Obecne we Wrocławiu korporacje i firmy IT w różny sposób organizują przestrzeń do pracy. Jedne preferują tzw. open space’y, inne wolą kameralne pokoje. W niektórych atmosfera jest wręcz domowa – po biurze można chodzić w kapciach albo malować po ścianach.

Wroclaw, Credit Suisse office. (Photo by Piotr Malecki / Panos Pictures)

– W biurach Nokii zdecydowanie dominuje open space. Podyktowane jest to z jednej strony efektywnością i elastycznością wykorzystania przestrzeni, z drugiej zaś filozofią firmy w tym zakresie – tłumaczy Tomasz Klecha, Workplace Resources Manager w Nokii.
Jednak, jak podkreśla Klecha, nie wszystkie miejsca we wrocławskich biurach fińskiego koncernu, gdzie pracuje łącznie ponad 3,6 tys. osób, tak wyglądają.
– Wyjątki dotyczą np. działu HR, księgowości czy też lokalnego Service Desku i, wbrew pozorom, nie obejmują kadry zarządzającej. Chcąc zapewnić naszym pracownikom odpowiedni komfort pracy, dbamy o to, aby pokoje do pracy w skupieniu, jak również pokoje spotkań i sale konferencyjne były odpowiednio wygłuszone – zaznacza.

Kolorystyczne strefy i smart working
W biurze Credit Suisse, mieszczącym się w budynku Green Day, w życie wcielany jest system smart working. Co to znaczy? Nie ma przypisanych stanowisk pracy, każdy może wybrać dowolne miejsce, a wszystkie rzeczy osobiste i biurowe przechowywane są w zamykanych szafkach, do których dostęp mają pracownicy. Są też salki konferencyjne, wspólne przestrzenie do pracy zespołowej i do pracy w ciszy, a także kuchnie i strefy odpoczynku.
– Największą powierzchnię zajmuje open space, który w połączeniu z systemem smart working ułatwia zarówno planowaną, jak i spontaniczną współpracę między pracownikami z różnych departamentów i zespołów – tłumaczy Natalia Hyla z zespołu HR Credit Suisse.
Są tam dwa rodzaje stref: Home Zones, to sześć kolorystycznych stref, dzięki którym łatwiej pracownikom odnaleźć osobę, której konsultacji potrzebują oraz strefy Business Garden (na każdym piętrze oznaczona kolorem zielonym). To z kolei przestrzenie z dużą ilością zieleni i luźniej rozstawionymi stanowiskami, umożliwiającymi pracę w większym skupieniu.
– Poza tradycyjnymi przestrzeniami biurowymi, takimi jak open space i pokoje konferencyjne o zróżnicowanych rozmiarach, w budynku znajdują się też wydzielone pomieszczenia, które umożliwiają pracę indywidualną. Należą do nich Quiet Zones (strefy ciszy) oddzielone od innych stanowisk pracy ścianką działową. W tej strefie brak jest telefonów na biurkach, zabronione jest również prowadzenie rozmów – wyjaśnia Natalia Hyla.
Z kolei osobne, małe zamykane pomieszczenia Focus Booths (pokoje cichej pracy) przeznaczone są do pracy indywidualnej w skupieniu. Można w nich przeprowadzić również poufną rozmowę telefoniczną lub wideokonferencję.
– W budynku Green Day znajdują się również miejsca (tzw. Touch Down), które ułatwiają wspólną pracę – są tam komputery i stanowiska z wysokim stołkami, dzięki którym pracownicy w wygodny sposób mogą omawiać treści wyświetlane na jednym monitorze – dodaje Natalia Hyla.

Wroclaw, Credit Suisse office. (Photo by Piotr Malecki / Panos Pictures)

Neony na ścianach i plaża w pokoju
Wrocławski oddział Capgemini liczy trzy biura. W dwóch pierwszych przy ulicy Strzegomskiej, które są siedzibą firmy od siedmiu lat, brakuje open space’ów, co – jak podkreślają przedstawiciele koncernu IT – sprzyja pracy w startupowej atmosferze.
– Naszym pracownikom zaoferowaliśmy kameralne pokoje, w których pracują w niewielkich zespołach – dzięki temu, chociaż zatrudniamy już ponad 1000 pracowników, wciąż czujemy tę rodzinną, przyjazną atmosferę – tłumaczy Justyna Kurpierz, Employer Branding Team Leader w Capgemini Software Solutions Center.
Z kolei trzecie biuro, otwarte w tym roku w kompleksie Business Garden, to kreatywna przestrzeń, urządzona w bardzo nowoczesny sposób, w której nie brakuje chillout roomów, a przed budynkiem znajduje się boisko dla pracowników.
– Biuro podzielone jest na kilka części, oznaczonych neonami, bardzo modnymi przede wszystkim w przestrzeni miejskiej. Tak kreatywnie pomyślane miejsce pracy staje się bliższe pracownikom – sprzyja wydajności, minimalizuje stres oraz pozytywnie wpływa na wzajemne relacje – zaznacza Justyna Kurpierz.
Z kolei w biurze Sii w Sky Tower znajdziemy głównie pomieszczenia dla 10-15-osobowych zespołów oraz mniejsze salki, przeznaczone na spotkania.
– Każdy team ma wpływ na wygląd swojego pokoju – może zdecydować, w jakim klimacie chce go urządzić, wybrać fototapetę, obrazy czy dodatki. I tak w jednym z pokojów mamy plażę, a w drugim ścianę ozdabia Packman – tłumaczy Sara Krzysteczko, Office Manager Sii Wrocław.

 

„W kameralnych pokojach lepiej się pracuje”
Open space’ów nie znajdziemy też w Objectivity.
– Od kilku lat wolimy pokoje projektowe, mieszczące maksymalnie do 10 osób. Decyzja zapadła trochę na prośbę naszych ludzi, a trochę z uwagi na nasze doświadczenia – praca w pokoju projektowym wydaje się być lepiej zorganizowana, jest mniej hałasu, rozpraszania się, podczas gdy inni rozmawiają. Pokój kilkuosobowy można też wykorzystać jako salę konferencyjną, kiedy spotyka się cały zespół projektowy – wyjaśnia Marta Kacprzak, Head of Communication w Objectivity.
Dodaje, że firma oferuje pracownikom także miejsca takie jak chill room, sports room czy music room, gdzie mogą odsapnąć, posiedzieć w ciszy czy pobudzić swoją kreatywność przez chwilę gry na gitarze czy w tenisa stołowego.
– Zdecydowanie preferujemy pokoje – mówi Krzysztof Habowski, CEO RST Software Masters.
Tłumaczy, że w RST każdy zespół ma swój pokój, w którym na bieżąco organizuje sobie pracę.
– W niedużym gronie osób, które cały czas ze sobą współpracują, łatwiej jest zaplanować kolejne zadania i wymieniać się uwagami. Stawiamy mocno na komunikację między pracownikami i kompetencje miękkie, a je zdecydowanie lepiej widać w sytuacji, gdy nikt nie jest rozpraszany. Dlatego nie mamy w biurze open space’ów – naszym zdaniem są nieefektywne – podkreśla Habowski.
Komunikacji ogólnofirmowej w RST służy Meethub, czyli specjalnie wydzielone piętro, w którym wszyscy pracownicy jedzą razem śniadania i spotykają się na kawie.

W trosce o komfort pracowników
– Temat open space vs. zamknięte pokoje to nieprzerwany spór i nietracąca na znaczeniu kwestia. Codziennie spędzamy w pracy około 8 godzin dziennie i ważne jest dla nas, aby każdy czuł się w niej dobrze. W całej firmie mamy do dyspozycji zamknięte pokoje, które różnią się od siebie liczbą miejsc – mówi Aneta Kołosowska, Talent Acquisition Manager w SoftServe.
Kołosowska tłumaczy, że tylko zamknięte przestrzenie są w stanie zapewnić nie tyle komfort w znaczeniu fizycznym, ale przede wszystkim podstawę do budowania relacji, swobody i komunikacji.
– Im więcej osób znajduje się w pokoju, tym trudniej jest wypracować zasady. Ludzie mają bardzo różne oczekiwania oraz zwyczaje. Jedni preferują siedzieć w słuchawkach cały dzień, drudzy z kolei czują potrzebę regularnej rozmowy, żartów. Dodatkowo, pamiętajmy o tym, że towarzystwo lubianych przez nas osób wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie i nastawienie do pracy – dodaje.

Siedziba Divante mieści się w prawie stuletnim budynku, który został wyremontowany i przystosowany do potrzeb wrocławskiej firmy.
– Nie jest to typowy biurowiec, w związku z tym nie mamy typowych dla korporacji ogromnych open space’ów, a raczej pokoje z podziałem na zespoły. Dzięki temu zapewniony jest dobry przepływ informacji i komfort pracy – zaznacza Natalia Urbańska, HR Director w Divante.
Mirela Wasztyl, Recruiting Specialist w Qiagen tłumaczy, że we wrocławskim biurze pracuje obecnie około 300 osób w kilkunastu zespołach.
– Każdy z teamów ma swój własny open space. W przypadku niektórych zespołów przestrzenią pracy są mniejsze bądź większe pokoje, gdzie istnieje możliwość pracy za zamkniętymi drzwiami – wyjaśnia.
Firma nie chciała wprowadzać rozwiązania, według którego wszyscy pracownicy będą ulokowani w jednym dużym open space.
– Naszym zdaniem mniejsze przestrzenie z jednej strony pozwalają pracownikom na lepsze skupienie się na wykonywanej pracy, a z drugiej sprawiają, że nasi pracownicy czują się swobodniej – dodaje.

Wroclaw, Divante office. (Photo by AIM Studio)

Bez ciągłej rotacji
– W Nokii nie stosujemy systemu tzw. gorących biurek. Każdy pracownik ma przypisane swoje indywidualne miejsce, jest to zdecydowanie wygodniejsze dla pracowników rozwiązanie niż wspomniane hot deski. Bez wątpienia wpływa to na samopoczucie, atmosferę i komfort pracy, możemy zostawić na biurku osobiste rzeczy, np. ramkę ze zdjęciem rodziny i nie martwić się tym, że nie będziemy mieli gdzie usiąść na drugi dzień. Taka organizacja miejsca związana jest również z charakterem pracy, jaką wykonują nasi pracownicy – mówi Tomasz Klecha.

Także w Sii pracownicy mają swoje przypisane miejsca, a firma nie stosuje rotacji.
– Jest jednak możliwość czasowej zmiany biurka i pomieszczenia, jeżeli wynika to z potrzeby projektu. Osoby blisko współpracujące z innym działem czy zespołem, mogą pracować kilka dni w miesiącu z innego pomieszczenia. Sprzyja to integracji i ułatwia wspólną pracę – wyjaśnia Sara Krzysteczko.

Podobnie rzecz się ma w Capgemini.
– Pracownicy zajmują miejsca w pokojach według projektów – osoby, które pracują w jednym dziale czy projekcie, przebywają w tym samym pokoju, co znacznie ułatwia pracę i komunikację między nimi. Jeśli w danym projekcie pracuje kilkadziesiąt osób, wówczas rozmieszczamy pracowników w pokojach obok siebie, aby ta komunikacja wciąż była płynna. Każdy z nich ma stałe, przydzielone miejsce – nie rotujemy pracowników każdego dnia, jak zdarza się to często w typowych korporacjach – zaznacza Justyna Kurpierz.

W RST – jak mówi Krzysztof Habowski – pracuje się w zwinnych metodykach, w duchu efektywności, więc po dużym planowaniu pracy skład zespołów może się nieco zmienić.
– Nie dzieje się tak za każdym razem, ale członkowie zespołów liczą się z tym, że ich kompetencje w kolejnych miesiącach mogą być potrzebne w innym teamie. Wtedy zmieniają swoje biurko. Poza planowaniem, każdy pracownik sam może zmienić zespół w zależności od tego, w jakim kierunku chce się rozwijać. Nie mamy z góry narzuconej rotacji, ale staramy się równoważyć efektywność dobrze zgranego zespołu ze świeżością spojrzenia i wyzwaniem do rozwoju poprzez zmianę projektu czy technologii – tłumaczy Habowski.
Przeprowadzki co jakiś czas zdarzają się także w Divante.
– Na przykład, gdy tworzy się nowy zespół i szukamy dla niego wspólnego pomieszczenia. Obecnie specjaliści przypisani są do kilku „plemion”, z których każde ma w biurze swoją przestrzeń. To dla nas ważne, aby zespół siedział razem – wtedy najlepiej odbywa się przepływ wiedzy i informacji, wypracowywane są optymalne zasady współpracy, a część spotkań może się odbyć bez zajmowania dodatkowych salek – wyjaśnia Natalia Urbańska.

Programista sam skręcał swoje biurko
– Przez długie lata mieliśmy tradycję, że biurko na „dzień dobry” trzeba było sobie samemu skręcić. Dotyczyło to zarówno testera, jak i dyrektora. Pokazywało, że jesteśmy firmą inżynierską z płaską strukturą organizacyjną – wspomina Krzysztof Habowski.

Dziś już tak nie jest, bo firma – by odpowiadać na potrzeby developerów, którzy już w pierwszym dniu ostro zabierają się za kodowanie – mocno przyśpieszyła przygotowanie kompletnego środowiska pracy.
W Objectivity standardowo każdy dostaje biurko z możliwością regulacji wysokości, ale jest też opcja otrzymania biurka z funkcją podwyższenia – tak, żeby można przy nim stać.
– Krzesła – mamy kilka modeli, które zamawiamy, zatem pracownik może wybrać, które jest dla niego wygodniejsze i bardziej ergonomiczne. Wszelkiego rodzaju podstawki, podnóżki również zamawiamy dla osób, które mają taką potrzebę – wyjaśnia Marta Kacprzak.
Podobnie sytuacja wygląda w innych firmach.
– Krzesła i biurka są standardowe, jednakże istnieje możliwość zamówienia podnoszonego biurka. Oferujemy naszym pracownikom także możliwość pracy na piłkach do siedzenia. W razie potrzeby, zapewniamy również podnóżki pod stopy i podkładki pod nadgarstki. Każdy pracownik posiada swój laptop i – w zależności od upodobań – pracuje przy jednym lub dwóch monitorach – tłumaczy Mirela Wasztyl z Qiagen.
– Nasze biura wyposażamy w komfortowe dla zdrowia i samopoczucia krzesła, sukcesywnie wprowadzamy do wszystkich pokojów także regulowane elektrycznie biurka, aby pracownicy mogli pracować na stojąco – dodaje Justyna Kurpierz z Capgemini.

Wroclaw, Credit Suisse office. (Photo by Piotr Malecki / Panos Pictures)

W biurze jak w domu
W RST sporo osób chodzi w kapciach.
– Zachęca do tego właśnie przestrzeń, którą każdy może sobie urządzić, jak chce. Nie ma open space, więc zespoły są ze sobą bardziej zgrane i czują się w swoim towarzystwie swobodnie. I jest im dzięki temu na pewno wygodniej – podkreśla Krzysztof Habowski.
O to, by pracownicy czuli się jak w domu, dbają też w Qiagen.
– Dlatego na ścianach korytarzy, w pokojach i kuchni znajdują się zdjęcia naszych pracowników – z wakacji, wydarzeń charytatywnych lub eventów, w których bierzemy udział. Dodatkowo, w naszej przestrzeni biurowej mamy miejsca bardziej prywatne, odgrodzone od reszty biura, gdzie można usiąść na fotelu, żeby odpocząć i na chwilę oderwać się od pracy, czy też porozmawiać przez telefon – dodaje Mirela Wasztyl.
Z kolei w najnowszym biurze Capgemini pracownicy mają więcej możliwości, aby wyrazić się artystycznie.
– Na ścianach w korytarzach i kuchni pozostawialiśmy im przestrzeń do malowania, pisania, wyrażania emocji – na ścianach umieściliśmy markery do pisania, dzięki czemu każdy pracownik może coś od siebie dodać do tego wspólnego kolażu i wejść w interakcje z innymi pracownikami – wyjaśnia Justyna Kurpierz.

Japońskie piętra i sztuczne pająki
Nokia we Wrocławiu ma kilka biur w różnych miejscach.
– Wystrój i aranżacja powierzchni różnią się od siebie. Przykładowo – biura w budynku Green Towers posiadają identyfikację wizualną nawiązującą do poszczególnych kontynentów oraz nazw państw. Dla odmiany, West Gate oznaczony jest różnymi kolorami wewnątrz pomieszczeń oraz nazwami gwiazd i planet. W celu ułatwienia komunikacji, nazwy pokojów przyporządkowane są poszczególnej identyfikacji budynku. Dla przykładu, jeśli chcemy trafić do sali Tokio lub Sushi, to wiemy, że powinniśmy ich szukać na japońskim piętrze – tłumaczy Tomasz Klecha.
W RST wystrój pomieszczeń zależy od inwencji twórczej zespołu. Niektórzy stawiają na minimalizm, inni wręcz przeciwnie.
– Nasi admini puszczają wodze fantazji i udekorowali swój pokój w niecodzienny sposób. Gdy jeden z nich idzie na urlop, reszta zespołu przygotowuje dla niego niespodziankę. I dzięki temu Krzysiek może cały rok opalać się pod parasolem, a jego komputery są pilnie strzeżone przez ogrodzenie z bambusa. Z kolei nad biurkiem Staszka wisi siatka maskująca. W całym pokoju jest też sporo sztucznych pająków i jest to zdecydowanie nasz najbarwniej urządzony pokój w biurze, w którym feng-shui jest zdecydowanie na najwyższym poziomie – śmieje się Krzysztof Habowski.
W Divante zespoły mają możliwość, by dostosować przestrzeń do swoich potrzeb. Czy to poprzez układ biurek, czy to poprzez dodanie elementów wzbogacających przestrzeń czy ułatwiających pracę, jak dodatkowe tablice, pufy, kanapy czy gadżety.
– U nas w pokoju HR przy wejściu wisi ogromna piniata w kształcie Gwiazdy Śmierci ze Star Wars, prezent urodzinowy dla koleżanki z zespołu – śmieje się Natalia Urbańska.
W Qiagen generalny wystrój jest taki sam, natomiast każdy z teamów ma możliwość dodania pewnych elementów, które na przykład są związane z tym, czym ten zespół się zajmuje.
– Na ścianach możemy znaleźć zdjęcia z wyjść integracyjnych lub wakacji naszych pracowników, flagi krajów, które są przez nas obsługiwane czy mapy. Istnieje też oczywiście możliwość postawienia kwiatów, w okresie jesiennym w niektórych pokojach znaleźć możemy nawet dynie – mówi z uśmiechem Mirela Wasztyl.

A może coworking?
Alternatywą do wynajmu własnego biura, zwłaszcza dla mniejszych firm czy startupów, coraz częściej bywa ulokowanie swojej siedziby w jednej z dostępnych we Wrocławiu przestrzeni coworkingowych.
– Gdy otwieraliśmy naszą przestrzeń, niewiele osób znało i rozumiało ideę coworkingu. Obecnie, potrzeba kontaktu z innymi osobami, kreatywne podejście do biznesu i niskie koszty stałe sprawiają, że coworking jest coraz bardziej popularny. Należy pamiętać o najważniejszym czynniku: tego rodzaju przestrzenie utrzymują się i mają rację bytu, jeśli dochodzi w nich do interakcji między ludźmi. Musi więc być ktoś, kto słucha i rozumie potrzeby użytkowników i zadaje sobie trud łączenia ich ze sobą, a także potrafi wspierać przy szukaniu odpowiednich rozwiązań wynikających z aktualnych potrzeb – tłumaczy Jutta Hutsch-Kasprzyk, Managing Partner w IdeaPlace – Centrum Inkubacji i Biznesu.
W takich miejscach ramię w ramię pracują startupowcy, freelancerzy i naukowcy z różnych branż. Oprócz miejsc coworkingowych, można wynająć na wyłączność mikrobiura, które pomieszczą od kilku do kilkunastu osób.
– Z myślą o potrzebach naszych klientów dostarczamy cały szereg usług, które pozwalają rozwijać ich biznes. Oprócz miejsca do pracy, czyli biurka – w zależności od wybranego pakietu – dostępne są również sale na spotkania biznesowe, rekrutacje lub większe sale z przeznaczeniem na organizację szkoleń czy warsztatów, ale też zespołowy „brain storm” – wylicza Jutta Hutsch-Kasprzyk.
Można również skorzystać z usługi rejestracji firmy pod adresem biura wraz z obsługą korespondencji przychodzącej – to udogodnienie dla wszystkich tych, którzy nie chcą zajmować się sprawami administracyjnymi i wolą skupić się na rozwoju własnego biznesu.