Mieszkańcy Sępolna domagają się zmiany decyzji środowiskowej w sprawie budowy Alei Wielkiej Wyspy. Chcą, by wpisano tam budowę ekranów akustycznych wzdłuż ulicy 8 Maja i większą liczbę przejść dla zwierząt. Urzędnicy ripostują, że zmiana zapisów w prawomocnej decyzji oznaczałaby konieczność unieważnienia toczącego się przetargu.

Jesienią zeszłego roku spółka Wrocławskie Inwestycje ogłosiła przetarg na budowę długo wyczekiwanej Alei Wielkiej Wyspy, czyli drogi, która połączy Biskupin i Sępolno z południem stolicy Dolnego Śląska. Postępowanie wciąż trwa, a termin otwarcia ofert już kilkukrotnie był przekładany.

Jak tłumaczy nam Marek Szempliński, rzecznik prasowy Wrocławskich Inwestycji, zamawiający, czyli strona, która ogłasza przetarg, udzielając odpowiedzi na pytania oferentów, musi przesunąć termin otwarcia ofert, żeby wszyscy mieli równoprawny dostęp do informacji na temat przedmiotowego zadania.

– Czyli, gdy publikujemy odpowiedzi na jakąś partię pytań, obligatoryjnie zmieniamy termin. Większość z prawie 750 pytań jest już opracowana, zostało około 20, jeśli nie przyjdą nowe. Udzielając odpowiedzi, też będziemy musieli je opublikować i przesunąć termin – wyjaśnia Marek Szempliński.

Aleja Wielkiej Wyspy

mat. inwestora

Mieszkańcy domagają się ekranów i więcej przejść dla zwierząt

Tymczasem grupa mieszkańców Sępolna, z ulicy 8 Maja, na początku stycznia 2018 roku wysłała do prezydenta Rafała Dutkiewicza wniosek o wprowadzenie zmian w decyzji środowiskowej dla budowy Alei Wielkiej Wyspy.

Mieszkańcy chcą zostać uznani za strony w postępowaniu o wydanie tejże decyzji, domagają się także wpisania do niej obowiązku wykonania ekranów po obu stronach drogi, wzdłuż ulicy 8 Maja, oraz wykonania pięciu (a nie trzech, jak widnieje w aktualnej decyzji środowiskowej) przejść dla zwierząt (płazów i małych ssaków) pomiędzy ulicą Wróblewskiego a Mickiewicza.

Jak podkreślają autorzy wniosku, w uzasadnieniu decyzji środowiskowej są zapisy, że już w tej chwili na ul. 8 Maja jest przekroczony poziom hałasu.

– Więc na jakiej podstawie, przy wielokrotnie zwiększonym ruchu, twierdzi się, że już obecnie nie są potrzebne ekrany? Jednocześnie nie przewiduje się gęstego zadrzewienia i zakrzaczenia z obu stron, kompensującego wycięcie ogródków działkowych. A więc bez ekranów dźwiękochłonnych brak jest jakichkolwiek możliwości wyciszenia oddziaływania inwestycji – tłumaczą.

Z kolei, jeśli chodzi o przejścia dla zwierząt, mieszkańcy wyjaśniają, że dotychczas rozmaite zwierzęta, przy spokojnym ruchu samochodowym, szczególnie rano i w nocy przemieszczały się z Parku Szczytnickiego do ogródków na tyłach budynków przy ul. 8 Maja i dalej na teren Sępolna i Biskupina, co pozwalało zachować biologiczną równowagę.

– Aby jednak spróbować ją utrzymać, potrzebne są co najmniej jeszcze dwa przejścia na wysokości przerw między budynkami na ulicy 8 Maja. Mamy też nadzieję, że badania o których mowa w decyzjach, wykażą również konieczność wykonania kładek dla ssaków nadrzewnych (wiewiórki, łasiczki i kuny) i oby to się nie stało na podstawie ich rozjechanych trupów na jezdni nowej Alei – argumentują.

Przypominają również, że założeniem projektanta Sępolna i Biskupina było nowatorskie stworzenie miasta-ogrodu, co wg autorów wniosku, nie ma potwierdzenia w dotychczas publikowanych dokumentach, a – zdaniem mieszkańców – powinno się tam znajdować.

Aleja Wielkiej Wyspy

mat. inwestora

Urzędnicy: ekranów nie buduje się na „hurra”

Jak na wniosek mieszkańców reagują urzędnicy? Marek Szempliński tłumaczy nam, że decyzja środowiskowa jest prawomocna, a zmiana zawartych w niej zapisów oznaczałaby procedowanie od nowa.

– Biorąc pod uwagę, ile trwały starania o uprawomocnienie obowiązującej decyzji, toczący się przetarg nie miałby sensu i trzeba by go unieważnić – podkreśla Szempliński.

Rzecznik Wrocławskich Inwestycji przypomina, że procedowanie decyzji, którą posiada miasto, było bardzo transparentne, nagłośnione i trwało tak długo, że każdy miał czas i mógł wystąpić o to, by stać się stroną postępowania.

– Dlaczego nie wykorzystano przeznaczonej do tego procedury i skąd domaganie się zmian w już prawomocnym postanowieniu? Nie umiem odpowiedzieć, a pytanie bierze się stąd, że protestujący przeciw wydaniu przedmiotowej decyzji środowiskowej po przegranej w sądach mogą szukać innego na nią sposobu – zastanawia się Marek Szempliński.

Szempliński tłumaczy, że obowiązująca decyzja przewiduje rezerwę terenową pod ewentualne ekrany, ale uzależnia ich budowę od tzw. analizy porealizacyjnej. Oznacza to, że pół roku po otwarciu nowej drogi należy dokonać pomiarów rzeczywistego natężenia hałasu, chociażby po to, by ewentualne ekrany dopasować do potrzeb.

– Warto podkreślić, że te ekrany nie są jedynym zalecanym środkiem ochrony klimatu akustycznego – decyzja wskazuje także rodzaj nawierzchni i narzuca dystanse – dodaje.

Jak wyjaśnia nam rzecznik Wrocławskich Inwestycji, ekranów nie buduje się na „hurra”, bo ktoś czuje taką potrzebę.

– Ekrany poza tym, że mają chronić przed hałasem, mogą odbijać hałas w innym kierunku, psują krajobraz, ograniczają przestrzeń dla nasadzeń, przecinają szlaki migracji zwierząt, ograniczają przewietrzanie obszarów urbanistycznych i do tego wszystkiego są kosztowne. Można zauważyć na koniec, że w omawianym przypadku ekrany miałyby powstać przy drodze podobnej w swoim charakterze do znajdującej się w sąsiedztwie ulicy Mickiewicza. W przypadku tej ostatniej nikt ekranów się nie domaga, a tymczasem to nowa droga będzie wyposażona w lepszą, cichą nawierzchnię, będzie w otoczeniu zieleni dzielącej ją od zabudowy, będzie posiadała oddalone od jezdni ścieżki rowerowe i chodniki… Jedynym jej grzechem jest to, że będzie nowa – zaznacza Marek Szempliński.

Szempliński dodaje, że decyzja środowiskowa została wydana po zapoznaniu się z raportem środowiskowym (to szczegółowy opis ekosystemu w obszarze planowanej inwestycji), który był wielokrotnie poprawiany i uszczegóławiany, zatem powinniśmy założyć, że uwzględnia ona wszystkie aspekty poruszane przez mieszkańców.

– Zwłaszcza, że w trakcie wspomnianego uszczegóławiania badano np. migracje płazów czy zachowania nietoperzy, bo takie zapotrzebowanie wynaleźli przygotowujący raport przyrodnicy i stosowne zapisy w decyzji to potwierdzają – podkreśla Marek Szempliński.

Aleja Wielkiej Wyspy

mat. inwestora

Protesty wstrzymywały budowę przez kilka lat

Nazywana także mostem Wschodnim, Aleja Wielkiej Wyspy ma połączyć ulicę Krakowską z ulicą Mickiewicza. 3,5-kilometrowa trasa, w której ciągu powstaną m.in. mosty przez Oławę i Odrę, będzie miała po jednym pasie ruchu w każdą stronę.

Przypomnijmy, że przez kilka lat rozpoczęcie tego przedsięwzięcia skutecznie blokowali bowiem jego przeciwnicy ze stowarzyszenia Akcja Park Szczytnicki i Przyjazna Wyspa, którzy przekonywali, że zagrozi ono m.in. zabytkowemu kompleksowi Hali Stulecia i zdegraduje środowisko na Wielkiej Wyspie.

Już w styczniu 2012 roku miasto złożyło wniosek o decyzję środowiskową dla jednojezdniowej Alei Wielkiej Wyspy. Decyzja została wydana w pod koniec lipca 2013 roku, jednak Akcja Park Szczytnicki i Przyjazna Wyspa zaskarżyły ją do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Wiosną 2014 roku SKO odrzuciło złożone przez nich skargi i tym samym utrzymało w mocy decyzję środowiskową wydaną przez wrocławski magistrat, zezwalającą na realizację inwestycji. Autorzy protestów odwołali się jednak od decyzji SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Ten pod koniec września 2014 roku także odrzucił ich skargi.

Przeciwnicy inwestycji nie złożyli jednak broni i wnieśli skargę kasacyjną na decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I dopiero w marcu 2016 roku Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił tę skargę, dając zielone światło na realizację inwestycji. Uzasadnienie pisemne wyroku trafiło do magistratu w maju zeszłego roku.

Aleja Wielkiej Wyspy bez unijnej dotacji

Przypomnijmy, że w 2016 roku magistrat chciał zdobyć dofinansowanie z Unii Europejskiej na realizację tej inwestycji, ale starania spaliły na panewce. Jak tłumaczyli w ratuszu, środków unijnych nie udało się pozyskać, bo Ministerstwo Rozwoju przyjęło zawężoną ścieżkę dotowania inwestycji drogowych. Miasto ubiegało się o dotację w ramach programu obejmującego budowę obwodnic i dróg wylotowych z miasta, w tym dróg krajowych, a resort – jak zaznaczali urzędnicy – powołał się na zapis, że Aleja Wielkiej Wyspy nie byłaby drogą krajową.

– Mieliśmy nadzieję na finansowanie ze środków europejskich, ale musimy przejść całą procedurę partnerstwa publiczno-prywatnego, bo środków europejskich nie będzie – tłumaczył w zeszłym roku prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Ostatecznie jednak miasto zrezygnowało z formuły PPP i zdecydowało, że sfinansuje tę inwestycję z publicznych pieniędzy, a wykonawca zostanie wybrany w tradycyjnym przetargu nieograniczonym.

– Aleja Wielkiej Wyspy wraz z wykupem gruntu szacowana była wcześniej na około 350 mln zł, jednak obecna sytuacja na rynku robót budowlanych – w tym rozstrzygnięte przetargi w zakresie dróg – wskazują, że koszt inwestycji można zredukować do kwoty nieco powyżej 200 mln złotych – wyjaśniała Małgorzata Szafran z biura prasowego magistratu.

Aktualnie urzędnicy szacują, że inwestycja pochłonie około 230 mln złotych. Ostateczną cenę poznamy jednak po wyłonieniu zwycięzcy przetargu. Aleja Wielkiej Wyspy powinna zostać otwarta na początku 2021 roku.