O permanentnym niedofinansowaniu polskiej nauki, o problemach Uniwersytetu Wrocławskiego i zarazem o jego wyjątkowości – z prof. dr. hab. Adamem Jezierskim, rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia Oliwia Rybiałek.

Jak postrzega Pan obecną sytuację polskiej oświaty?
Jesteśmy w momencie przełomowym: prace nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym wchodzą na kolejny etap – prac parlamentarnych. A nowa ustawa to z jednej strony nowe szanse, ale i – z drugiej strony – nowe zobowiązania. Jednocześnie mamy do czynienia z permanentnym niedofinansowaniem polskiej nauki. Niedawno byłem w Dreźnie na zaproszenie rektora tamtejszego uniwersytetu i mogłem porównać potencjał obu uczelni – ich dotacja jest około pięciokrotnie wyższa od naszej, przy podobnej wielkości uczelni. I tak jest od lat. Musimy więc sobie uświadomić, że bez zwiększenia nakładów na naukę nie uda się osiągnąć pożądanych – zarówno przez uczelnie, jak i przez ministerstwo – zmian.

Uniwersytet Wrocławski chce być postrzegany jako stara uczelnia z tradycjami czy bardziej jako nowoczesna, rozwijająca się szkoła wyższa?
Wydaje się, że tych dwóch optyk nie można rozdzielać – jako uczelnia jesteśmy spadkobiercą wielowiekowej tradycji europejskich uniwersytetów, ale jednocześnie musimy nadążać za zachodzącymi w naszym otoczeniu zmianami.

Czy między uczelniami wyższymi we Wrocławiu zachodzi bardziej współpraca, czy rywalizacja?
Wrocławskie, a także i opolskie uczelnie od dawna ze sobą współpracują, a płaszczyzną współpracy jest Kolegium Rektorów Uczelni Wrocławia i Opola. Razem tworzymy jak najlepszą ofertę dla młodych ludzi chcących się rozwijać.

Który z budynków uważa Pan za najpiękniejszy, najbardziej reprezentatywny dla uczelni?
Uniwersytet Wrocławski jest jedną z najstarszych uczelni Europy Środkowej – dysponujemy ponad setką budynków, w większości zabytkowych. Jednak naszą chlubą jest oczywiście Gmach Główny z naszą najpiękniejszą i reprezentacyjną Aulą Leopoldyńską. Aula to wyjątkowe, wręcz magiczne miejsce i bardzo się cieszę, że możemy ją wreszcie poddać kompleksowej konserwacji. Efekty już widać!

Z jakimi problemami boryka się najczęściej Uniwersytet Wrocławski?
Problemy bywają najbardziej prozaiczne, gdyż duża liczba zabytkowych budynków wymaga – co naturalne – dużych nakładów na remonty. A środków zawsze jest mniej niż wydatków na inwestycje, które można i chcielibyśmy zrealizować…

Czy na najbliższe lata planowane jest otwarcie nowych kierunków?
Nie ma możliwości, aby już dzisiaj zapowiedzieć, jakie nowe kierunki pojawią się w kolejnych latach – zawsze jest to efektem zarówno oczekiwań naszych kandydatów na studentów, jak i potrzeb otaczającego nas świata zewnętrznych interesariuszy.
Jeśli chodzi o studenckie wymiany, to osoby jakich narodowości najchętniej odwiedzają Uniwersytet Wrocławski?
Od kilku lat rejestrujemy wzrost liczby studentów międzynarodowych, którzy wybierają naszą uczelnię na krótkie semestralne lub roczne pobyty albo na pełen cykl studiów. Mamy studentów z całego świata: najwięcej z Indii, Ukrainy i Turcji.

Gdyby miał Pan wymienić trzy czynniki lub cechy stanowiące o wyjątkowości Uniwersytetu Wrocławskiego, to jakie by one były?
Takich czynników wyróżniających byłoby oczywiście wiele. Jeżeli miałbym ograniczyć się do kilku, to zapewne byłyby to: tradycja naszego Uniwersytetu, nasz genius loci; fantastyczna kadra, która zapełnia nasze mury i stanowi o wartości Uniwersytetu oraz realizowane projekty badawcze.

Według rankingu najlepszych uczelni wyższych w Polsce – Perspektywy 2017 – Uniwersytet Wrocławski uplasował się na 7. miejscu, natomiast rok wcześniej było to miejsce 4. Jak Pan myśli, z czego może wynikać ten spadek?
Te różne miejsca wynikają z różnych odmian analizowanego rankingu – czy uwzględniamy jedynie uniwersytety, czy wszystkie kategorie szkół wyższych. Uniwersytet Wrocławski od kilku lat zajmuje czwarte miejsce w Polsce w kategorii uniwersytetów, a szóste bądź siódme, jeżeli uwzględnimy także szkoły politechniczne. Nie ma więc spadku, ale oczywiście robimy dużo, aby nasza pozycja mogła być wyższa.

Licealistom i studentom mówi się, że kierunki techniczne, ścisłe są przyszłością. W rankingach najbardziej obleganych uczelni w Polsce dominują politechniki. Czy w praktyce kierunki humanistyczne schodzą na dalszy plan?
Idea uniwersytetu to wizja miejsca łączącego różne kierunki, potrzeby i spojrzenia na świat. To także oferta jak najbardziej atrakcyjna dla naszych studentów, którzy przecież mają różne zainteresowania. Posiadamy biuro monitorujące losy naszych absolwentów. Okazuje się, że również i wśród humanistów nie ma większego problemu z bezrobociem. Sam przemysł też chętnie absorbuje humanistów. Dla pracodawcy liczą się otwarty umysł, umiejętność pracy w grupie, umiejętność dyskusji na różne tematy. Rozwój nie tylko nauki, ale wręcz otaczającego nas świata będzie opierał się na ludziach potrafiących stawiać właściwe pytania i poszukiwać na nie odpowiedzi. Po to właśnie istnieje Uniwersytet.

Z historii
Pierwsza szkoła wyższa we Wrocławiu powstała w roku 1702 i została nazwana Uniwersytetem Leopoldyńskim na cześć cesarza Leopolda I Habsburga. Ponad sto lat później katolicka Leopoldina połączyła się z protestancką Viadriną z Frankfurtu, w wyniku czego powstał uniwersytet państwowy, nazywany przez kolejne sto lat Śląskim Uniwersytetem Fryderyka Wilhelma w Breslau.
W trudnych dla Polski latach 1952-1989 nosił imię Bolesława Bieruta, by wreszcie stać się po prostu Uniwersytetem Wrocławskim, który – jak sam się ogłasza – jest uczelnią o europejskim, otwartym i tolerancyjnym charakterze.

 

UNIWERSYTET WROCŁAWSKI W LICZBACH
25 549 – liczba wszystkich studentów
19 915 – liczba studentów na studiach stacjonarnych
5 634 – liczba studentów na studiach niestacjonarnych
1 375 – liczba studentów cudzoziemców
6 382 – liczba wydanych dyplomów w roku akademickim 2016/2017
* Pozostałe dane na rok akademicki 2017/2018 z Biuletynu Informacji Publicznej

 

OLIWIA RYBIAŁEK