Wraz z wiosną na trawnikach obok wrocławskich ulic tak często jak krokusy pojawiają się młodzi ludzie myjący szyby w samochodach, które stoją na światłach. Automyjnia na dwóch nogach to niebezpieczne zajęcie, czy można się z niego utrzymać?

Automyjnia na dwóch nogach

Razem z wiosną na trawnikach obok wrocławskich ulic pojawiają się nie tylko krokusy. Charakterystyczny jest również wysyp młodych ludzi myjących szyby w samochodach stojących na światłach.

Młode osoby myjące szyby w samochodach można spotkać na wielu wrocławskich skrzyżowaniach. Obstawiają zwykle te najbardziej ruchliwe. Stoją na poboczu, a kiedy ruch zatrzymuje czerwone światło wchodzą między auta ze spryskiwaczami i szmatkami do przecierania. Swoją pracą narażają się na niebezpieczeństwo i stanowią zagrożenie dla kierowców.

Dla nich to praca

– Co innego mamy robić ? – pyta chłopak w czerwonej czapce, myjący szyby przy jednym z wrocławskich skrzyżowań. – Ciężko znaleźć dobrze płatną pracę bez doświadczenia, a tak to przynajmniej coś zarobimy – dodaje.

Razem z kolegą myją szyby już od kilku dni, od kiedy tylko zrobiło się ciepło. O stawce mówią niechętnie. Jeśli poobserwować ich pracę widać, że w czasie każdego cyklu świetlnego po kilku kierowców zgadza się na umycie szyby i daje im pieniądze. Po dłuższej rozmowie przyznają, że mogą tak wyciągnąć nawet 30 złotych na godzinę. Jak dłużej postoją, to w ciągu dnia zarabiają od stu do dwustu złotych na osobę. – Traktujemy to jako pracę – dodaje drugi z myjących, pracujący bez koszulki. – Nie tak, że tylko zbieramy na coś konkretnego, ale wiosną i latem utrzymujemy się z mycia szyb.

W czasie trwania czerwonego światła nigdy nie wychodzą na ulicę obaj. Robią to na przemiennie. Chodzi o to, żeby nie podbierać sobie nawzajem klientów, ale nie tylko.

– Zawsze jeden obserwuje czy nie jedzie policja – wyjaśnia ten w czapce. – Kilka razy już musieliśmy uciekać.

Obaj twierdzą, że rodzice wiedzą czym się zajmują i nie mają pretensji. Nawet są zadowoleni, że pracują. Jednak rozmawiają niechętnie i nie chcą, żeby podawać w tekście nawet ich imiona. To może zastanawiać.

Co na to kierowcy

Kierowcy różnie podchodzą do tej kwestii.. Tylko nieliczni cieszą się, że za niewielką opłatą mogą mieć przeczyszczone szyby. Większość się irytuje. Uważają, że to niebezpieczne i muszą uważać na młodych ludzi chodzących między samochodami. Niektórzy zastanawiają się, czy rodzice wiedzą, co robią ich dzieci. Zdarzają się też inne opinie.

– Lepiej, że zarabiają tak niż mieliby kraść czy żebrać – mówi pan Adam parkujący samochód tuż obok skrzyżowania, na którym młodzi chłopcy myją szyby w samochodach. – Tak przynajmniej pracują. Jak będę wyjeżdżał to dam im pewnie jakieś drobne za umycie szyby.

Ale takie podejście jest raczej odosobnione.