Polska gospodarka pnie się w górę. Bezrobocie spada – we Wrocławiu to 2,2%, a obecną sytuację na rynku pracy specjaliści określają rynkiem pracownika. Mimo tego emigracja na szeroko rozumiany Zachód utrzymuje się ciągle na tym samym poziomie, a nawet wzrasta.

Najczęstszymi kierunkami wyjazdów do pracy za granicę są Wielka Brytania, Niemcy i Holandia. Na koniec roku 2016 w stosunku do 2015 roku z Polski wyemigrowało 4,7% więcej Polaków. Powody wyjazdów do pracy za granicę są różne – studenci chcą sobie „dorobić” w wakacje, rodzina łączy się z kimś, kto już wcześniej wyemigrował, lub po prostu chęć zmiany otoczenia i poznania nowych miejsc. Jednak wspólnym mianownikiem są zwykle pieniądze, których w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Holandii zarobić można dużo więcej niż w Polsce i pozwolić sobie na wyższy standard życia.

Nie stać cię na mieszkanie i nie chcesz dojeżdżać
I wszystko to mimo dobrej koniunktury na rynku pracy. Co na ten temat mają do powiedzenia młodzi wrocławianie? 26-letnia Paulina, będąca od roku mieszkanką Londynu, mówi: „Jeśli nie jesteś w parze, to za wypłatę z pracy, którą znajdziesz zaraz po studiach, we Wrocławiu się nie utrzymasz”.

Argument wysokich opłat za wynajem mieszkania w dobrej lokalizacji, bliższej centrum miasta, pojawił się jeszcze kilka razy. Wynajęcie kawalerki, według serwisu bankier.pl, to średni koszt 1732 złotych, a wraz z metrażem cena rośnie. Przy najniższym krajowym wynagrodzeniu (2100 złotych brutto, czyli 1530 złotych netto) nawet wynajem małego mieszkania na dwie osoby nie jest finansowo osiągalny, jeśli nie chce się żyć od wypłaty do wypłaty.
Jak dodaje Kamila (25 lat), „nie opłacają się też dojazdy z miejscowości czy wiosek pod Wrocławiem. Zajmują dużo czasu i kosztują sporo pieniędzy. Nie stać cię na mieszkanie, nie chcesz dojeżdżać. Dlatego ludzie wybierają emigrację”.

Dojazdy z Malczyc czy Ścinawy zajmują około godziny dziennie, a młodzi ludzie po trzech, pięciu czy nawet więcej latach dojeżdżania na studia do Wrocławia nie chcą dojeżdżać jeszcze do pracy. Oczywiście, mogliby poszukać zajęcia w mniejszych dolnośląskich miejscowościach, ale tam często nie mogą znaleźć zatrudnienia w wyuczonym zawodzie lub wykorzystującego wiedzę zdobytą na studiach.
Dodatkowym argumentem za wyjazdem z Wrocławia do pracy za granicę jest – jak mówi Jan (28 lat) – duża ilość pracowników z Ukrainy, którzy podejmują pracę za najniższą krajową stawką, a to właśnie takie zatrudnienie najłatwiej jest znaleźć młodym, niedoświadczonym na rynku pracy studentom czy absolwentom.

Zostają z czystej miłości
Nie wszyscy młodzi Dolnoślązacy chcą wyjeżdżać. Tomek (30 lat) postanowił zostać z czystej miłości dla swojego miasta. Jego dziewczyna, Zosia, została razem z nim, choć gdy się poznali, poważnie myślała o wyjeździe. Ich kolega Bartek dodaje, że „wystarczy dobrze poszukać, nabrać doświadczenia, bo nic nie dzieje się od razu”. Młodym ludziom łatwiej jest się przebranżowić, zmienić otoczenie i pracę, niekoniecznie musi to być od razu wyjazd z Polski.

Sposobem na zatrzymanie młodych wrocławian na polskim rynku pracy wydaje się być spadek cen wynajmu mieszkań oraz podniesienie proponowanych wynagrodzeń, tak by nie musieli martwić się o dojazdy do pracy z innych miast i odległych dzielnic Wrocławia. Ukończenie studiów jest wystarczająco dużym krokiem dla młodych, a jeśli trudno im wykonać następny i osiedlić się w stolicy Dolnego Śląska, wybierają prostszą opcję, czyli wyjazd za granicę, gdzie otrzymają większe pieniądze za swoją pracę, a wypłata pozwoli im na zdecydowanie wyższy standard życia.

AGATA ŁUCZAK