Osiem, maksymalnie dwanaście minut. Tyle czasu potrwa pobranie krwi, dzięki której możesz uratować życie nawet trzem osobom. Tego życiodajnego płynu nie można wyprodukować w laboratorium, jak błędnie uważa ponad połowa Polaków. Jedynym jego źródłem jest drugi człowiek. O tym, jak zachęcić do bycia honorowym krwiodawcą, doskonale wiedzą studenci we Wrocławiu.

Majowa akcja Pijafki na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu

Maj 2016 roku. Akcja Pijafki na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu

Niski poziom świadomości znaczenia i potrzeb honorowego krwiodawstwa w społeczeństwie – to diagnoza Najwyższej Izby Kontroli. W ankiecie przeprowadzonej przez NIK aż 1/3 dawców wskazała na szkołę i studia jako środowiska, które są podstawowym źródłem wiedzy na ten temat.

Wiedzieć, że krew można oddać, a przełamać się i to zrobić, to często dwie różne sprawy. Do majowej akcji wrocławskiej ,,Pijafki” zgłosiło się 226 osób, z czego krew mogło oddać 175. – To niemal 80 litrów – podsumowuje Mateusz Michalak, który odpowiada za współpracę w ramach projektu z Uniwersytetem Przyrodniczym. Pijafkowicze dotarli również na Wydział Nauk Społecznych UWr przy ulicy Koszarowej, a na koniec odwiedzili Insytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Jak podkreśla Mateusz, nie spotkał się z sytuacją, aby którakolwiek z wrocławskich uczelni nie chciała gościć i wspierać akcji.

Od 16 lat modę na krwiodawstwo z powodzeniem kreuje również Niezależne Zrzeszenie Studentów, największa organizacja studencka w Polsce. 33 uczelnie z 11 regionów, razem ponad 5600 dawców krwi – to podsumowanie ,,Wampiriady” z jesieni 2015 roku. Projekt promuje bezinteresowne pomaganie innym nie tylko poprzez oddawanie krwi, ale również zachęcając do zapisów w bazie dawców szpiku oraz szerząc idee ratowania życia.

,,Wampiriada” odbywa się kilka razy w roku łącząc uczelnie i kampusy z całego kraju – również z Wrocławia. W dniach 31 maja – 2 czerwca gospodarzem akcji był NZS Uniwersytetu Ekonomicznego.

Kto może oddać krew?

Działalność wrocławskiej ,,Pijafki” oraz ,,Wampiriada” NZS-u kojarzą się z środowiskiem akademickim. Na uczelniach krew mogą oddać jednak nie tylko studenci. Wystarczy być w wieku od 18 do 65 roku życia, ważyć powyżej 50 kilogramów, przejść pozytywnie badanie lekarskie poprzedzające oddanie krwi i mieć około godziny wolnego czasu na całą procedurę.

– To prawda, że około 80-90 procent dawców stanowią studenci. Ale do akcji dołączają chętnie chociażby pracownicy uczelni. Do tego stopnia, że za każdym razem kiedy jedziemy na Uniwersytet Przyrodniczy, dwie panie, które są tam zatrudnione, zawsze oddają krew – mówi Mateusz. Jak dodaje, są również takie osoby, które krew przyszły oddać po raz pierwszy.

O czym powinni wiedzieć inni chętni, którzy również nie oddawali wcześniej krwi? Dawcami mogą być tylko osoby, które czują się zdrowe. Jeżeli mamy katar lub kaszel, lepiej jest się wstrzymać. Krwi nie można oddawać także po spożyciu alkoholu i – wbrew błędnej opinii – na czczo. Jeżeli zjedliśmy lekki, beztłuszczowy posiłek, zadbaliśmy o nawodnienie organizmu (przynajmniej jeden litr napojów) i zabraliśmy ze sobą do portfela dokument tożsamości ze zdjęciem i numerem PESEL – jesteśmy gotowi do oddania krwi.

– Osoby, które nie oddawały regularnie krwi, mają zazwyczaj wiele pytań. Po krótkiej rozmowie jesteśmy w stanie rozwiać ich wątpliwości, ale również ustalić, że nie mogą być dawcami, na przykład dlatego, że upłynął zbyt krótki czas od wykonania tatuażu, zabiegów, zakończenia miesiączki czy poprzedniej donacji – tłumaczy Mateusz.

Po rejestracji przychodzi czas na badania lekarskie. Od tego momentu całą akcją zajmuje się już wyłącznie fachowy zespół medyczny. To, że pobranie krwi odbywa się poza budynkami centrum krwiodawstwa nie jest powodem do obaw. Pomieszczenia uczelni, w których mają miejsce akcje wyjazdowe muszą spełniać odpowiednie wymogi. Kandydatami na krwiodawców zajmują się pielęgniarki i lekarze, ci sami, którzy na co dzień pracują w Wojskowym albo Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Niezależnie od miejsca zawsze używa się sterylnego, jednorazowego sprzętu, nie ma więc możliwości zakażenia.

Krwiodawstwo we Wrocławiu

Krwiodawstwo we Wrocławiu

Polacy chcą oddawać krew, ale…

Akcje Pijafki organizowane są zazwyczaj cztery razy w roku akademickim, co około dwa miesiące. Nie jest to cykliczność przypadkowa. Po oddaniu pełnej krwi ponownie można to zrobić po co najmniej ośmiu tygodniach. Uczestnicząc regularnie w kolejnych wydarzeniach Pijafki, nie trzeba więc sprawdzać czy upłynął już wymagany okres.

Raport Najwyższej Izby Kontroli o systemie krwiodawstwa i krwiolecznictwa nie pozostawia nam złudzeń co do tego, jak istotne jest systematyczne oddawanie krwi. Wynika z niego, że od 2010 roku zapotrzebowanie na krew i jej składniki stale wzrasta. Tymczasem liczba aktywnych dawców w poszczególnych latach nie zwiększa się – w 2013 roku w krajowym rejestrze zewidencjonowanych było około 2,8 miliona dawców, ale tylko 624 tysiące oddało krew. To nieznacznie mniej niż w trzech poprzednich latach (w 2010 roku – 636,5 tysiące, w 2011 – 625,9, w 2012 – 633,4). Utrzymanie dotychczasowych i pozyskanie nowych dawców pomogłoby zniwelować ryzyko, że zabraknie krwi do leczenia pacjentów.

Badania przeprowadzone sześć lat temu przez Pentor Research pokazują swoisty paradoks. Aż 84 procent Polaków wskazało, że byliby skłonni oddać krew. Jednak z tego samego badania wynikało, że mimo powyższej deklaracji, 59 procent osób nigdy tego nie zrobiło!

Jakie są przywileje krwiodawcy?

Honorowe oddawanie krwi z definicji jest dobrowolne i bezpłatne. Krwiodawca nie otrzymuje pieniędzy za oddaną krew i jej składniki. Jednak aby docenić bezinteresowne poświecenie tych osób zarówno państwo jak i podmioty prywatne obdarzają je licznymi przywilejami.

Każdy kto zarejestrował się w jednostce organizacyjnej publicznej służby krwi i oddał bezpłatnie krew jest Honorowym Dawcą Krwi. Oznacza to, że już po pierwszym oddaniu krwi przysługuje posiłek regeneracyjny (8 czekolad o wartości kalorycznej 4.500 kcal), zwolnienie od pracy w tym dniu, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia oraz zwrot kosztów przejazdu do najbliższego punktu poboru krwi. Krwiodawca może również uzyskać bezpłatnie wyniki badań laboratoryjnych, a po trzecim oddaniu krwi otrzymać kartę identyfikacyjną grupy krwi. Warto mieć ją w swoim portfelu, przede wszystkim dlatego, że w wiarygodny sposób poświadcza naszą grupę krwi. W nagłych sytuacjach, kiedy trzeba przetoczyć krew, pozwala lekarzom skrócić procedurę o około 30 minut, co najczęściej decyduje o życiu albo śmierci ofiary wypadku.

Podatnik, który w danym roku oddał honorowo krew, ma prawo również skorzystać ze specjalnej ulgi. Odliczenia dokonuje się od dochodu, przy czym wysokość ulgi zależy od ilości oddanej krwi. Jest ona również kryterium przyznawania tytułu Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi. Przysługuje on po oddaniu 5 litrów krwi (kobiecie) i 6 litrów (mężczyźnie). Ma on prawo do bezpłatnego zaopatrzenia albo zniżek na niektóre leki na podstawie recepty wystawionej przez lekarza. Może również korzystać z usług farmaceutycznych w aptekach poza kolejnością. W praktyce tytuł Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi pozwala również na skrócenie czasu oczekiwania na wizytę u lekarza albo zabieg lub inne świadczenie opieki zdrowotnej.

Krwiodawców doceniają również poszczególne miasta, przyznając im na podstawie uchwał ulgowe albo darmowe bilety na przejazdy komunikacją miejską. Z kolei dzięki przedsięwzięciu Dawcom w Darze aktywni krwiodawcy mniej zapłacą w wybranych restauracjach, sklepach, za nocleg w hotelu lub schronisku w górach, w tym również Karkonoszach, Górach Izerskich czy Stołowych.

Najważniejszym przywilejem dawców krwi pozostaje bezinteresowna pomoc drugiemu człowiekowi. Obiema rękami podpisuje się pod takim wnioskiem wiceprezes Dolnośląskiego Oddziału Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża Dariusz Mikołajczyk. Sam zaczął oddawać dopiero po 30. roku życia. Od tego momentu – ponad 50 litrów krwi.

– Satysfakcja z niesienia pomocy innym, że dzięki mnie ktoś inny żyje, jest najcenniejsza. Trzy lata temu ojciec chłopaka chorego na białaczkę zwrócił się do nas z prośbą o organizację akcji dla jego syna. Był on już po przeszczepie i szpik się przyjął, ale nie podjął jeszcze pracy. Dziecku potrzebne były granulocyty. Zgłosiliśmy dwadzieścia osób, z czego tylko dwie zostały zakwalifikowane na dawców. Udało się i chłopak żyje.

Pół roku po przeszczepie zorganizowaliśmy spotkanie. Chłopak wyjechał do nas na wózku inwalidzkim. Nie miał siły chodzić, był wychudzony i blady, zmęczony długotrwałą walką z chorobą. Nosił również maskę, ponieważ każde zarażenie mogło stanowić przy jego osłabieniu śmiertelne zagrożenie. Miło się zrobiło, kiedy zdjął tę maskę i powiedział: ,,Dziękuję”. Gdy oddajemy krew nawet nie zdajemy sobie sprawy jaką pracę wykonaliśmy dla innych.

Maciej Leśnik