Jak jemy? Spokojnie i powoli, czy raczej szybko i w pośpiechu? A jak czujemy się po zjedzeniu posiłku? Lekko i zadowoleni, czy może zbyt pełni?

Zdrowe odżywianie z Wroclife – cykl powstaje we współpracy z firmą Świeże Na Talerze – Swiezenatalerze.pl

Większość aktywnych zawodowo wrocławian żyje w pośpiechu. Codzienne tempo życia wymaga podejmowania szybkich decyzji, nawet tych dotyczących konsumpcji. To może powodować, że lunch stanowić będzie posiłek zakupiony w pobliskim barze albo przetworzone danie z marketu do podgrzania w mikrofalówce. Dlaczego może to niekorzystnie wpływać na zdrowie?

Posiłek taki może zawierać wysoko przetworzone produkty typu fast food, m.in. frytki, hamburgery czy hot dogi, oraz wysoko słodzone napoje i wysoko energetyczne przekąski, np. chipsy. Produkty te są łatwo dostępne i przyrządzane bardzo smacznie, tak aby znowu po nie sięgnąć. W konsekwencji oznacza to nadmierną podaż m.in. niekorzystnych cukrów prostych i tłuszczów nasyconych oraz soli, a przy tym małej ilości błonnika, witamin i minerałów. Tak więc, w połączeniu ze zwyczajem spożywania posiłków „w biegu” i brakiem aktywności fizycznej, sprzyja to rozwojowi otyłości, a przez to i innych chorób cywilizacyjnych. Zatem czy można jeść zdrowiej?

Z pewnością spokojne spożywanie posiłków przygotowanych w oparciu o świeżą żywność sprzyja dobremu zdrowiu. Idea ta została zawarta w trendzie „slow food”, który jest opozycją do rozpowszechnionego trendu „fast food”. „Slow food” proponuje, aby starannie wybierać żywność, która powinna być świeża, aromatyczna, sezonowa i stanowić część lokalnej kultury. Ponadto proponuje, aby wytwarzać produkty w sposób tradycyjny oraz wspierać i chronić przed zapomnieniem lokalne produkty i potrawy. Może to oznaczać, że wspieranie lokalnych producentów mięsa zapewni dostęp do mniejszej jego ilości, ale za to lepszej jakości. Proponuje także, aby celebrować posiłki i delektować się nimi bez pośpiechu, aby zwolnić tempo i więcej obcować z naturą. W zabieganym świecie jest to nie lada wyzwanie, ale może warto chociaż spróbować. A od czego zacząć?

Na początek można próbować wyrobić kilka nawyków żywieniowych, np. planować i organizować posiłki w ciągu dnia, śniadanie jadać codziennie, spożywać świeżą żywność i unikać produktów typu „fast food”, nie objadać się, praktykować uważne jedzenie bez pośpiechu i przy stole z innymi. Ponadto rezygnacja z „fast food” nie oznacza rezygnacji z „comfort food”, czyli jedzenia smacznego, tradycyjnego, z wartością sentymentalną, jak np. domowe pierogi. Posiłek taki, przygotowany ze świeżych i wartościowych produktów, będzie także odżywczy. A jako „comfort food” polecam pieczone ziemniaki.

Pieczone ziemniaki z brokułem i szynką

Składniki dla 6 osób:
6 ziemniaków
3 plastry szynki
1 mały brokuł
1 szklanka tartego żółtego sera
1 łyżka masła
1 łyżka szczypiorku
4 łyżki oliwy
1 jogurt naturalny
sól, pieprz

Nastawić piekarnik na 200 st. C. Umyte ziemniaki nakłuć widelcem, posmarować oliwą, zawinąć w folię aluminiową i piec ok. 1 godziny. Szynkę pokroić. Brokuł podzielić na małe różyczki, zblanszować, odcedzić i przepłukać zimną wodą. Rozgrzać oliwę, dodać szynkę i przesmażyć. Ziemniaki przestudzić, przekroić wzdłuż i wydrążyć środek, zostawiając ok. 0,5 cm. Miąższ odłożyć do miseczki, dodać żółty ser, masło, sól, pieprz i wymieszać. Napełnić nim połówki ziemniaków. Nałożyć szynkę i brokuły, posypać serem i zapiekać 5 minut. Posypać szczypiorem i podawać z jogurtem.