Zawody ligowe żużlowców Betard Sparty Wrocław zobaczyło łącznie 105 117 kibiców. To najlepszy wynik w całej PGE Ekstralidze w 2017 roku. Przed nowym sezonem wicemistrzowie Polski wzmacniają skład i dokonują radykalnych zmian na torze, by podnieść atrakcyjność zawodów. Na trybunach Stadionu Olimpijskiego montowane będą dodatkowe krzesełka, ale są też plany stworzenia jeszcze jednego sektora z miejscami siedzącymi.

SONY DSC

Miniony sezon potwierdził, że zainteresowanie żużlem we Wrocławiu jest ogromne. Wraz z powrotem ścigania na wrocławskie Zalesie w stolicy Dolnego Śląska ponownie wybuchła moda na speedway. Niemal wszystkie ligowe mecze na „Nowym Olimpijskim”, który zastąpił „Skansen Olimpijski”, obejrzał komplet publiczności (dotychczasowy rekord frekwencji to 13 100 widzów). Zawody ligowe z udziałem Betard Sparty Wrocław zobaczyło łącznie 105 117 kibiców i jest to najlepszy wynik w całej PGE Ekstralidze w 2017 roku.
Wolnych krzesełek próżno było szukać także podczas żużlowego turnieju w ramach The World Games, w którym triumfowała reprezentacja Polski prowadzona przez pochodzącego z Wrocławia kapitana Macieja Janowskiego.

Każde krzesełko to trafiona inwestycja
– O tym, jak wielkie było zainteresowanie spotkaniami naszych żużlowców na Nowym Olimpijskim, najlepiej świadczy fakt, że sprzedaż internetowa wejściówek na wielki finał ligi z FOGO Unią Leszno została zamknięta dosłownie w kilkadziesiąt minut – mówi Adrian Skubis, koordynator ds. komunikacji w Betard Sparcie Wrocław.
Urząd Miejski Wrocławia zdecydował, że jeszcze tej zimy na Stadionie Olimpijskim pojawi się 555 dodatkowych krzesełek. Większość z nich trafi na cieszące się szczególnym zainteresowaniem kibiców sektory L i M. Niewykluczone jednak, że zanim żużlowe motocykle ponownie zawarczą na stadionie, miejsc na trybunach jeszcze przybędzie, we wrocławskim magistracie są bowiem plany stworzenia kolejnego sektora z miejscami siedzącymi.
– Dzięki tej inwestycji na przyszłorocznych meczach Betard Sparty Wrocław w najlepszej żużlowej lidze świata będziemy mieli do dyspozycji około 14 000 komfortowych miejsc. Bardzo się cieszymy, że miasto Wrocław dostrzega ten ogromny potencjał Sparty. Każde dodatkowe krzesełko na tym stadionie to trafiona inwestycja – mówi Krystyna Kloc, prezes WTS Sparty Wrocław.

Srebro i tak smakuje wspaniale
Żużel we Wrocławiu znów stał się bardzo modny, ale nie tylko względy towarzyskie (czytaj: dobrze się teraz pokazać na Olimpijskim) skłaniają publiczność do wizyty na meczach Betard Sparty. Przede wszystkim decydują o tym względy sportowe. W minionym sezonie ekipa z Wrocławia zdobyła srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski.
– Już przed sezonem mówiliśmy, że za cel stawiamy sobie walkę o tytuł. Niewiele zabrakło nam do złota, ale srebro w najlepszej żużlowej lidze świata i tak smakuje wspaniale – mówi Rafał Dobrucki, menedżer Betard Sparty Wrocław.
– Nie możemy zapominać, że indywidualnie nasi zawodnicy też wykonali wspaniałą pracę. Wystarczy wspomnieć mistrzostwo świata juniorów Maksyma Drabika czy indywidualne mistrzostwo Polski Szymona Woźniaka. Tai Woffinden jest drugim wicemistrzem świata, w cyklu Grand Prix z dobrej strony pokazał się też Maciej Janowski. I mógłbym tak jeszcze wymieniać długo, bo przecież Vaclav Milik wywalczył brązowy medal a Andrzej Lebiediew mistrzostwo Europy. To pokazuje, że nasz skład był kompletny – dodaje Rafał Dobrucki.

Wzmocnienia i niezmienny cel – złoto
Z ekipy wicemistrzów Polski odeszli po sezonie Szymon Woźniak (Gorzów) i Tomasz Jędrzejak (Rzeszów). W ich miejsce przyszli nowi zawodnicy.
21-letni Australijczyk Max Fricke to jeden z najbardziej utalentowanych i perspektywicznych żużlowców młodego pokolenia. W 2016 roku wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów. W 2017 roku zdobył swoje pierwsze w karierze punkty w cyklu Speedway Grand Prix (11 oczek w trzech startach). Fricke od trzech sezonów ściga na polskich torach i już w 2016 roku jako 20-latek był liderem ekstraligowego ROW-u Rybnik.
19-letni Rosjanin Gleb Czugunow trafił na czołówki żużlowych gazet podczas tegorocznego Drużynowego Pucharu Świata. Młody zawodnik był rezerwowym w reprezentacji Rosji i niespodziewanie jednym z najmocniejszych punktów zespołu, który w barażu wywalczył awans do finału. Odważna i bardzo dojrzała jak na tak młody wiek jazda Rosjanina zachwyciła kibiców i ekspertów. Świetny występ naturalnie wywołał także zainteresowanie najmocniejszych polskich klubów. W polskiej lidze startował dotąd jednak sporadycznie. W 2016 roku zadebiutował w barwach Kolejarza Opole, a w kolejnym sezonie reprezentował barwy łódzkiego Orła.

– Cel dla naszej drużyny się nie zmienia: będziemy walczyć o złote medale. Trzon naszego składu pozostaje bez zmian. Mamy seniorów, którzy mimo młodego wieku już sporo osiągnęli w światowym żużlu. Nadal mamy bardzo silną formację juniorską z Maksem Drabikiem na czele. Do tego doszły wzmocnienia, które pozwalają nam z optymizmem myśleć o 2018 roku – mówi Rafał Dobrucki.

Radykalne zmiany na torze!
Tuż po ostatnim meczu sezonu 2017 na Stadionie Olimpijskim ruszyły poważne prace na torze. Cała nawierzchnia została przesiana i oczyszczona – wyciągnięto z niej około 3 ton kamieni i śmieci. Dowieziono glinkę i granit
– łącznie około 200 ton nowego materiału, który był starannie mieszany i układany, tak by finalnie tor zyskał nową strukturę i nowe walory.
– Wyciągamy wnioski z ostatnich kilku miesięcy, zdajemy sobie sprawę, że tor nie był atutem naszych żużlowców podczas meczów u siebie. Do tego robimy wszystko, by podnieść atrakcyjność zawodów. Chcemy wygrywać mecze i jednocześnie nie chcemy oglądać jazdy gęsiego – mówi Andrzej Rusko, przewodniczący Rady Nadzorczej WTS Sparty Wrocław.

– Ktoś zapyta, dlaczego dopiero po sezonie zajmujemy się torem. Owszem, w trakcie sezonu także robiliśmy, co w naszej mocy, aby uatrakcyjnić widowiska, ale do osiągnięcia tego celu potrzebne są naprawdę duże zmiany i poważna ingerencja w nawierzchnię toru. Tu nie wystarczyła kosmetyka – ocenia Krzysztof Gałańdziuk, dyrektor sportowy WTS Sparty Wrocław. – Niestety, gdy po wielomiesięcznej rozłące z naszym obiektem wróciliśmy do Wrocławia, okazało się, że wykonawca prac modernizacyjnych na Stadionie Olimpijskim popełnił kilka błędów w sztuce, jeśli chodzi o sam tor. W ostatnich tygodniach dokonaliśmy radykalnych zmian w strukturze nawierzchni. Czas na ocenę efektów i ewentualne korekty przyjdzie wczesną wiosną. Wiemy, co trzeba zrobić, by ten tor był po prostu lepszy – dodaje Krzysztof Gałańdziuk.