Na rynku pierwotnym widać niesłabnący apetyt kupujących na mieszkania – po ilości lokali wypuszczanych na rynek czy choćby liczbie odwiedzających targi mieszkaniowe.

Popyt na mieszkania jest, klientów nie brakuje, więc deweloperzy idą za ciosem i budują na potęgę. Często więc zdarzają się opóźnienia w oddawaniu mieszkań. Z czego to wynika i czy należy się tego obawiać?

Niestety, dziś ciężko jest o dobrych pracowników w branży budowlanej. Przychodzą i odchodzą, co często utrudnia pracę ekipom wykonawczym i powoduje, że powstają opóźnienia. Mniej pracowników sprawia zaś, że pozostali będą pracować dłużej. Nie oznacza to jednak łamania praw pracowniczych, a jedynie przesunięcie przewidywanego terminu ukończenia robót.

Niektóre elementy budowy osiedla, takie jak specjalne płyty wykończeniowe czy na przykład klinkier elewacyjny, wymagają nadzoru specjalistów przy montażu lub uprawnień od pracowników. Zdarza się, że firmy, które zatrudniają takich specjalistów, nie mogą wejść na budowę w ustalonym terminie, a chcąc dotrzymać terminów u innych zleceniodawców, muszą przesunąć pracę u dewelopera. Bez zakończenia pewnego etapu nie można dalej ruszyć z robotą, co powoduje kolejne opóźnienia.

ANOMALIE POGODOWE

Nie wszystkie materiały budowlane są dostępne od ręki w hipermarkecie czy w hurtowniach. Duża część to robione na zamówienie projekty sprowadzane z całego świata i wystarczy, że transport morski będzie miał opóźnienie, a ucierpią na tym wszystkie mieszkania na nowo budowanym osiedlu.

Zbyt mroźna zima, deszczowa jesień czy upalne lato także znacząco wpływają na postęp prac na budowie. Anomalia pogodowe utrudniają wykonywanie planowanych działań, inne robią bałagan (który należy uprzątnąć), a jeszcze inne powodują zniszczenia, które trzeba naprawić czy często nawet odbudować.

Powodów, dla których deweloper zwleka z ukończeniem budowy, jest więc – jak widać – kilka. Nie zawsze to inwestor ma wpływ na opóźnienia, a już na pewno jednym z nich nie jest zrobienie klientom na złość.

Kamila Augustyn