Ośrodek Droga Do Domu – duża, przyciągająca wzrok willa, mieszcząca się na wrocławskich Karłowicach. W środku 14 pacjentów, terapeuci i personel medyczny. I nadzieja, że pobyt tutaj pomoże wyjść z nałogu.

20160415 - Droga Do Domu 0010

Nazwa tego miejsca nie jest przypadkowa. Alkoholizm, jak każde inne uzależnienie to choroba zarówno fizyczna, psychiczna jak i społeczna. Dotyka wielu aspektów życia osoby uzależnionej. Jeśli chodzi o społeczny aspekt, mówi się, że jest to „choroba samotności”. Osoby cierpiące z powodu uzależnienia zaczynają się izolować od innych. Z czasem trwania swojej choroby, zaczynają coraz bardziej tracić kontakt z najbliższymi, oddalają się i unikają rodziny. Tym samym coraz bardziej pogrążają się w samotności, do której dochodzi również wstyd, poczucie winy i inne, trudne uczucia.

Rola rodziny

Poza problemami w relacjach, pojawiają się też inne ważne kwestie. W pewnym momencie osoby uzależnione zaczynają mieć problem z poczuciem własnej tożsamości. Często pada z ich ust stwierdzenie: „nie wiem kim jestem”. Mają problem z odróżnieniem, czy „prawdziwy ja” to taki, który pod wpływem alkoholu jest np. rozgadany i towarzyski, czasami niepanujący nad wybuchami agresji, czy może prawdziwy jest wtedy, gdy podczas utrzymywania abstynencji, jest nieśmiały i małomówny, przepełniony wstydem i poczuciem winy. Takie problemy towarzyszą każdemu uzależnionemu. Niestety niemożliwe jest poradzenie sobie z tą chorobą bez wsparcia specjalistów. To właśnie pobyt w ośrodku ma pomóc chorym w powrocie do ich domu – w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Ma pomóc zbudować od nowa, zdrowe relacje z najbliższymi i odnaleźć na nowo siebie.

Andrzej Gabiński, terapeuta Drogi Do Domu wiele razy podkreśla to w rozmowie.

– Po pobycie w ośrodku, chory powinien wrócić do domu, między innymi w sensie emocjonalnym oraz rodzinnym – mówi – to dla całej rodziny duża zmiana, bo nie choruje sam uzależniony, ale cały system rodzinny. Wtedy może w końcu pojawić się radość, ponowne budowanie więzi, bliskości i przede wszystkim prawdy.

To ostatnie jest o tyle istotne, że osoba uzależniona jest uwięziona w bardzo skomplikowanych mechanizmach choroby, których samodzielne pokonanie jest wręcz niemożliwe. To właśnie te mechanizmy nie pozwalają dostrzec uzależnionemu prawdy o sobie i swojej chorobie. Bardzo często, bliscy i osoby z otoczenia uzależnionego, zauważają, że coraz częściej mija się on z prawdą, a w jego zachowaniu pojawia się manipulacja. Tutaj trzeba podkreślić, że sam uzależniony przed podjęciem terapii, nie zauważa, że tak się zachowuje. Głęboko wierzy w prawdziwość wypowiadanych przez siebie słów i swoich fałszywych przekonań na temat picia alkoholu (czy każdego innego uzależnienia) w jego życiu, nie widzi szkód spowodowanych chorobą – tak właśnie działa uzależnienie.

To wszystko, uniemożliwia chorym budowanie zdrowych relacji z rodziną i bliskimi osobami. Każda rozmowa z uzależnionym kończy się stwierdzeniem: „to nie ja” albo „to nie tak”. Chory praktycznie nie bierze odpowiedzialności za swoje życie. Tego uczy się w ośrodku, to właśnie tutaj poznaje od podstaw swoją chorobę, uczy się siebie.

Początek zdrowienia, to trudna droga, gdyż po odstawieniu używki, wracają wszystkie problemy, które wcześniej były tłumione np. alkoholem. Chory zaczyna uczyć się radzić sobie z życiem „na trzeźwo”, mierzyć się z prawdą. Zmiana zachowań, zmiana myślenia, akceptacja uczuć – od tego zaczyna się leczenie.

Podjęcie decyzji o leczeniu jest trudne, dla niektórych osób może być to pierwsza duża zmiana w życiu. Są osoby, które same podejmują decyzję o przystąpieniu do terapii, najczęściej jednak, pacjenci są zgłaszani przez ich rodziny. Zdarza się tak szczególnie wtedy, gdy chory jest w ciągu i nie potrafi przestać pić. Dopiero gdy to nastąpi lekarz może przepisać leki i rozpocząć prawdziwy detoks, czyli odtrucie organizmu. Po tym, pacjent może już przystąpić do terapii.

20160412 - Droga Do Domu - Probne 1

Czas trwania podstawowej terapii uzależnień, czyli pierwszego etapu zdrowienia to 28 do 42 dni. Tak jest w przypadku alkoholu. Z narkotykami sprawa wygląda nieco inaczej, trochę trudniej. Pobyt trwa od 6 tygodni do 3 miesięcy. Jednak całościowe leczenie osoby uzależnionej to dłuższy okres. Szacuje się, że zdrowienie alkoholika trwa około dwóch lat.

– Bardzo ważna, w procesie zdrowienia pacjenta jest pomoc i wsparcie jego rodziny – mówi Lilla Gabińska, która również prowadzi terapię w Drodze Do Domu. – W leczeniu uzależnień chodzi o to, by zdrowienie obejmowało wszystkie sfery życia chorego, jego psychiki, ciała, i relacji społecznych, do których zaliczamy właśnie więzi rodzinne – podkreśla.

Temat rodziny pojawia się szczególnie często w rozmowie z terapeutami ośrodka. To tylko potwierdza jak ważna jest pomoc otoczenia przy wychodzeniu z nałogu. Jednak nie zawsze jest tak dobrze. Czasami najbliżsi nie chcą mieć kontaktu z terapeutami. Wtedy pacjentom jest trudniej. Bywa, że nałóg doprowadza do rozpadu rodziny i chory nie ma już dokąd wracać. W takiej sytuacji pacjenci mogą mieć problem ze znalezieniem motywacji do zdrowienia, ale na szczęście, często, w trakcie terapii zaczynają dostrzegać sens pokonywania nałogu. Wówczas, jeżeli chcą wyzdrowieć, muszą zmienić całe swoje otoczenie.

– Proszę sobie wyobrazić, że musiałby pan wyprowadzić się nagle do Tychów – mówi Adam Głuszek, specjalista psychoterapii uzależnień. – Mniej więcej tak wygląda proces leczenia środowiskowego.

To duża zmiana i trudny proces. Mimo to, wielu chorym udało się zmienić swoje życie.

Odbić się od dna

W wypadku leczenia uzależnień, ważne jest pojęcie tak zwanego „dna”. To moment, w którym uzależniony decyduje się na leczenie.

– Dla każdego dno jest czymś innym. Niektórzy zgłaszają się do ośrodka, gdy stracą pracę – wyjaśnia Andrzej Gabiński. – Niektórzy dopiero wtedy, gdy utracą kontakt z rodziną.

Kiedy pacjent znajdzie się na swoim dnie, zaczyna się leczenie. Zmiana zachowań, zmiana myślenia, akceptacja uczuć – od tego zaczyna się powolny proces wkraczania w trzeźwość. To trudna i długa droga. Uzależniony przykrywał swoje uczucia alkoholem czy narkotykami. Teraz wszystko wraca i uzależniony musi nauczyć się, jak sobie radzić z sytuacjami, które nie są dla niego przyjemne. Ponosi konsekwencje swojej choroby.

– Nic tak nie rośnie jak problemy podlewane używkami – podsumowuje Andrzej Gabiński. – Chorzy żyją jednocześnie w teraźniejszości i przeszłości. To droga donikąd.

Uzależnienie to cierpienie. Osobę uzależnioną trzeba nauczyć, żeby żyła z radością, pogodą ducha. Najważniejsza w tym jest akceptacja samego siebie i dostrzeżenie, że to nie świat krzywdzi alkoholika, ale on sam wyrządza krzywdę sobie.

Terapia 12 kroków

Droga Do Domu opiera się na terapii 12 kroków. Pierwszym z nich jest akceptacja własnej bezsilności wobec nałogu. Choć to trudne, chory musi przyznać sam przed sobą, że nie potrafi poradzić sobie z uzależnieniem. Po czymś takim trudno szukać radości w otaczającym świecie. Ogłoszenie bezsilności jest ważnym krokiem do rozpoczęcia swojego zdrowienia.

Wielokrotnie chorzy deklarują że zaczęli akceptować swoją bezsilność wobec uzależnienia, choć ich zachowanie i postawa temu przeczą. Nadal się targują, pogrążają się w widocznym dla ich otoczenia smutku i cierpieniu.

Andrzej Gabiński, mówi, że to, co w sobie niesiemy jest widoczne na zewnątrz. Smutek i cierpienie jest widoczny w naszych oczach. Nieruchome, lekko zamglone i pozbawione radości życia. Tak zazwyczaj wyglądają oczy alkoholików, którzy jeszcze nie odnaleźli radości w trzeźwieniu.

Problemem, z jakim pomaga chorym poradzić sobie Droga Do Domu to też duma typowa dla osoby uzależnionej. Terapeuci nieraz mówią, że np. alkoholik, nawet będąc na dnie i leżąc w przysłowiowym rynsztoku spogląda na otaczający go świat z góry. To specyficzny mechanizm obronny. Pozwala chorym żyć w przekonaniu, że mogą robić co chcą. Nikt nie ma na nich wpływu i nic nie może im zrobić. Paradoksalnie to uczucie przeplata się ze wstydem z powodu nałogu. Mimo to wierzą, że wiedzą co robią i nikt nie ma prawa decydować za nich o ich życiu. Terapeuci ośrodka, pomagają pacjentom uporać się z takim podejściem. Przekonanie uzależnionego, że życia bez używki dopiero będzie się uczyć, jest trudne. Dlatego tak ważne jest to, żeby chorzy korzystali z pomocy i wsparcia terapeutów.

Poza tym, że uzależnieni zaczynają radzić sobie ze swoją dumą, to ważne jest również pracowanie z nimi nad obrazem siebie samych, w którym często, to nie oni innych, ale inni ich krzywdzą. Dotyczy to szczególnie osób uzależnionych od alkoholu. Na przykład, po całonocnej libacji albo przegraniu wypłaty w karty, chorzy przynoszą żonie kwiaty, a dzieciom zabawkę. To w ich przekonaniu rekompensuje straty, jakie zadają najbliższym. Kiedy ci mają już dość i chcą odejść, chorzy uważają, że to ich spotyka krzywda. Terapia jest o tyle bolesna, że uświadamia uzależnionym, że ich problemy wynikają z własnych decyzji. W jego odczuciu, to oni odpowiadają za to, co się stało.

Spokój

Droga Do Domu jest ośrodkiem prywatnym. To ogromnie istotne, bo pacjenci, którzy tutaj trafiają mają już za sobą pierwszy krok – chcą wyjść z nałogu i sami szukają pomocy. Jednak czasami motywacją do leczenia jest impuls pochodzący właśnie z domu. Rodzina nieraz mówi: „Jak nie pójdziesz się leczyć, to…”

Czterotygodniowy pobyt kosztuje około 6500 złotych. Dzięki temu ośrodek może sobie pozwolić na najlepszą opiekę. Tyczy się to tak samo terapii jak i, chociażby, diety. I jedno, i drugie jest istotne. Na każdego z pacjentów przypada ponad 250 godzin psychoterapii. To praca nad sobą i ze sobą. Wyjątkowo ciężka i potrzebna praca, by dokonać zmian w swoim życiu. Każdego dnia, o 9 rano jest śniadanie, o godzinie 10 rozpoczyna się zebranie społeczności, trwające od 30 do 60 minut. Później zaczyna się pierwszy blok zajęć terapeutycznych, trwa od godziny 11 do 14. Od 14 jest przerwa obiadowa i trwa do 15.30. Wtedy zaczyna się drugi blok terapii grupowej, kończy się o godzinie 18.

Pacjenci mogą liczyć także na zajęcia indywidualne. Zgłaszają się na nie sami, w zależności od własnej potrzeby, albo terapeuta zaprasza pacjenta, gdy widzą, że ten zmaga się z czymś trudnym.

Podczas leczenia chorzy mogą przyjmować odwiedziny tylko w niedziele. Sami nie wychodzą poza ośrodek. Jest tylko zbiorowe wyjście na zewnętrzne spotkania klubów AA. Wtedy też mogą zrobić zakupy. W tygodniu tylko jedna osoba wychodzi do najbliższego sklepu. Tę funkcję pełni pacjent, który jest w ośrodku najdłużej. Taka separacja od świata jest bardzo ważna. Pozwala pacjentom dostrzec, że problem z nałogiem nie jest związany ze światem zewnętrznym, ale tkwi w nich samych.

To, że Droga Do Domu jest ośrodkiem prywatnym zapewnia jeszcze jedną, ważną rzecz – spokój. Sąsiedzi zazwyczaj nie wiedzą, że tuż obok nich znajduje się ośrodek terapii uzależnień. Cały budynek jest nadzwyczaj cichy. Pacjenci wydają się wyciszeni, nawet trochę zrezygnowani. Jakby odbyli już swoją długą walkę z nałogiem i teraz znaleźli w Drodze Do Domu bezpieczną przystań. Jednak prawdziwe wyzwania jeszcze ich czekają.

Wychodzenie z nałogu trwa zazwyczaj około 2 lat. Dopiero po tym czasie można powiedzieć, że ktoś pokonał uzależnienie, choć i na tym zdrowienie się nie kończy. Pacjentom Drogi Do Domu w większości przypadków się udaje. Mimo to, pod koniec leczenia boją się powrotu do życia. Bywa, że muszą wracać do świata, w którym wszystko stracili. Ośrodek ma ich nauczyć, jak radzić sobie z wyzwaniami, bez sięgania po używki. Ponad połowa leczonych utrzymuje abstynencję. W tym roku ta liczba zbliża się do dwóch trzecich. To naprawdę dobry wynik, porównywalny z klinikami amerykańskimi.