W 2017 roku na polskim rynku pracy brakuje pracowników w 23 profesjach. W grupie najbardziej poszukiwanych zawodów znajdują się kierowcy samochodów ciężarowych, spawacze, pielęgniarki i położne oraz samodzielni księgowi. Zapotrzebowanie pracodawców przedstawia ogólnopolski raport ,,Barometr zawodów”, który uwzględnił 380 powiatów w całym kraju. W jakich zawodach będzie deficyt, a w jakich nadwyżka pracowników w województwie dolnośląskim i we Wrocławiu?

najbardziej poszukiwane zawody

,,Barometr zawodów” jest raportem, który podsumowuje ogólnopolskie badanie, realizowane na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od 2015 roku. Pozwala on dla każdego powiat w kraju sprawdzić, jak zmienia się zapotrzebowanie na pracę w danym zawodzie (wzrost albo spadek) oraz jaka jest aktualna relacja między tym zapotrzebowaniem a liczbą pracowników (deficyt albo nadwyżka). Sytuację na rynku pracy możemy porównać z sąsiednimi powiatami oraz zestawić je w skali w całego województwa.

Na czym polega ,,Barometr Zawodów”?

Badanie dzieli pracowników na trzy grupy. Jeżeli wykonujemy zawód deficytowy, oznacza to, że w najbliższym roku nie powinniśmy mieć trudności ze znalezieniem pracy. Zapotrzebowanie pracodawców będzie w ich przypadku duże, przy niewielkiej liczbie pracowników chętnych do podjęcia zatrudnienia i mających do tego odpowiednie kwalifikacje. W zawodach zrównoważonych liczba ofert pracy jest zbliżona do liczby osób, zdolnych do wykonywania danej profesji. Ostatnią kategorią są zawody nadwyżkowe – znalezienie pracy w tych dziedzinach może być trudniejsze, ponieważ kandydatów spełniających wymagania jest wielu, a zapotrzebowanie – małe.

Na liście profesji podlegających ocenie jest nawet 165 różnych zawodów. W ramach badania eksperci posiłkują się liczbą ofert pracy oraz liczbą osób bezrobotnych czy zarejestrowanych w danym zawodzie. Te dane jednak nie są odpowiedzą na wiele pytań. ,,Barometr zawodów” uwzględnia informacje, których nie uwzględnią statystyki. Czy osoby deklarujące umiejętności w konkretnym zawodzie są w stanie wykonywać pracę na oczekiwanym poziomie? Jeśli tak – czy odpowiadają im warunki oferowane przez pracodawcę? Czy pracodawca jest skłonny zatrudnić taką osobę, a jeśli nie, to dlaczego z niego rezygnuje? Taka metoda pozwala na szeroki przegląd zawodów. Jakie wnioski nasuwają najnowsze badania?

Tych pracowników brakuje w 2017 roku…

Z punktu widzenia pracowników prognozy ekspertów są optymistyczne. Wyniki najnowszego ,,Barometru zawodów” pokazują, że w porównaniu do poprzedniego roku wyraźnie zwiększy się liczba zawodów deficytowych. Ci pracownicy nie powinni mieć problemów ze znalezieniem pracy. Ta tendencja dotyczy całego kraju i będzie odczuwalna w zasadzie w każdym województwie. Jednocześnie dwukrotnie spadła liczba profesji nadwyżkowych, w których liczba pracowników przekracza rzeczywiste zapotrzebowanie.

– Niedobory widać zarówno wśród robotników wykwalifikowanych jak i specjalistów (np. samodzielnych księgowych). W 2017 roku pracodawcy będą mieli największe problemy ze znalezieniem pracowników z branży budowlanej, transportu, przetwórstwa przemysłowego, służby zdrowia i niektórych usług – pisze we wstępie do raportu Stanisław Szwed, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Eksperci, którzy przygotowali ,,Barometr zawodów” podkreślają wyraźny wzrost zapotrzebowania na pracowników ze Wschodu, którzy mogą częściowo zniwelować niedobory w zawodach budowlanych, produkcyjnych, a nawet w branży IT.

Zacznijmy od prognoz dla całego kraju. Aby dany zawód został zaliczony jako ten, w którym trudno jest znaleźć odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, musiał zostać oceniony jako deficytowy w ponad 50% powiatach. W 2017 roku będzie brakować pracowników w 23 profesjach.

Aż 19 na 20 powiatów wskazało na niedobór kierowców ciężarówek. Główną przyczyny jest niechęć do pracy w delegacjach (szczególnie zagranicznych), brak znajomości języka obcego, a także brak wymaganych uprawnień. Odpowiedniej liczby kandydatów brakuje także jako kierowców autobusów, co doskwiera głównie dużym aglomeracjom.

Drugim najbardziej rozchwytywanym zawodem są spawacze. Na trzecim miejscu wśród najbardziej poszukiwanych pracowników są pielęgniarki i położne. Za mało jest także osób, które chcą opiekować się osobami starszymi i niepełnosprawnymi.

Gdzie jeszcze brakuje rąk do pracy? Na pewno w gastronomii – pracodawcy rozglądają się za kucharzami i szefami kuchni oraz piekarzami. Niezmiennie poszukiwani są mechanicy samochodowi, stolarze, dekarze, murarze i monterzy. O pracę nie muszą się też martwić fryzjerzy i krawcy.

Na liście są nie tylko robotnicy wykwalifikowani, ale również osoby wykonujące pracę umysłową. Na największe zainteresowanie pracodawców mogą liczyć osoby z wykształceniem finansowym. Czwarte miejsce w ,,Barometrze zawodów” zajęli samodzielni księgowi, dwunaste – pracownicy finansowo-księgowi, pod warunkiem znajomości języków obcych. W co drugim powiecie w Polsce firmy mocno interesują się przedstawicielami handlowymi.

Eksperci wymieniają kilka przyczyn deficytu pracowników w powyższych zawodach. Ciągle wymogiem podstawowym przy rekrutacji w większości branż jest doświadczenie zawodowe. W niektórych zawodach, mimo że kandydat przeszedł pełne przygotowanie i ukończył rozmaite kursy i szkolenia, pracodawcy są niechętni, aby powierzać drogi sprzęt i odpowiedzialna funkcję osobie bez potwierdzonego doświadczenia (np. wśród spawaczów czy operatorów maszyn).  Są też branże, które bardzo szybko wchłaniają niedoświadczonych, jeszcze kształcących się pracowników – pracodawcy wolą zainwestować w pracowników, aby uniknąć później problemów ze znalezieniem odpowiedniej osoby (informatycy, inżynierowie budownictwa).

Kolejnym powodem jest niewielka liczba kandydatów na rynku. Dotyczy to szczególnie specjalistów (samodzielni księgowi) i robotników wykwalifikowanych (zwłaszcza z zawodach budowlanych). Problemem jest też brak stosownych uprawnień lub ich wygaśnięcie – w wielu branżach nie można wykonywać zawodu bez ukończenia specjalnych kursów, które są czasochłonne i kosztowne, a nie zawsze gwarantują zatrudnienie bez wcześniejszego doświadczenia (wspomniani spawacze). W niektórych zawodach, np. wśród pielęgniarek, przerwa wiąże się z utratą uprawnień.

Inne przyczyny deficytu pracowników, wymieniane przez autorów ,,Barometru zawodów”, to: praca poza miejscem zamieszkania (częste wyjazdy i delegacje), problemy z mobilnością (głównie w mniejszych miejscowościach), nieatrakcyjne i szkodliwe warunki pracy (praca zmianowa, ,,na akord”, przy wysokich lub niskich temperaturach).

Coraz częściej dostrzega się także problem luki pokoleniowej. Wpływa na to niepopularność pewnych kierunków (np. pielęgniarstwo), brak ciągłego kształcenia w danym zawodzie (np. w krawiectwie) oraz budowanie zespołów pracowników w tym samym wieku, co utrudnia ciągłość pracy w zakładzie, przekazywanie i zatrzymanie wiedzy w firmie.

… a tych pracowników na rynku pracy może być za dużo

Obecna sytuacja na rynku pracy wskazuje na to, że wciąż jest wiele branż i profesji, w których wykwalifikowanych pracowników jest za mało. Mimo tych niedoborów, istnieją z drugiej strony zawody, w których trudno będzie znaleźć pracę. Dobrą wiadomością jest, że liczba zawodów z wysoką liczbą bezrobotnych spada.

Wśród zawodów nadwyżkowych w 2017 roku znalazły się głównie takie, które wypuszczają na rynek dużo absolwentów techników i uczelni. Zaliczają się do nich zarówno technicy ekonomiści i technicy hotelarstwa, jak również niektórych kierunków szkół wyższych, przede wszystkim pedagogicznych, administracyjnych oraz społecznych.

Warto zauważyć, że każdy z tych zawodów miał mniejsza liczbą wskazań, niż przed rokiem. Eksperci wymieniają trzy przyczyny takiego stanu rzeczy. Po pierwsze, niedostosowanie oferty edukacyjnej do realiów rynku pracy, co powoduje ,,nadprodukcję” w obszarach, gdzie szanse na zatrudnienie są niewielkie. Drugą przyczyną jest bardzo duża liczba osób chętnych do pracy, przede wszystkim biurowej, która dla wielu jest wystarczającym spełnieniem ambicji. Trzecim powodem jest zmniejszające się zapotrzebowanie na dany zawód – z powodu obecnego niżu demograficznego dotyka to głównie nauczycieli.

Jak wypada Dolny Śląsk?

Wyniki od poszczególnych powiatowych urzędów pracy są zbierane na poziomie województw. Szansę na pracę w zawodzie zależą nie tylko od wielkości rynku pracy, ale także od położenia geograficznego i innych czynników, np. lokalizacji blisko granic kraju, obecności silnych ośrodków akademickich, infrastruktury komunikacyjnej czy pozyskanych funduszy unijnych.

W województwie dolnośląskim w 2017 roku będą się pogłębiać tendencje, które można było zaobserwować już wcześniej. Wśród zawodów deficytowych znajdą się m.in. specjaliści i fachowcy w zawodach budowlanych, w przemyśle oraz kierowcy posiadający kategorię prawa jazdy wyższa niż B. Niedobór pracowników zacznie również odczuwać branża usług, np. wśród fizjoterapeutów i fryzjerów. Większych problemów ze znalezieniem zatrudnienia nie będą mieli monterzy i pracownicy produkcyjni.

Do zawodów nadwyżkowych na Dolnym Śląsku zaliczają się przede wszystkim ekonomiści. Problem dotyczy głównie absolwentów techników, ale nie omija także osób z wykształceniem wyższym, w związku z dużą popularnością tego kierunku kształcenia wśród studentów.

Praca we Wrocławiu i innych miastach wojewódzkich

Bardzo duże różnice zauważymy, jeżeli porównamy mniejsze lokalne rynki pracy do miast wojewódzkich. Co ciekawe, lista zawodów deficytowych jest tutaj o wiele dłuższa. Wolne miejsca pracy są w 37% zawodów.

Wyróżniającymi się branżami są przede wszystkim te związane z rynkiem IT oraz z usługami outsourcingowymi (BPO/SSC) i Wrocław nie jest pod tym względem wyjątkiem. Zapotrzebowanie na specjalistów IT występuje głównie na obszarach wielkomiejskich. Programiści, operatorzy systemów informatycznych czy administratorzy baz danych z odpowiednimi umiejętnościami bez problemu znajdą dobrze płatną pracę. Co więcej pracodawcy są w stanie zatrudnić takie osoby nawet bez pełnego przygotowania, często znajdując utalentowanych adeptów wśród studentów. Z kolei w mniejszych miejscowościach zapotrzebowanie na usługi informatyczne zgłaszają głównie instytucje i urzędy przez co popyt na specjalistów nie jest aż tak wysoki jak chociażby we Wrocławiu.

W większości miast wojewódzkich odczuwamy bardzo wyraźnie deficyt pracowników służby zdrowia – lekarzy, pielęgniarek i położnych – oraz niektórych specjalistów na czele z księgowymi. Duże szanse na uzyskanie zatrudnienia będą miały również osoby z wykształceniem zawodowym technicznym, np. fryzjerzy, piekarze, cukiernicy, robotnicy budowlani o różnych specjalnościach, operatorzy maszyn, monterzy czy technicy mechanicy.

W miastach duże zapotrzebowanie na pracowników istnieje również z zawodach, które nie wymagają wysokich kwalifikacji np. sprzedawców i kasjerów, sprzątaczek i pokojówek czy pracowników ochrony fizycznej.

Wiarygodność prognoz zawartych w ,,Barometrze zawodów” wynika z pracy ekspertów. Badanie jest koordynowane przez powiatowe i wojewódzkie urzędy pracy i uczestniczą w nim ich specjaliści m.in. pośrednicy pracy, doradcy zawodowi, osoby odpowiedzialne za współpracę z przedsiębiorcami, organizację szkoleń. Poszczególne zawody są weryfikowane także przez prywatne agencje zatrudnienia, w tym organizacje pozarządowe, akademickie biura kariery, izby rzemieślnicze czy jednostki zarządzające specjalnymi strefami ekonomicznymi.