 1,3 mld złotych. To najlepszy budżet, jaki mam Państwu przyjemność prezentować.

Mimo 85 mln zł nadwyżki w zeszłym roku, w ostatnich 10 lat zadłużenie miasta wzrosło do kilku miliardów. Marcin Urban odniósł się do tych zarzutów.

– W tym okresie zainwestowaliśmy w Wrocław 7,7 mld złotych. Z własnych pieniędzy pokryliśmy 3 mld zł, 2 mld zł pozyskaliśmy ze środków europejskich, a 2,7 mld zł musieliśmy pożyczyć z zewnątrz. Musimy wiedzieć, czemu to zadłużenie służyło.

Zdaniem skarbnika rozwój Wrocławia nie byłby możliwy bez pomocy finansowej z zewnątrz. Intensywnie korzystanie ze źródeł zagranicznych, kredytów i środków europejskich było wspólną cechą wszystkich miast, które dysponowały najwyższymi budżetami w Polsce. Poza Warszawą, Wrocław odnotował największe dochody w przeliczeniu na jednego mieszkańca w Polsce i dzięki temu może też najwięcej na niego przeznaczyć. W 2016 roku najwięcej pieniędzy miasto skierowało na oświatę i wychowanie, łącznie z inwestycjami – 58 mln zł na szkoły, 10 mln zł na przedszkola i 4 mln zł na żłobki.Marcin Urban zaznaczył także, że wydatki bieżące rosną wolniej niż dochody, co dobrze rokuje w kontekście spłaty zadłużenia miasta.

Wykonanie budżetu chwalił Jarosław Krauze. Przewodniczący klubu radnych Rafała Dutkiewicza podkreślił, że rosnąca różnica między dochodami a wydatkami zwiększa wypłacalność Wrocławia i otwiera możliwości dalszego inwestowania. Pozytywnym sygnałem jest także wzrost dochodów z udziału w podatku PIT, który zdaniem radnego wynika z tego, że coraz więcej osób rozlicza się we Wrocławiu lub coraz więcej tutaj zarabia. W ramach prowadzonej od 4 lat akcji ,,Rozlicz PIT we Wrocławiu” przybyło w mieście 9 tys. podatników. Niepokoi za to wysokość subwencji z budżetu państwa na oświatę – Wrocław otrzymał w zeszłym roku 539 mln zł, czyli dwa razy mniej niż potrzebuje.

Laryngologia, kardiologia i ortopedia, czyli o czym była dyskusja?

Procedura absolutorium obejmuje zatwierdzenie sprawozdania finansowego Wrocławia, przedstawienie przez urzędującego prezydenta stanu realizacji zadań oraz udzielenie aprobaty lub dezaprobaty dla sposobu realizaci budżetu w danym roku.

Skarbnik miasta Marcin Urban, kierując się do pozostałych radnych, podkreślał: Dzisiaj oceniacie budżet tylko przez pryzmat jego wykonania. Nie to, na co się Państwo zgodzili, ale konkretnie jaki był plan i co zostało z niego wykonane. Mimo tego apelu debata przypominała raczej spór o ocenę całej kadencji Rafała Dutkiewicza jako prezydenta Wrocławia.

Wniosek o udzielenie absolutorium poparli radni koalicji z Nowoczesnej.

– Ocena nie powinna zależeć od czynników politycznych. Musimy przygotować Wrocław na zmiany, które czekają nas po wyborach w 2018 roku. Chcemy miasta stabilnego i z porozumieniem, nie tylko finansowym, ale też politycznym. Nie widzimy merytorycznych powodów, aby nie udzielać absolutorium – zadeklarował Piotr Uhle.

Przed posiedzeniem Rady najwięcej mówiło się o tym, że głos, który przeważy o absolutorium, może należeć do DominikaKłosowskiego. Jedyny przedstawiciel SLD wśród radnych nie popierał budżetu uchwalonego na 2016 rok, mimo to zagłosował za absolutorium.

– W trakcie roku Urząd Miejski wespół z prezydentem Wrocławia odblokował lewicowe ucho i zaczął realizować nasze postulaty. Kolejne drogi rowerowe, więcej pieniędzy na remonty mieszkań komunalnych i zieleń – te zmiany nie są dobre tylko dla wybranych grup interesu i formacji politycznych– argumentował Dominik Kłosowski.

Słowa radnego o kredycie zaufania dla prezydenta kontrastowały z wypowiedziami członków władz SLD w regionie. Na łamach mediów jasno mówili: ,,Dutkiewicz nie jest naszym prezydentem”. Zaskoczeniem była także postawa radnych Platformy Obywatelskiej, którzy choć podnieśli rękę za uchwaleniem budżetu na 2016 rok, teraz go skrytykowali.

– Martwi nas wysokość zobowiązań finansowych miasta, nadwyrężone budżety miejskich spółek, wydawanie pieniędzy na pomysły nietrafione i niezwiązane z ich zadaniami. Jesteśmy świadkami największego zaangażowania finansowego Unii, ale należy spodziewać się, że będzie ono w Polsce już tylko coraz mniejsze. Co pozostanie nam po tym okresie? Niezbyt wiele. Nie ma linii metra, tramwaju na Psie Pole i Jagodno ani metrobusu na Nowy Dwór. Zwycięska, Partynice, Księże stoją w korkach. Prezydent chwali się ścieżkami rowerowymi, ale wiele z nich powstało po likwidacji pasów dla kierowców. Potrzebujemy więcej parków, placów zabaw i zadbanych podwórek. Pozostawia Pan pustą kasę i ogrom zobowiązań – litanię krytycznych uwag pod adresem prezydenta odczytała Agnieszka Rybczak.

Sebastian Lorenc, również radny niezrzeszony, zdiagnozował stan miasta, porównując go do… krwiobiegu.

– Miasto niewiele robi, by poprawić jakość powietrza. Wrocław cierpi więc na zapalenie płuc. Komunikacja zbiorowa jest średnio wydolna i w stanie bliskim zawałowi. Śląsk Wrocław gra na ogromnym obiekcie, który stoi pusty i niewykorzystany. Porównałbym to do złamania kości piszczelowej – niby wszystko wygląda normalnie, ale problemy wymagają natychmiastowej kuracji.

Zarzuty opozycji – odpowiedzi prezydenta

Niespodzianką nie była natomiast negatywna opinia na temat wykonania budżetu wyrażona przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. Ich zdaniem większy udział Wrocławia w podatkach PIT to w niewielkim stopniu efekt kampanii promocyjnej, a w znacznie większym – zmiany podejścia pracodawców, uszczelnienia przepisów prawa pracy przez rząd i ograniczenia umów określanych jako śmieciowe. We Wrocławiu nie wzrosła istotnie liczba przedsiębiorstw ani osób zatrudnionych, które płacą podatek CIT. Niższe koszty obsługi zadłużenia mamy zawdzięczać zaś nie działaniom urzędników miejskich, a Radzie Polityki Pieniężnej, która utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie.

Prezydent Rafał Dutkiewicz podkreślił, że rada miejska może odnosić się wyłącznie do sposobu realizacji budżetu.

– Rozumiem tęsknotę, aby przy udzielaniu absolutorium rada mogła oceniać politykę miasta, ale polskie prawo nie przewiduje takiej możliwości. Nie zmieniły tego ani poprzednie ani obecne władze.

Dyżurnym zarzutem opozycji wobec urzędujących władz pozostaje zadłużanie spółek miejskich, ich nieprzejrzysta sytuacja finansowa i problemy z uzyskaniem informacji na ten temat. Krystian Mieszkała stwierdził, że budżet jest co prawda wykonany dobrze pod względem formalnym, ale miasto wykorzystuje lukę w prawie i ukrywa niewygodne wydatki w swoich spółkach.

– Przepisy dotyczące zadłużenia są jednoznaczne. W budżecie miasta nie uwzględnia się zobowiązań spółek. Nie wlicza się też ich dochodów oraz wielomiliardowego majątku – ripostował Rafał Dutkiewicz.

– Miasto może realizować swoje zadania za pomocą zakładów budżetowych i spółek. Nie ma potrzeby, aby magistrat sam zajmował się tak specyficznymi kwestiami jak np. zaopatrzenie w wodę. Każda z tych spółek ma osobowość prawną i zaciąga zobowiązania we własnym imieniu – tłumaczył Marcin Urban.

Zgodnie z danymi podanymi przez skarbnika sytuacja miejskich spółek się poprawia, a zadłużenie spadło o ok. 200 mln i wynosi obecnie 1 mld 700 mln zł. Marcin Krzyżanowski, szef radnych PiS-u, zwrócił uwagę, że mimo rekordowego zysku MPWiK w 2016 roku, ceny wody wzrosły o 16%. Prezydent Wrocławia ustosunkował się do tej wypowiedzi.

– Kiedy zaczynałem pełnić funkcję prezydenta, pod względem kanalizacji byliśmy na przedostatnim miejscu w województwie. Dziś dzięki inwestycjom jesteśmy na pierwszym. MPWiK zaciągnęło przejrzyste kredyty i konsekwentnie je spłaca. Trzeba pokazywać i pozytywny i negatywny kontekst.

Radni Prawa i Sprawiedliwości skrytykowali także spółkę Wrocław 2012 – gospodarza Stadionu Miejskiego – oraz powstanie kolejnej, która obsługuje igrzyska The World Games. Wskazali marne perspektywy dla Śląska Wrocław. Mistrz Polski sprzed kilku lat przez cały 2016 rok działał na podstawie prowizorium i grał przy niemal pustych trybunach. Zdaniem Marcina Krzyżanowskiego przejęcie udziałów w Śląsku przez magistrat także nie buduje dobrego wizerunku klubu w oczach potencjalnych inwestorów.

Rafał Dutkiewicz argumentował, że uskarżanie się na pusty stadion nie ma podstaw, a nowoczesnego obiektu domagali się sami mieszkańcy.

– W 2010 roku zapytaliśmy 5 tys. wrocławian, jaka inwestycja jest im najbardziej potrzebna. Najwięcej głosów dostał terminal lotniczy. Stadion był na drugim miejscu. Budowa obiektu na Euro 2012 napędziła inwestycje. Bez tego impulsu dworzec dalej nie byłby wyremontowany. Słyszę, że stadion jest pusty. W 2016 roku odbyło się tutaj 300 imprez, z czego 25 zgromadziło ponadtysięczne widownie. Od Euro 2012 gościliśmy siedem meczów reprezentacji Polski w piłce nożnej. Nieprawdą jest, że stadion stoi pusty – stwierdził.

Zdaniem prezydenta Wrocławia drugim mitem jest brak działań miasta na rzecz poprawy jakości powietrza. Rafał Dutkiewicz przypomniał, że ponad 60% zanieczyszczeń pochodzi z pieców węglowych oraz że miasto realizuje program KAWKA, w ramach którego 470 osób złożyło w obecnym roku wniosek o dofinansowanie wymiany starych instalacji na nowe.

– Kilka lat temu we Wrocławiu było 90 tys. starych pieców, dzisiaj jest ich 30 tys. Przedstawiliśmy plan obniżenia tej liczby do 15 tys. Mieliśmy 90 dni z przekroczeniem dopuszczalnej jakości powietrza, a dzisiaj mamy 50 – podsumował.

Jego zastępca, wiceprezydent Wojciech Adamski podniósł problem braku potrzebnych przepisów ustawowych, które wprowadziłyby certyfikacje pieców oraz normy, które musiałby spełnić węgiel używany jako opał. Barierą jest także silne lobby producentów i dostawców. Zdarza się również, że po drogach we Wrocławiu wciąż jezdżą ponad 20-letnie samochody, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu.

 

Podziel się:
Udostępnienia

Zapisz się na cotygodniowy newsletter

Raz w tygodniu dostaniesz na swoją skrzynkę najlepsze artykuły z serwisu

FreshMail.pl