Radna Katarzyna Obara–Kowalska z Bezpartyjnego Wrocławia już nie raz krytycznie odnosiła się do działań obecnych władz Wrocławia. Tym razem, pomimo nieobecności podczas obrad Rady Miejskiej, w wydanym oświadczeniu, odniosła się do absolutorium z tytułu wykonania budżetu za 2017 rok.

Wysoka Rado, Szanowni Państwo, niestety tak się pechowo składa, że z powodu zaplanowanej przed wieloma miesiącami właśnie na przełom marca i kwietnia 2018 roku, podróży do Indii, nie będę obecna na głosowaniu dotyczącym udzielenia absolutorium prezydentowi Wrocławia.

Bez komentarza pozostawię fakt ustalenia terminu sesji absolutoryjnej miesiąc temu, ale do takiego trybu pracy był czas się przyzwyczaić. Nie ma także wątpliwości, że już dziś znany jest wynik głosowania, które odbędzie się 5 kwietnia i nieobecność na sesji kogokolwiek z opozycji niczego tu nie zmieni.

Nie mniej jednak warto podsumować ten „pełen sukcesów“ – jak twierdzi skarbnik miasta – rok 2017 w kontekście wykonania budżetu oraz odnieść się do sprawozdania finansowego za miniony rok. Łatwo wykazywać nadwyżkę w budżecie nie realizując planu. Zwłaszcza jeśli jako „bonus“ wpadają do kasy Miasta, nieprzewidziane przez władze miasta, pieniądze z podatków PIT i CIT, które są niczym innym jak efektem wzmożonej pracy Wrocławian.

„Nadwyżka budżetowa“ – brzmi fantastycznie. Ale czy nie brzmi jednak kuriozalnie w mieście, w którym nie ma pieniędzy na wymianę pieców w walce ze smogiem, na remonty komunalnych mieszkań i kamienic czy na remonty torowisk, na których nawet najlepsze tramwaje nie są w stanie się utrzymać w pionie?

Śląsk Ślak trafił

Najskuteczniejszą, sprawdzoną metodą wykazania nadwyżki finansowej jest bowiem cięcie kosztów. Niemal w każdym departamencie Urzędu Miejskiego we Wrocławiu znajdujemy niedowykonanie, na poziomie 97–99%. Globalnie to niby nic, ale pamiętajmy, że nawet jeden procent w skali budżetu Miasta to jakieś 40 milionów złotych. Czyli nie zrealizowano założonego planu, a niewykorzystane fundusze plus „bonus podatkowy“ przeznaczono na cele , których nie przewidywał budżet na 2017 rok.

Z każdym kolejnym miesiącem, z każdym niemal głosowaniem dotyczącym „zmian do budżetu na rok 2017“ powiększała się lista planów, projektów i inwestycji, które zostały „przesunięte“ „odłożone“ lub „tymczasowo nie będą realizowane“. Nie wydaliście, Panowie i Pani, ani złotówki na poprawę codziennego życia Wrocławian, ale za to znalazły się pieniądze na nie zaplanowane w budżecie na 2017 wydatki: na mecenasa Masiotę – 600 tysięcy w zamian za to, że „Śląsk Ślak trafił“ i kolejne 10 milionów w lipcu 2017 na ten sam klub, jako skutek tego „sukcesu negocjacyjnego“ Pana Mecenasa.

„Winni” mają „za karę” nową fuchę

Mydlicie nam oczy „zieloną stolicą Europy“ wydając miliony na „promocję“ , „projekty“, „dokumentację“ i „analizy“, a jednocześnie zabetonowujecie nam Wrocław, sprzedając każdy możliwy skrawek zieleni przekształcając je w betonowe pustynie. Opowiadacie nam bajki o zielonym Wrocławiu, a pod nadzorem urzędników odbywa się skandaliczna wycinka w Parku Grabiszyńskim.

Znalezieni „winni“ podają się do dymisji, nie są jednak – jak wymagałaby tego logika – dyscyplinarnie zwolnieni. Jaką odprawę otrzymali? Uwzględniliście ją w budżecie czy wprowadziliście już milionową poprawkę do uchwały budżetowej? Bo o tym, że pani dyrektor ma już „za karę“ nową fuchę w urzędzie miasta napisały już chyba wszystkie gazety.

Do tego dochodzą nieprzewidziane w budżecie na 2017 rok naprawy usterek w Narodowym Forum Muzyki: przesiąki ze ścian szczelinowych w płycie fundamentowej, nieszczelności systemu wentylacji, uszkodzenia sieci kanalizacji podposadzkowej, problemy z funkcjonowaniem przepompowni ścieków i nieszczelność systemu kanalizacji deszczowej – usterki naprawia firma Inter–System, która zakończyła budowę Narodowego Forum Muzyki. Bardzo dobrze! Można by pomyśleć, że Generalny Wykonawca naprawia co zepsuł, ale niestety aż tak dobrze nie jest, bo za te naprawy płacimy my (!) jakieś 5 milionów rocznie!

Trup w każdej szafie

Zwracam także uwagę Państwa na brak rezerw finansowych na pokrycie umów wsparcia dla spółek miejskich (kilkaset milionów) czy na zobowiązania i kredyty, które są zabezpieczone na majątku Gminy Wrocław na prawie 2 miliardy złotych.

Ciekawostką są także zobowiązania z tytułu spraw sądowych, w trakcie których jest Gmina Wrocław (to niemal pół miliarda). To są zobowiązania nas wszystkich, bo nie kto inny jak my zapłacimy na końcu za przegrany proces, za błąd urzędnika czy pokryjemy koszty odszkodowań i prowadzenia procesów sądowych przez spółki miejskie. Choćby toczący się aktualnie spór między Halą Stulecia a restauratorem już dziś idzie w miliony wypłacane z kasy spółki (czyli miejskiej) na prawników, sądowe nakazy zapłaty, komornicze egzekucje itp.

Wygląda to raczej na „trupa w każdej szafie“ niż na kolportowaną wizję „krainy mlekiem i miodem płynącej“. W dokumencie aż roi się od sformułowań typu „szacunek finansowy nie jest możliwy”, „dużo zmiennych i niepewności“. Czy to ma zapewnić Wrocławian o stabilnej sytuacji budżetu Miasta? O stabilnej przyszłości ich samych we Wrocławiu?

„Porządkujemy budżet”

Zastanawiające jest także budowanie sprawozdania finansowego w oparciu o „niezatwierdzone i niezbadane sprawozdania finansowe spółek miejskich“. Jedynym słowem „palcem na wodzie“ napisane sprawozdanie finansowe miasta  ma być podstawą do udzielenia absolutorium?

Zastanówmy sie jednak czym jest udzielenie absolutorium? To nic innego jak przyznanie, że publiczne pieniądze zostały przez prezydenta miasta wydane zgodnie z zaplanowanym budżetem. Kłopot polega jednak na tym, że zmiany do tego „planu budżetowego“ podejmowane są poprzez głosowanie w sali sesyjnej Ratusza do ostatniego dnia roku budżetowego – zmiany takie, które sankcjonują – najczęściej już poniesione– koszty. Żonglerka finansowa na najwyższym poziomie. „Porządkujemy budżet“ – słyszymy wtedy od skarbnika reprezentującego prezydenta.

Można by tak długo i szczegółowo, bo to tylko wierzchołek góry lodowej. Oczywiście wybrana firma audytorska oraz Regionalna Izba Obrachunkowa jak co roku potwierdzą zgodność dokumentów księgowych oraz prawidłowość zaksięgowanych rozliczeń finansowych, ale nie odnoszą się – bo i nie mają tego w kompetencjach – do tego na jakie cele, w jakiej wysokości i w jakim trybie zostały wydane w naszym imieniu te publiczne pieniądze.

Od takich rozliczeń jesteśmy bowiem my, Mieszkańcy, a do wyborów pozostało jedynie kilka miesięcy.

Pozdrowienia z Radżastanu, Katarzyna Obara-Kowalska

  • Pisownia oryginalna, śródtytuły pochodzą od redakcji