FreshMail.pl

Dekomunizacja we Wrocławiu. Które ulice zmienią nazwy?

1972
0
Podziel się:

Kończą się konsultacje społeczne w sprawie nazw ulic we Wrocławiu, które muszą  zostać zmienione na podstawie ustawy o dekomunizacji. Propozycje nowych patronów powinny zostać zatwierdzone do 2 września. Mieszkańcy zgłosili wątpliwości co do kilkunastu ulic. Nie wszystkie podzielili jednak radni, którzy po zasięgnięciu opinii Instytutu Pamięci Narodowej, wytypowali do zmiany cztery nazwy: 9 maja, Kujbyszewską, gen. Berlinga oraz Armii Ludowej. 

Dekomunizacja we Wrocławiu.

Fot. Maciej Leśnik

Budowle, obiekty i urządzenia użyteczności publicznej nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat, które symbolizują lub propagują komunizm lub inny ustrój totalitarny. Taki wymóg postawiła przed samorządami ustawa o dekomunizacji, uchwalona 1 kwietnia 2016 roku. Wojewoda Paweł Hreniak szacował, że problematycznych nazw ulic, placów czy mostów jest na Dolnym Śląsku około 150. Na ich zmianę gminy otrzymały rok czasu od momentu wejścia w życie ustawy. Termin mija 2 września tego roku.

Pięć ulic do konsultacji

Ostateczna decyzja w sprawie zmian należy do radnych, którzy podejmą w tej sprawie uchwały. W tym celu przewodniczący Rady Miejskiej dr Jacek Ossowski powołał w zeszłym roku zespół doradczy złożony z radnych wszystkich opcji politycznych, przedstawicieli Urzędu Miejskiego, Towarzystwa Miłośników Wrocławia oraz Ośrodka ,,Pamięć i Przyszłość”. Wspólnie mieli przejrzeć katalog ulic we Wrocławiu, uwzględniając również nazwy zgłaszane przez mieszkańców. Następnie zwrócili się z prośbą o wydanie opinii przez Instytut Pamięci Narodowej.

– Nazwy niezgodne z ustawą nie mogą zostać utrzymane. Obowiązek ich zmiany spoczywa na samorządzie. Instytut zgłosił chęć współpracy i może pomóc rozstrzygnąć ewentualne wątpliwości. Na tym etapie nasza opinia nie jest jednak wiążąca. Do władz miasta należy także decyzja w sprawie nadania nowych nazw – precyzuje dr Grzegorz Waligóra z oddziału IPN-u we Wrocławiu.

Obecnie trwają konsultacje społecznych z organizacjami pozarządowymi. Swoje opinie przesyłają też mieszkańcy (Urząd Miejski Biuro Rozwoju Wrocławia, ul. Świdnicka 53, 50-030 Wrocław lub elektronicznie: roman.stopyra@um.wroc.pl). Termin przekazywania uwag mija dzisiaj, tj. 20 maja.

Konsultacje objęły pięć nazw. Pod lupą znalazły się ulice: 9 maja, Armii Ludowej, Kujbyszewska, gen. Berlinga (wszystkie na terenie Psiego Pola) oraz Ofiar Oświęcimskich. Kujbyszewska pochodzi od nazwy miejscowości-siedziby tajnej szkoły NKWD, w której szkolili się przyszli członkowie aparatu bezpieczeństwa w PRL-u. Radni proponują, aby zastąpić ją ulicą Brzuchowicką i w ten sposób podkreślić polskie związki z miejscowością Brzuchowice na Ukrainie i dalej zacieśniać więzi ze Lwowem.

Dwie krzyżujące się ulice: gen. Zygmunta Berlinga oraz Armii Ludowej mają nosić imiona odpowiednio Heleny Motykówny oraz Danuty Siedzikówny.

– Chcemy upamiętnić los i poświęcenie „Panien Wyklętych”, młodych kobiet, które straciły życie z rąk komunistów za marzenia o wolnej i niepodległej Polsce – uzasadniał w marcu wybór patronek Marcin Krzyżanowski, radny PiS.

Najwięcej kontrowersji wzbudza ulica Armii Ludowej. Dr Jacek Ossowski już zadeklarował, że jeżeli dojdzie do głosowania, opowie się przeciwko zmianie tej nazwy.

– Nikt nie kwestionuje faktu, że Armia Ludowa była formacją komunistyczną. Pamiętajmy jednak, że służyli w niej także zwykli żołnierze, którzy ginęli w walce z okupantem. Członkowie warszawskiego oddziału Armii Ludowej i jej Batalionu im. Czwartaków walczyli w Powstaniu Warszawskim. Ustawa zabrania propagowania komunizmu, a nie posiadania lewicowych poglądów. Uważam propozycję zmiany za absolutnie nietrafną – argumentuje przewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia.

Przy okazji porządkowania nazw radni chcieliby również zmienić ulicę Ofiar Oświęcimskich. Taka potrzeba nie wynika jednak z ustawy o dekomunizacji. Jak czytamy w uzasadnieniu, ,,nam, Polakom kojarzy się wyłącznie z tysiącami ofiar zamordowanych przez Niemców w Obozie Zagłady Auschwitz-Birkenau. Niestety w świadomości niektórych osób funkcjonuje błędne pojęcie o ,,polskich obozach zagłady” w Oświęcimiu. Takie skandaliczne określenia pojawiają się często w zagranicznych środkach masowego przekazu”. W zamian Komisja Kultury i Nauki proponuje ulicę Pańską nawiązującą do historycznej Junckerstrasse i pasującą do klimatu Starego Miasta.

Po zakończeniu konsultacji i pracach w komisji uchwały muszą trafić pod obrady Rady Miejskiej przed wrześniem. Jeżeli w tym terminie wrocławscy radni nie przeprowadzą wymaganych zmian, inicjatywa przejdzie w ręce wojewody, który w ciągu trzech miesięcy wyda zarządzenie zastępcze i uchyli nazwy sprzeczne z ustawą.

Punkt widzenia mieszkańca

Nowe nazwy ulic mogą zaproponować również sami mieszkańcy. O tym, że ich zdanie jest brane pod uwagę, przekonuje przykład ulicy 9 maja. W marcu Rada Osiedla Biskupin-Sępolno-Dąbie-Bartoszowice skierowała petycję do radnych z apelem o modyfikację nazwy na 8 maja. Obie daty nawiązują do kapitulacji III Rzeszy. Kiedy podpisywano ten akt w Berlinie, w Moskwie na kalendarzach był już 9 maja, stąd Polska Rzeczpospolita Ludowa świętowała zakończenie II wojny światowej tego drugiego dnia. Zmiana ulicy ma na celu zerwanie z sowiecką tradycją obchodzenia Narodowego Święta Wolności i Zwycięstwa.

Pierwotnie pojawiał się pomysł, aby przy okazji dekomunizacji ulica otrzymała imię Tadeusza Różewicza, wybitnego poety i dramaturga, który od 1968 roku mieszkał i tworzył właśnie na Biskupinie. Mieszkańcy osiedla woleli jednak 8 maja, która jest ,,powrotem do korzeni, a zarazem przywróceniem fragmentu zapomnianej już historii naszego miasta”, nazwy, która obowiązywała do 1956 roku.

– Przychyliliśmy się do sugestii mieszkańców i wnieśliśmy autopoprawkę do uchwały. Na pewno znajdziemy sposób na godne upamiętnienie Tadeusza Różewicza we Wrocławiu. Zgodnie z uchwałą powinniśmy odczekać przynajmniej 5 lat od śmierci danej osoby, zanim zaproponujemy nazwanie ulicy jej imieniem. Musimy szanować też to, co ma do powiedzenia w tej sprawie rodzina poety – mówi dr Jacek Ossowski, przewodniczący Rady Miejskiej.

Co istotne dla mieszkańców, zmiany ulic nie będą oznaczać konieczności wymiany dokumentów na nowe. Dowody osobiste i prawa jazdy z dotychczasową nazwą zachowają ważność, aż do upływu terminu, na który zostały wydane. Ustawa stanowi także, że wszelkie pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne związane ze zmianami w księgach wieczystych, rejestrach i ewidencjach będą wolne od opłat.

Te ulice pozostaną bez zmian

Łącznie Instytut Pamięci Narodowej otrzymał od magistratu prośbę o opinię w sprawie kilkunastu ulic we Wrocławiu. Niektóre propozycje zgłaszane przez mieszkańców uznał za niezasadne. Rada Miejska nie będzie się zajmować ulicą Kasprzaka, Majakowskiego, Gagarina, Połbina czy Roosevelta.

– Ustawa w jasny i zwięzły sposób wskazuje, że chodzi o osoby, które jednoznacznie kojarzą się z propagowaniem komunizmu: należały do aparatu władzy, odgrywały decyzyjną rolę w kręgach wojskowych, bezpośrednio brały udział w tworzeniu systemu totalitarnego – wyjaśnia dr Grzegorz Waligóra z IPN-u.

Takimi postaciami nie byli rosyjski poeta i dramaturg Władimir Majakowski czy pierwszy człowiek w kosmosie Jurij Gagarin, który choć był wykorzystywany przez Związek Radziecki jako jego ikona, trudno uznać, że propagował komunizm. Tabliczek na Kozanowie nie opuści również gen. Iwan Połbin, który z jednej strony był pilotem Armii Czerwonej, z drugiej – osobą związaną z Wrocławiem. Dowódca wojskowy zginął podczas oblężenia miasta w lutym 1945 roku.

Przedmiotem innego wniosku była ulica Franklina Delano Roosevelta. Wnioskodawcy zmiany uzasadniali, że jako prezydent Stanów Zjednoczonych uczestniczył w konferencji w Jałcie, a zatem przyczynił się do pozostawienia Polski w radzieckiej strefie wpływów po 1945 roku.

– Takie postacie, choć swoimi działaniami nie przysłużyły się Polsce, nie mogą być zmienione na gruncie tej ustawy – komentuje dr Wojciech Kucharski z Ośrodka Pamięć i Przyszłość, również członek zespołu, który analizował nazewnictwo ulic.

Inaczej rozpatrywany był przypadek ulicy Pionierów na Brochowie. Nazwa wzbudzała wiele wątpliwości ze względu na swoją dwuznaczność. Projektowane uchwały nie obejmują tej ulicy, mimo iż pojawiały się sugestie, że należy doprecyzować tę nazwę, ponieważ może się ona wywodzić od komunistycznej organizacji młodzieżowej, działającej przez cały okres istnienia Związku Radzieckiego aż do 1991 roku.

– Ta hipoteza się nie potwierdziła. W materiałach, które gromadzi Towarzystwo Miłośników Wrocławia, znaleźliśmy informację, że nazwę nadano na cześć pionierów kolejnictwa, którzy przybyli po II wojnie światowej ze Lwowa. We Wrocławiu ich centrum stał się Brochów. Stąd ulica położona niedaleko stacji kolejowej przyjęła nazwę Pionierów – tłumaczy dr Jacek Ossowski.

Dekomunizacja we Wrocławiu nie rozpoczęła się wczoraj

Proponowane zmiany dotyczą ulic na osiedlach oddalonych od centrum miasta – na Psim Polu, Zakrzowie i Biskupinie. Zmiany podyktowane ustawą, choć wzbudzają komentarze i kontrowersje, kończą, a nie początkują proces dekomunizacji we Wrocławiu. Stolica Dolnego Śląska była jednym z tych miast, w którym za wymianę patronów ulic zabrano się w szerokim zakresie tuż po odzyskaniu suwerenności po dekadach rządów komunistycznych. W latach 90. zmianie uległo większość nazw kojarzących się z poprzednim ustrojem, w tym główne ulice i place w centrum Wrocławia.

Starsi Wrocławianie pamiętają, że plac Dominikański nosił wcześniej imię Dzierżyńskiego, plac Legionów upamiętniał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, a plac Solidarności to dawny plac Czerwony. Na obecnej mapie miasta próżno szukać ulicy Armii Radzieckiej (zastąpiła ją Karkonoska), Proletariackiej (dziś Armii Krajowej) czy Przodowników Pracy (Aleja Hallera). Zamiast Przyjaźni Polsko-Radzieckiej mamy dziś po prostu ulicę Przyjaźni. Największą popularnością na Dolnym Śląsku cieszył się gen. Karol Świerczewski. W momencie uchwalenia ustawa o dekomunizacji, po 27 latach wolnej Polski wciąż był patronem ulic w około 30 miejscowościach. We Wrocławiu ostał się tylko do 1992 roku. Ulica, która służyła jako trasa pochodów pierwszomajowych otrzymała nazwę Józefa Piłsudskiego.

Do kiedy potrwa usuwanie z tabliczek komunistycznych patronów? Niewykluczone, że dłużej niż do 2 września. Wówczas wojewoda będzie mógł nie tylko zweryfikować, czy władze Wrocławia wywiązały się ze swojego obowiązku, ale także zwrócić uwagę na ulice, których magistrat nie brał pod uwagę – podkreśla dr Grzegorz Waligóra z IPN-u. W przypadku ewentualnego zapytania, Instytut będzie miał 14 dni na udzielenie pisemnej odpowiedzi. Na tym etapie opinia będzie wiążąca dla wojewody.

Dr Wojciech Kucharski sugeruje, że powinniśmy przyjrzeć się bliżej także innym nazwom.
– Organizowanie przestrzeni publicznej jest istotnym elementem budowania pamięci zbiorowej. Dzięki temu możemy uhonorować pewne postaci i wydarzeń. Powinniśmy zwrócić uwagę nie tylko na patronów ulic i placów, ale także na przykład szkół.

Dekomunizacja we Wrocławiu. Mapa zmian

Podziel się:
Udostępnienia

Zapisz się na cotygodniowy newsletter

Raz w tygodniu dostaniesz na swoją skrzynkę najlepsze artykuły z serwisu

FreshMail.pl