Od 10 grudnia wchodzi w życie nowy rozkład jazdy pociągów, który zaoferuje mieszkańcom aglomeracji wrocławskiej 394 połączenia każdego dnia roboczego. Więcej pociągów będzie odjeżdżać z i do Legnicy, Trzebnicy, Oleśnicy, Oławy, Strzelina, Żmigrodu, Wołowa, Jaworzyny Śląskiej i Jelcza-Laskowic. W ten sposób kilka połączeń więcej w ciągu doby uzyskają też mieszkańcy z poszczególnych osiedli Wrocławia, które leżą na trasie pociągów. W najbliższych latach czekają nas także rewitalizacje tras, które przez ostatnie lata nie woziły pasażerów – w 2018 roku pociągi mogą wrócić do Milicza i Bielawy, w 2020 roku przez Sobótkę do Świdnicy.

kolej we Wrocławiu rozkład jazdy grudzień

mat. prasowe

Wrocławska kolej aglomeracyjna na przestrzeni ostatnich czterech lat rozwija się najszybciej w Polsce i wciąż rozbudowuje siatkę połączeń. Od 2013 roku przybyło 122 połączeń, a w porównaniu do obecnego rozkładu jazdy od 10 grudnia będzie 28 dodatkowych pociągów, które będą kursować każdego dnia roboczego. Zmienią się także godziny odjazdów pociągów.

Na transport kolejowy i współfinansowanie nowych połączeń jeszcze odważniej zdecydowało się postawić 19 gmin, które okalają Wrocław. Za każdą kolejną parę pociągów będą musiały wyłożyć w skali roku od 25 do 60 tys. złotych.

Na tę inwestycję zdecydowały się gminy:

Kolej we Wrocławiu: alternatywa dla samochodów, tramwajów i autobusów

Pod koniec czerwca do porozumienia sąsiednich gmin formalnie dołączył Wrocław. Na terenie aglomeracji dziennie korzysta z pociągów około 55-60 tys. osób. Tylko na trasie Wrocław-Legnica podróżuje 3 miliony osób rocznie.

Istotną część wszystkich dojazdów z sąsiednich gmin i peryferii Wrocławia stanowią podróże do pracy i szkoły. Większa liczba połączeń w dogodnych godzinach ma także pośrednio skłonić kierowców do rezygnacji z wjazdu własnym autem do miasta i odciążenia arterie miasta, w którym na 1000 mieszkańców przypada statystycznie ponad 800 pojazdów.

Nowy rozkład jazdy jest realizacją tej obietnicy. Na zwiększeniu liczby połączeń skorzystają nie tylko mieszkańcy sąsiednich gmin i powiatów, ale także sami wrocławianie. Będą mogli wybrać czy wolą wsiąść w samochód, pojazd komunikacji miejskiej czy pociąg, który w przeciwieństwie do dwóch pierwszych jest całkowicie bezkolizyjny i ma pierwszeństwo przed innymi środkami transportu. Mogłoby to odblokować ruch we Wrocławiu, które niestety regularnie klasyfikowany jest jako najbardziej zakorkowane polskie miasto.

Najwięcej par połączeń między kursowało między Wrocławiem Głównym a Sołtysowicami – aż 50. Oznacza to, że będą kursować nawet co 15 minut. Zwiększy się również liczba pociągów zabierających pasażerów ze stacji Muchobór, Brochów, Osobowice i Pracze.

Co istotne, zwiększone wydatki Wrocławia i ościennych gmin na nowe połączenia nie będą pociągać za sobą wzrostu cen za bilety. Warto przypomnieć, że posiadacze biletów okresowych zakodowanych na Urbancard mogą w granicach Wrocławia podróżować koleją bez ograniczeń i nie muszą kupować odrębnych biletów w kasach czy u konduktorów.

Zyskają Kowale, Wojnów, Siechnice i Jelcz-Laskowice

Najwięcej powodów do zadowolenia mają mieszkańcy Swojczyc, Kowal i Wojnowa. Przypomnijmy, że od kwietnia – po 17 latach przerwy – znów kursują pociągi osobowe łączące ich osiedla z centrum miasta. Obecnie do wyboru mają 13 par połączeń w różnych porach dnia, jednak tylko trzy z nich bezpośrednio jadą na Dworzec Główny. Pozostałe docierają tylko do stacji Wrocław Nadodrze, gdzie pasażerowie muszą przesiąść się do komunikacji miejskiej lub poczekać na pociąg, który jedzie ze strony Oleśnicy lub Trzebnicy.

W nowym rozkładzie jazdy oczekiwanie na przesiadkę nie będzie konieczne. Wszystkie 14 par połączeń będzie bezpośrednie, co więcej – aż 10 z tych pociągów będzie kontynuować jazdę za Wrocławiem Głównym do Brochowa, Siechnic i Jelcza-Laskowic. To pilotażowy, eksperymentalny projekt. Władze województwa dolnośląskiego chcą sprawdzić, czy będzie zainteresowanie podróżami na tej trasie.

Czas na testowanie połączenia kolejowego mieszkańcy Jelcza-Laskowic, Siechnic i Brochowa będą mieli do jesieni 2018 roku. Wówczas rozpocznie się remont linii Wrocław Sołtysowice – Jelcz Miłoszyce, który ma potrwać do 2020 roku. To jedyny brakujący odcinek, aby domknąć pełną pętlę połączeń. Dzięki niej mieszkańcy Jelcza będą mogli dojechać do Wrocławia Głównego czy stacji Wrocław Mikołajów na Legnickiej z dwóch kierunków – od północy przez Wojnów i od południa przez Brochów.

Nowe tory kolejowe do Milicza i Bielawy? Brakuje kilometrów

Koleje Dolnośląskie

mat. prasowe

Latem 2018 roku pociągi z Wrocławia będą mogły jeździć do oddalonego o prawie 60 km na północ Milicza. Warunkiem jest zakończenie remontu torów, który w sierpniu 2017 roku rozpoczęły PKP Polskie Linie Kolejowe. Odcinek rozpoczyna się w Grabownie Wielkim (za Oleśnicą) i sięga aż do Zdunów, koło Krotoszyna.

To kolejna inwestycja realizowana w ostatnim czasie, która łączy województwo dolnośląskie z wielkopolską. Wczoraj informowaliśmy o otwarciu odcinka drogi ekspresowej S5 w kierunku Poznania. Remont linii kolejowe pozwoli skrócić podróż na wspomnianym odcinku z 60 do 25 minut. Prace mają się zakończyć do końca czerwca 2017 roku. Jeżeli termin zostanie dotrzymany, połączenia Wrocław-Milicz pojawią się w wakacyjnym rozkładzie jazdy.

Na kolejowe połączenie z Wrocławiem liczą także mieszkańcy 30-tysięcznej Bielawy. I jest na to realna szansa. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei, podlegająca marszałkowi województwa, przymierza się do modernizacji odcinka z Bielawy do pobliskiego Dzierżoniowa.

– Długość torów to niecałe 6 kilometrów, więc prace nie będą drogie i czasochłonne – twierdzi Jerzy Michalak.

Rozpoczęcie remontu zależne jest od tego, czy PKP da zielone światło na przejęcie tego fragmentu. Dokumentacja została złożona i czeka na decyzję zarządu. Koszt renowacji trasy szacowany jest na 15-20 mln zł. Według optymistycznego scenariusza połączenia kolejowe mogłyby ruszyć na tej trasie już za rok – w grudniu 2018 roku.

Trzecia dobra wiadomość to planowana rewitalizacja linii do Świdnicy przez Sobótkę, którą będziemy mogli przemierzyć od 2020 roku. W ramach całego przedsięwzięcia powstanie pięć przystanków kolejowych na terenie stolicy Dolnego Śląska. Stacje pojawią się na Tarnogaju, Wojszycach, Ołtaszynie, Partynicach i Klecinie. Koszt rewitalizacji linii to ponad 166 mln złotych, a prawie 115 mln złotych dołoży Unia Europejska.