To nie będzie felieton o Mateuszu Morawieckim ani tym bardziej polityczna ocena nowego premiera. Od tego, skąd pochodzi premier, ważniejsze jest, czego obywatele mogą się spodziewać po swoim państwie.

W części wrocławskich mediów, po desygnowaniu na premiera Mateusza Morawieckiego, pojawiły się pytania, czy premier z Wrocławia będzie lobbował za swoim rodzinnym miastem. To jednak źle postawiony problem. Za swoimi miastami i interesami jego mieszkańców powinni lobbować wybierani w bezpośrednich wyborach samorządowcy i lokalni posłowie (najlepiej wybierani w jednomandatowych okręgach wyborczych). Premier i ministrowie muszą widzieć perspektywę całego państwa i jego administracji.
Premier, nieważne czy z Wrocławia lub Krakowa, nieważne, czy tego czy kolejnych rządów, powinien wypełniać to, co przyrzeka podczas zaprzysiężenia: „Dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”.

To nie mogą być puste słowa, tylko poważne zobowiązanie. W tych słowach kryje się to, czego brakuje w naszym życiu publicznym. Tymczasem w Polsce, w kontekście zmieniających się rządów, wciąż brakuje takich oczywistych rzeczy, jak kontynuacja dobrych projektów, wieloletniego podejścia do planów inwestycyjnych, dobrej współpracy między resortami i, co najważniejsze, jasnej odpowiedzialności wobec obywateli.
Co ważne, nie chodzi tu o wprowadzanie radykalnych rozwiązań pokroju odpowiedzialności karnej za najmniejszy błąd. Chodzi o świadomość tego, że prawo, które tworzą parlamentarzyści, a stosują urzędnicy, ma służyć obywatelom. Zatem polityk musi ponosić odpowiedzialność polityczną, a urzędnik zawodową. Ta świadomość odpowiedzialności nie może jednocześnie urzędników paraliżować. To oczywiście stan idealny, do którego należy dążyć i który zarówno przedsiębiorcy, pracodawcy jak i pracownicy wszelkich branż powinni postulować. To postulat obywatelski. Wymaga głębokich zmian systemowych i być może ustrojowych w Polsce.

Tu powstaje pytanie: czy zmiany, jakie wprowadzała poprzednia władza, szły w tym kierunku? Czy rewolucje obecnej ekipy w tymże kierunku zmierzają? Odpowiedzi mogą nie być zbyt optymistyczne, ale warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zmiana premiera czy nawet kolejne wybory nie oznaczają jeszcze prawdziwej „dobrej zmiany”. Politycy muszą czuć, że obywatele domagają się odpowiedzialnej pracy na rzecz wspólnego dobra. To coś więcej niż frazes, to poważny brak w naszym życiu publicznym.

W końcu od lat na sondażowe pytanie: „Czy sprawy w Polsce zmierzają w dobrym kierunku?”, Polacy zgodnie odpowiadają: „Nie”. Życzyłbym sobie, by „premier z Wrocławia” był zapamiętany jako ten, który wprowadza nowe standardy, ale to wymaga prawdziwej odwagi i szerokiego porozumienia dla prawdziwych zmian, a tego nie zagwarantuje nawet pochodzenie z najładniejszego miasta w Polsce…

Michał Tekliński,
przewodniczący Rady Nadzorczej Dolnośląskiego Związku
Przedsiębiorców i Pracodawców