Aleja Wielkiej Wyspy połączy Biskupin i Sępolno z południem stolicy Dolnego Śląska. – To najbardziej wyczekiwana i oprotestowana, a w tej chwili najważniejsza dla Wrocławia inwestycja drogowa – podkreślają urzędnicy. Nowa trasa ma być gotowa w 2021 roku.

Aleja Wielkiej Wyspy

mat. inwestora

Nazywana także mostem Wschodnim, Aleja Wielkiej Wyspy ma połączyć ulicę Krakowską z ulicą Mickiewicza. 3,5-kilometrowa trasa, w której ciągu powstaną m.in. mosty przez Oławę i Odrę, będzie miała po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Urzędnicy zapowiadają, że w przyszłym tygodniu spółka Wrocławskie Inwestycje ogłosi przetarg na budowę drogi.

Postępowanie będzie prowadzone w trybie „zaprojektuj i wybuduj”. Otwarcie ofert powinno nastąpić na przełomie 2017 i 2018 roku, a podpisanie kontraktu – wiosną 2018 roku. Wykonawca będzie miał kilkanaście miesięcy na przygotowanie projektu. Aleja Wielkiej Wyspy powinna zostać otwarta na początku 2021 roku.

– Największa trudność, czyli zdobycie decyzji środowiskowej już za nami. Jej uzyskanie zajęło nam 4,5 roku – podkreśla Zbigniew Komar, zastępca dyrektora Departamentu Infrastruktury i Gospodarki.

Protesty wstrzymywały budowę

Przypomnijmy, że przez kilka lat rozpoczęcie tego przedsięwzięcia skutecznie blokowali bowiem jego przeciwnicy ze stowarzyszenia Akcja Park Szczytnicki i Przyjazna Wyspa, którzy przekonywali, że zagrozi ono m.in. zabytkowemu kompleksowi Hali Stulecia i zdegraduje środowisko na Wielkiej Wyspie.

Już w styczniu 2012 roku miasto złożyło wniosek o decyzję środowiskową dla jednojezdniowej Alei Wielkiej Wyspy. Decyzja została wydana w pod koniec lipca 2013 roku, jednak Akcja Park Szczytnicki i Przyjazna Wyspa zaskarżyły ją do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Wiosną 2014 roku SKO odrzuciło złożone przez nich skargi i tym samym utrzymało w mocy decyzję środowiskową wydaną przez wrocławski magistrat, zezwalającą na realizację inwestycji. Autorzy protestów odwołali się jednak od decyzji SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Ten pod koniec września 2014 roku także odrzucił ich skargi.

Przeciwnicy inwestycji nie złożyli jednak broni i wnieśli skargę kasacyjną na decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I dopiero w marcu 2016 roku Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił tę skargę, dając zielone światło na realizację inwestycji. Uzasadnienie pisemne wyroku trafiło do magistratu w maju zeszłego roku.

Aleja Wielkiej Wyspy bez pieniędzy unijnych…

W 2016 roku magistrat chciał zdobyć dofinansowanie z Unii Europejskiej na realizację tej inwestycji, ale starania spaliły na panewce. Jak tłumaczyli w ratuszu, środków unijnych nie udało się pozyskać, bo Ministerstwo Rozwoju przyjęło zawężoną ścieżkę dotowania inwestycji drogowych. Miasto ubiegało się o dotację w ramach programu obejmującego budowę obwodnic i dróg wylotowych z miasta, w tym dróg krajowych, a resort – jak zaznaczali urzędnicy – powołał się na zapis, że Aleja Wielkiej Wyspy nie byłaby drogą krajową.

– Mieliśmy nadzieję na finansowanie ze środków europejskich, ale musimy przejść całą procedurę partnerstwa publiczno-prywatnego, bo środków europejskich nie będzie – tłumaczył w zeszłym roku prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Ostatecznie jednak miasto zrezygnowało z formuły PPP i zdecydowało, że sfinansuje tę inwestycję z publicznych pieniędzy, a wykonawca zostanie wybrany w tradycyjnym przetargu nieograniczonym.

– Aleja Wielkiej Wyspy wraz z wykupem gruntu szacowana była wcześniej na około 350 mln zł, jednak obecna sytuacja na rynku robót budowlanych – w tym rozstrzygnięte przetargi w zakresie dróg – wskazują, że koszt inwestycji można zredukować do kwoty nieco powyżej 200 mln złotych – wyjaśniała Małgorzata Szafran z biura prasowego magistratu.

… i bez tramwaju

Finansowanie tego przedsięwzięcia w całości z miejskich pieniędzy nie spodobało się wrocławskim aktywistom. Tłumaczyli, że kwotę, którą miasto wyda na most Wschodni, można byłoby przeznaczyć na inwestycje tramwajowe.

– Inwestycje w linie tramwajowe są szczególnie ważne, ponieważ dają realną szansę na zmniejszenie korków, w przeciwieństwie do budowanego bez buspasa mostu. Budowa mostu poprawi krótkoterminowo przepustowość samochodową, jednak już w 2-3 lata po jego oddaniu, Wrocław znów się zakorkuje, tak jak miało to miejsce po budowie i otwarciu mostu Rędzińskiego – komentował Piotr Szymański z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

Aktualnie urzędnicy szacują, że inwestycja pochłonie około 230 mln złotych. Ostateczną cenę poznamy jednak po wyłonieniu zwycięzcy przetargu.