Wrocławskie MPK szykuje się do kolejnego przetargu na zakup tramwajów. Jak tłumaczy przewoźnik, nowe wozy mają mieć wszystkie wejścia dostępne z poziomu niskiej podłogi. – W obecnej sytuacji finansowej nie ma szans na wymianę taboru na pojazdy w 100 proc. niskopodłogowe – zaznacza były wiceprezes spółki.

Tramwaj MPK

fot. MPK Wrocław

Tegoroczny przetarg na zakup 40 nowych tramwajów wzbudził we Wrocławiu sporo kontrowersji. Dotyczyły one faktu, że MPK zdecydowało się kupić pojazdy nie w całości niskopodłogowe, a jedynie w części. W dokumentacji przetargowej znalazł się bowiem zapis, że wozy muszą być niskopodłogowe minimum w 20 procentach. Gdy przewoźnik rozstrzygał postępowanie i wybierał ofertę poznańskiego Modertransu, jego przedstawiciele zapowiadali, że to nie koniec zakupów.

– Kolejne 32 pojazdy powinny pojawić się na wrocławskich torowiskach w latach 2020-2022. Istnieje też opcja rozszerzenia tego zamówienia o kolejne 55 sztuk. Te tramwaje będą m.in. służyć obsłudze linii na Nowy Dwór i na ulicy Długiej. Mają być klimatyzowane i w stu procentach niskopodłogowe – mówiła kilka miesięcy temu Jolanta Szczepańska, prezes wrocławskiego MPK.

39 nowych tramwajów dla Wrocławia

I rzeczywiście, pod koniec listopada spółka ogłosiła dialog techniczny, poprzedzający wszczęcie postępowania w sprawie zakupu nowych, niskopodłogowych tramwajów. Jednak ma ich być nie 32, jak deklarowało niedawno MPK, a 39.

– Utrzymujemy, że chcemy zakupić w sumie 87 nowych tramwajów, z tym, że opierając się na najnowszych analizach zapotrzebowania na pojazdy (wymiana starych plus obsługa nowych linii), zdecydowaliśmy, że w pierwszej turze będziemy kupować 39, a nie jak wcześniej zapowiadaliśmy – 32 tramwaje – tłumaczy nam Tomasz Śpiewak z biura prasowego przewoźnika.

Jednym z elementów dialogu będzie udział niskiej podłogi w pojazdach. To nasuwa wątpliwości, czy nowe tramwaje rzeczywiście będą w 100 procentach niskopodłogowe, a nie jak kupione wcześniej Moderusy – tylko w części.

– Nowe tramwaje mają mieć wszystkie wejścia dostępne z poziomu niskiej podłogi. Organizowany dialog techniczny ma na celu uzyskanie informacji od producentów tramwajów i podzespołów w zakresie zagadnień technicznych i technologicznych, jakie są stosowane. Ma to pomóc w późniejszym określeniu w SIWZ (specyfikacji istotnych warunków zamówienia – przyp. red.) wszystkich parametrów zamawianych tramwajów – podkreśla Tomasz Śpiewak.

„MPK nie stać, by kupować pojazdy w 100 proc. niskopodłogowe”

Patryk Wild, radny Dolnego Śląska i były wiceprezes MPK, przekonuje, że wrocławski przewoźnik musi pilnie wymienić wszystkie wysokopodłogowe tramwaje typu Konstal 105 Na, ale w obecnej sytuacji finansowej nie ma szans na wymianę na pojazdy w 100 proc. niskopodłogowe.

– MPK powinno zatem kupować zarówno tramwaje z dużym udziałem niskiej podłogi, powyżej 75 procent, na główne linie średnicowe przez ścisłe centrum (jak np 6, 7 czy 10), jak i radykalnie tańsze w zakupie i eksploatacji tramwaje z częścią niskopodłogową (około 30 proc.) na linie boczne (np. 14/24, 20) oraz rezerwę szczytową (tramwaje uruchamiane w godzinach szczytu). Proporcje powinny być mniej więcej po 50 procent – wylicza.

Ponieważ – jak zaznacza Wild – ostatnio spółka kupiła 56 Moderusów, z których część jest w dostawie, to teraz czas na te bardziej niskopodłogowe.

– Nie wiem, jakie są już ponad dwuletnie doświadczenia techniczno-eksploatacyjne z użytkowania pojazdów Pesy, gdyż zakupiliśmy je pod koniec mojej pracy w MPK. Niemniej – jeśli są one dobre – to układając specyfikację do nowego przetargu, celowałbym w podobnej klasy pojazdy, aby dać szansę MPK na posiadanie taboru jednolitego typu – wyjaśnia Patryk Wild.

Radny Dolnego Śląska podkreśla, że z całą pewnością nie celowałby w tabor 5-członowy, oparty na 3 sztywnych wózkach (jak tramwaje Skody), gdyż – jego zdaniem – jest on nieodpowiedni dla wrocławskich torowisk, które przez użytkowanie tego typu pojazdów zużywają się w wielu miejscach znacznie szybciej.

– No i oczywiście myślałbym też o tramwaju dwusystemowym, który może wyjechać na linie kolejowe i komunikować dalsze części miasta czy nawet tereny podmiejskie. Ale to już raczej projekt dla nowego prezydenta miasta – kończy Wild.