Drewniane ławy ustawione w Starym Browarze. Krzesła rodem ze stołówki w byłej zajezdni tramwajowej. Jadący pociąg, pokój hotelowy, miejski Rynek. Strych lub stara piwnica. Czy tak może wyglądać miejsce, w którym zaraz spotkamy się z kulturą? Dziś zapraszamy na pełną niespodzianek wycieczkę po wrocławskiej scenie alternatywnej.

Elegancka sukienka, obowiązkowo szpilki i staranny makijaż – tak kobiety wyobrażają sobie teatralny dress code. Mężczyźni z reguły wybierają schludną marynarkę, a ci bardziej konserwatywni stawiają na garnitur. W przypadku tradycyjnego teatru to idealne wybory; inaczej sprawa wygląda, gdy wybieramy się na spektakle sceny offowej. Tu nikt nie interesuje się, co masz na sobie, tutaj całą uwagę skupiają na sobie artyści. Czasem nawet lepiej nie wybierać zbyt eleganckiego stroju, bo warunki na widowni mogą być bardzo różne, bywa że daleko odbiegające od tradycyjnych pojęć. I o to właśnie chodzi: mamy przekroczyć pewne granice, wyjść ze schematów.

Wrocławska scena offowa to niewiarygodne bogactwo form i treści, które zaspokoją zarówno mniej, jak i bardziej doświadczonych fanów teatru. Możemy przebierać zarówno wśród krótkich, jednoaktowych spektakli, przez performanse uliczne, a kończąc na maratonach trwających całe wieczory. Dodatkowym, niezaprzeczalnym atutem takich form są ceny biletów. W niektórych spektaklach nawet możemy uczestniczyć bezpłatnie, na najtańsze bilety wydamy około 10 złotych, a ceny najdroższych oscylują w granicach 40 zł.

AD SPECTATORES – bądź w centrum wydarzeń

Zbieracie się w jednym z pubów pod nasypem, spokojnie pijecie zaserwowaną herbatę. Jest Was równo dziewięć osób. Przyjeżdża zespół Ad Spectatores, krótko wyjaśniają reguły, rozdają czarne opaski i proszą o zasłonięcie oczu. Wsiadacie do aut z zaciemnionymi szybami. W radiu słyszycie, że znaleziono dziewięć ciał we wrocławskiej piwnicy… Jedziecie w bliżej niezidentyfikowanym kierunku.
Tak zaczyna się jeden z najpopularniejszych spektakli – „9 Rekonstrukcja”. Teraz już nie jesteście zwyczajnymi widzami: jesteście w samym centrum wydarzeń, jesteście ich częścią. Teatr gra na zmysłach: mocną i głośną muzyką, niepokojącym światłem, a nawet zapachem. To wyjątkowe przeżycie, gdzie przerażenie miesza się z ciekawością, chęcią ucieczki, niepewnością. Mocne, intrygujące, jedyne w swoim rodzaju.
Ad Spectatores za każdym razem zaskakuje publiczność. Idąc na kolejny spektakl, nie do końca masz pewność, czego tym razem możesz doświadczyć. Raz znajdziesz się na jednej z dwóch widowni – ponieważ ten sam spektakl grany jest na dwóch scenach jednocześnie (Black Stone), a aktorzy zgrabnie przemieszczają się między nimi. Innym razem możesz tylko zerkać przez otwór w ścianie (Peepshow). Kolejnego spektaklu nie zobaczysz, możesz tylko słyszeć przez słuchawki, które masz na uszach. Niektóre spektakle mrożą krew w żyłach, inne bawią, ale każdy pozostawia widza z przemyśleniami.
Ad Spectatores bawi i straszy wrocławian już od dwudziestu lat (w 1997 roku odbył się ich pierwszy spektakl). W 2000 r. oficjalnie rozpoczął swoją działalność jako stowarzyszenie, a obecnie jest to największy prywatny teatr we Wrocławiu.

SZTAMPA – teatr słowa
„W czasach, gdy dorabia się ideologię do dziury w płocie, stwierdziliśmy, że nie będziemy produkować kolejnej, zwłaszcza tam, gdzie nie jest ona potrzebna. Jesteśmy po prostu brygadą ludzi, którzy jarają się dobrą literaturą, i sami chcieliby zrobić kiedyś coś dobrego. Podejmujemy więc próby” – tak pisze o sobie grupa młodych ludzi, którzy stworzyli tę formację.
To studencka inicjatywa, w której biorą udział wyłącznie amatorzy. Młodzi, utalentowani i pełni zapału ludzie tworzą nieszablonowy teatr. Polemizują z Lemem, biorą na warsztat Mrożka i Zapolską. Grali zarówno w plenerze, we wrocławskich pubach, jak i na deskach Impartu. W ich repertuarze znajdziecie m.in. „Damy i huzary”, „Gąskę”, „Duszno” czy „Moralność pani Dulskiej”.

UKŁAD FORMALNY – refleksja i przewartościowanie pojęć
Podwórze przy zajezdni Dąbie, czekacie z garstką innych widzów. Po krótkim powitaniu wyskakują uzbrojeni ludzie i zaganiają was do środka. Surowe wnętrze zajezdni doskonale wpisuje się w surrealistyczną fabułę. Chwilami jest strasznie, trochę groteskowo, lekko surrealistycznie. Bohaterowie „Końca” (bo taki jest tytuł spektaklu) marzą o naprawie świata, chcą zakończyć cywilizację opartą na wyzysku, cywilizację, która ciągle wikła się w wojny.
Ciąży nad nimi jednak wątpliwość: czy czas jest odpowiedni? A może rewolucja nie ma właściwego czasu? Sytuacji terrorystów nie ułatwia również obecność znanego filozofa, Slavoja z Lubljany, który pojawia się na chwilę, niczym kot z „Alicji w Krainie Czarów”, by zasiać w nich ziarno wątpliwości i zniknąć. Dobrych odpowiedzi nie ma, a zegar tyka.
Teatr Układ Formalny to stosunkowo „młoda” formacja. Został powołany w ramach Fundacji. Jest inicjatywą studentów i absolwentów wrocławskich uczelni: Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego, Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta, Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Swoje propozycje kierują zarówno do widzów dorosłych, jak i młodzieży gimnazjalnej, proponując nieszablonową formę kontaktu ze sztuką. W ich repertuarze znajdziemy m.in. „Wszyscy bogowie we krwi” (na motywach powieści „Włatcy móch”), „Kosmetyka wroga”, „Matka Courage krzyczy”.

Spektakl „Koniec” teatru Układ Formalny. FOT. PATRYK GRYNIEWICZ

EKSTRAWERSJA – kameralnie i różnorodnie
Zajezdnia przy ul. Legnickiej, klub Nietota, przestrzeń miejska – to miejsca, w których możemy spotkać artystów tworzących teatr Ekstrawersja. Sami o sobie piszą: „Istotą teatru jest tworzenie przez ludzi dla ludzi. Przenieśmy się wspólnie do innego, niepowtarzalnego świata. Niezależnie od tego, gdzie się spotkamy, gwarantujemy Wam miło spędzony wieczór. Każdy z nas pochodzi z innego świata, mamy różne prace i doświadczenia. Jednak jako grupa, poza pasją, posiadamy kilka wspólnych cech: towarzyskość, otwartość, gadatliwość, wrażliwość. To właśnie jest ekstrawersja, prawda?”.
W repertuarze tego teatru znajdziemy bardzo nieszablonowe propozycje. Jedną z nich są „Współrodzice” – futurystyczna wizja tego, co dalej. Co będziemy myśleć, przeżywać, o czym będziemy rozmawiać? Czy będziemy rozmawiać? Świat innowacji, zmian, kontroli. Brzmi intrygująco? Kolejna propozycja to „Fraktal” – struktura świadomości, w której artyści zapraszają do wędrówki w głąb siebie. Warto przyglądać się ich poczynaniom – mają wyjątkowy zapał i dobrą energię.

Spektakl „Hotel Breslau” teatru Ekstrawersja. FOT. LIQUID STUDIO

Ej Aj – przestrzeń miejska jest ich
„Degrengolada”, „Kochani ludożercy”, „Landru”, „Morderca kobiet”, „Atest”, „Most do San Sebastian” – to tylko kilka projektów tej niezwykle płodnej formacji. Tworzą ją zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy. Grupa, która powstała w ramach stowarzyszenia Garaże Kultury, prowadzi również bezpłatne warsztaty teatralne, na których rodzą się nowe talenty.
Kluczem do niezwykłości tego przedsięwzięcia jest różnorodność. Zabawa ruchem scenicznym, potyczki słowne, ciekawie dobrane teksty. Ej Aj bawi się formą: tu nie mają znaczenia scenografia czy kostiumy – tu epicentrum jest aktor i relacja z widzem. Wrocławskie puby, klubokawiarnie, parki, akademiki, schody przy Odrze – to tylko kilka miejsc, w których można podziwiać artystów Ej Aj.
O sobie piszą: „Naszym celem jest wyjść z teatrem do zwykłych ludzi. Uważamy, że każdy może tworzyć i występować na scenie. Wystarczy tylko zaangażowanie i sumienność. Dlatego regularnie prowadzimy darmowe warsztaty otwarte dla każdego oraz akcje, które zarażają sztuką. Nasze spektakle tworzymy często w plenerach, jak i w nietypowych przestrzeniach wrocławskiego śródmieścia”.
Wrocławska scena alternatywnym teatrem stoi, zatem nie sposób wspomnieć o każdej inicjatywie. Chcąc znaleźć inne propozycje, warto obserwować również działania: Studia na Grobli, Teatru na Wagę, Grupy Artystycznej bravo2art, Teatru S-Tworzywo jak i Teatru Dwóch Krzeseł.

 

Małgorzata Zdziebko-Zięba