Pod koniec trzeciego sezonu artystycznego projektu „Wszystko gra – szkolnych orkiestr dętych we Wrocławiu”, rozmawiamy z pomysłodawcą i koordynatorem projektu Władysławem Kosendiakiem, wrocławskim saksofonistą oraz pedagogiem.

Co to jest projekt „Wszystko gra”?

Są to orkiestry dęte w szkołach wrocławskich, w szkołach podstawowych, które działają w rzeczywistości szkolnej, uczestniczą w życiu szkoły i oprawiają muzycznie wydarzenia szkolne. Uczestnicy projektu mają możliwość nauki gry na instrumencie i wspólnego muzykowania. Wygląda to tak, że na co dzień – w codziennej pracy – raz w tygodniu są próby całej orkiestry i raz w tygodniu uczniowie mają możliwość kształcenia się, uczą się gry na instrumentach z instruktorami poszczególnych instrumentów.

Ile czasu taki uczeń musi poświęcać na naukę gry na instrumencie?

Tu nie ma limitu górnego. Jednak instrumenty dęte wymagają w miarę regularnego – codziennego ćwiczenia. Na potrzeby naszego projektu potrzebne jest jednak minimalne poświęcenie – w zależności oczywiście od zdolności ucznia muzykującego. W naszym projekcie żeby uczniowie mogli wspólnie muzykować wystarczy, że codziennie poświęcą chwilkę na pogranie. Myślę, że pół godziny dziennie.

Skąd się w ogóle wziął pomysł szkolnych orkiestr dętych?

Kilkanaście lat temu byłem w Stanach Zjednoczonych i miałem okazję zobaczyć troszeczkę jak to wygląda w paru tamtejszych szkołach. Z tego co się orientuje, to nie ma tam szkoły bez orkiestry dętej, marszowej orkiestry dętej. Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Jeśli chodzi o atrakcyjność edukacji artystycznej we Wrocławiu, to ostatnimi laty oprócz szkół muzycznych nie było dobrze funkcjonującej młodzieżowej, szkolnej orkiestry dętej.

Myślę, że ta pustka właśnie w edukacji artystycznej w zwykłych szkołach jest bardzo dotkliwa i zauważalna dla tych, którzy są uwrażliwieni na ten problem. Jestem przekonany, że młodzież i w ogóle wszyscy ludzie mają potrzebę muzykowania, „bycia w”, tworzenia, czyli nie tylko słuchania, ale bycia w muzyce, bycia twórcą muzyki – uczestniczenia. Czy to mówimy o tańcu, graniu, śpiewaniu, myślę, że każdy ma taką potrzebę – nawet jeśli jest ona nieuświadomiona. I w związku z tym projekt ten bardzo się wpisuje, i to w atrakcyjniej formie, w poszerzanie dostępu do muzykowania, do grania na instrumentach w ramach szkół, w ramach życia szkolnego. Projekt Wszystko gra wypełnienia tą pustkę jaką mieliśmy we Wrocławiu.

Fot. Karolina Jankowska

Wiele współczesnych badań naukowych wykazuje, że gra na instrumencie poprawia sprawność umysłu. Jakie są jeszcze dodatkowe profity dla młodzieży?

Tak. Coraz więcej badań pokazuje, że w ogóle muzykowanie jest niezbędne człowiekowi nawet na poziomie neurologicznym. Udowodnione jest, że słuchanie muzyki nawet w okresie płodowym powoduje ewidentne różnice in plus jeśli chodzi o działanie mózgu. Jest bardzo dużo profitów jakie niesie ze sobą muzykowanie, rozwój różnorodny. W ramach tego projektu, w którym uczestniczą dzieci, tworzy się grupa wewnątrzszkolna pionowa, tzn. nie klasowa – są dzieci z różnych klas i tworzy się dodatkowa społeczność wewnątrz szkoły, która też ma wielkie szanse zapobiegać różnym problemom, które dotykają młodzież w wieku szkolnych. Jednym z takich podstawowych problemów jest wykluczenie. Młodzież, która uczestniczy w tym projekcie to są właśnie wrażliwe dzieci i wrażliwa młodzież. I tym bardziej narażona na wykluczenie. A w ramach projektu znajdują dodatkową grupę urozmaiconą wiekowo. Jest też mnóstwo innych bardzo ważnych aspektów, związanych z samym muzykowaniem, chociażby umiejętność czytania nut. Ta umiejętność bardzo rozwija biegłość procesów myślenia, spójność emocjonalną jednostki, czy umiejętność bycia kreatywnym. Wspiera to też usposobienie prospołeczne, które rozwija się w ramach takiej grupy.

Wyniki badań w Polsce pokazują, że tylko 6% sześciolatków potrafi poprawnie zaśpiewać jakąś konkretną melodię. Czy to ma jakieś odzwierciedlenie w dzieciach, które przychodzą do orkiestr? I pytanie chyba powiązane z tym, czy Polska jest krajem muzykującym czy nie?

Polska jest krajem jednostek wybitnych, które niestety są odstępstwami od reguły. Jesteśmy zaniedbanym w tym temacie społeczeństwem. W każdym większym mieście polskim są szkoły muzyczne, więc można by pomyśleć, że wypełniają one potrzebę edukacji muzycznej. System edukacji artystycznej w Polsce jest bardzo dobry. Niektóre kraje wręcz kopiują od nas podstawy i założenia tego systemu. Był on projektowany przez takie postacie jak Karol Szymanowski przed II wojną światową. To jest świetny system.

Jednak poza tym systemem, jest wręcz odwrotnie – biała plama. System szkolnictwa jest nastawiony na te osoby, które już przejawiają pewne zdolności w tym kierunku. I mają być wybitni, a co najmniej mają stać się dobrymi rzemieślnikami. Natomiast projekt szkolnych orkiestr nie wchodzi zupełnie w kompetencje szkół muzycznych. To jest moje główne założenie – od samego początku chciałem przede wszystkim dotrzeć do tych dzieci i młodzieży, których rodzice nie pomyśleli by w ogóle, żeby posłać dziecko do szkoły muzycznej. Może też trochę tak jest, że młodzieży uczestniczącej w projekcie nie nazwałbym szczególnie uzdolnioną do muzyki, natomiast z pewnością chętną. I my, poprzez ten projekt tą właśnie możliwość umuzykalniania chcemy im dać.

Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem. Właśnie rozpoczął się trzeci sezon artystyczny. Co się udało do tej pory zrobić? Jakie są sukcesy?

Na pewno sukcesem jest to, że działają trzy orkiestry we wrocławskich szkołach! Praktycznie wszędzie, gdzie szedłem przedstawiać ten projekt, zainteresowanie było duże. W tym momencie około 70 uczniów działa w ramach projektu, też duża część już się przewinęła i było uczestnikami projektu. Dzieci zaczynają koncertować w szkołach, orkiestry zaczynają żyć życiem szkolnym i szkoły też zaczynają życiem orkiestr. Sukcesem jest na pewno też to, że dzieci znajdują radość z muzykowania. To jest największy sukces. I to, że my potrafimy to udostępnić to tym dzieciom w przystępny sposób.

Fot. Karolina Jankowska

Mówiliśmy o sukcesach, a z jakimi trudnościami się borykacie?

Trudności zawsze są, szczególnie w ramach takiego projektu, który praktycznie powstaje od zera. Praktycznie trzeba przełamać jakiś niebyt, który istniał do tej pory. Problemy są zawsze. Wyzwania, które przed sobą stawiamy przynoszą problemy. Nie przez pryzmat problemów jednak patrzę na projekt, ale właśnie przez pryzmat wyzwań.

To patrząc na wyzwania czego mogę życzyć organizatorom projektu „Wszystko gra”?

Żeby we wszystkich szkołach młodzież miała możliwość muzykowania w orkiestrach dętych. Życzyłbym sobie tego z całego serca i spróbuję zrobić, żeby kiedyś stało się to realne i wykonalne.

I ostatnie pytanie. Może ktoś przeczyta te słowa i powie sobie „chcę żeby taka orkiestra u mnie też powstała”. Co ma zrobić, żeby to osiągnąć?

To jest wyzwanie finansowe, orkiestra to koszt około 100 tys. zł. i kolejne 90 tys. zł. na prowadzenie w ciągu roku szkolnego. Staramy się o kolejne środki, żeby poszerzać naszą działalność i rozszerzać projekt na nowe orkiestry. To jest głównie ta kwestia. Na dziś nie ma właściwie innych problemów, żeby zakładać nowe orkiestry. Jest zainteresowanie, wszędzie są chętni, wszędzie znajdowaliśmy młodzież chętną do grania. Jest też zdolna i ambitna kadra chętna do prowadzenia kolejnych orkiestr. Funkcjonujemy do tej pory dzięki środkom ministerialnym i miejskim. Ale zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy chcą się przyczynić się do powstania i funkcjonowania orkiestr dętych we wrocławskich szkołach. Informacje i kontakt znajdują się na naszym profilu facebookowym www.facebook.com/szkolne.orkiestry.dete.we.wroclawiu/ oraz na stronie Dolnośląskiego Towarzystwa Muzycznego www.dtm.org.pl/dzialalnosc/wszystko-gra/

Dziękuję za rozmowę i właśnie tego życzę!

Fot. Karolina Jankowska