Oryginalni artyści przyciągają uwagę rzeszy słuchaczy. Przykładem na to jest nowy projekt muzyczny Francis Tuan, który w sierpniu pojedzie na festiwal Fama w Świnoujściu. O tym jak powstał zespół, jaką tworzy muzykę i jakie są jego dalsze plany, rozmawialiśmy w Starej Piwnicy.

Francis Tuan

Fot. Łukasz Kaczmarek

Aleksandra Fedorczuk: Francis Tuan jako projekt muzyczny istnieje niecały rok. Od kiedy zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Francis: To było tak dawno, że nawet tego nie pamiętam! Kiedy oglądam rodzinne filmiki, widzę siebie, jak trzymałem dziecięcy keyboard, na którym coś tam sobie zaczynałem grać. Później prosiłem rodziców, żeby zapisali mnie na lekcje gitary. Oczywiście się udało. Zacząłem też podśpiewywać. Jako 5-latek trafiłem do programu “Od przedszkola do Opola”. Tam po raz pierwszy zetknąłem się ze sceną. Ten występ na pewno był dla mnie ważnym impulsem, abym realizował moje marzenia związane z muzyką.

To na ilu grasz instrumentach?

Francis: Profesjonalnie na gitarze. Gram też na klawiszach, wietnamskich instrumentach etnicznych, czasem na gitarze basowej. No i wokal. To też instrument.

Oprócz tego, że śpiewasz w zespole Katedra, występujesz jako Francis Tuan, grasz i tworzysz, robisz także doktorat z filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Jak udaje ci się to wszystko pogodzić?

Francis: Oprócz muzyki moją drugą największą pasją jest literatura. Fascynuje mnie jej czytanie i badanie. Lubię też pracę nad tekstem literackim, samemu zdarza mi się pisać. Do tej pory udawało mi się wszystko pogodzić. Studia filologiczne bardzo mi pomogły, zarówno jeżeli chodzi o pisanie piosenek, jak i w kwestii wysławiania się. Moje studia i muzyka nie są odrębnymi sprawami. Wszystko się fajnie razem  połączyło. Trudno powiedzieć, jak mi się udaje to wszystko pogodzić. Ostatnio mieliśmy bardzo dużo koncertów, ale pomału wszystko wraca do normalnego trybu.

Francis Tuan

Fot. Łukasz Kaczmarek

W projekcie Francis Tuan oprócz Ciebie jest jeszcze Magda, która wspiera cię wokalnie, oraz Paweł na perkusji. Jak powstał zespół?

Francis: Wszystko wyszło naturalnie. Ja na początku zacząłem występować solo w jednym z wrocławskich pubów. Wykorzystywałem technikę loopowania, która polega na zapętleniu jakiegoś motywu na instrumencie, potem dodawaniu różnych innych dźwięków do niego. W ten sposób można samemu grać muzykę o pełnym brzmieniu. Po moich występach przeważnie odbywały się jam session. Magda i Paweł też się tam pojawiali. Później na jednym koncercie gościnnie wystąpiłem u Magdy w jednej piosence, a potem ona w mojej. No i tak to się zaczęło. Potem Paweł zauważył, że posługuję się automatem perkusyjnym i stwierdził, że lepiej będzie, jeśli mnie wesprze. Wszystko powstało spontanicznie i jakoś tak od razu do siebie pasowało. Ostatecznie możemy powiedzieć, że jesteśmy Efemerycznym Składem: momentami się rozszerzamy, w innych przypadkach zawężamy. Od czasu do czasu występuje też z nami basista Kuba z Warszawy, który nagrywał naszą płytę. Najpewniej wesprze nas również na Famie w Świnoujściu.

To teraz porozmawiajmy trochę o płycie. W styczniu ukazał się wasz mini album Poems zawierający muzyczne adaptacje wierszy anglojęzycznych poetów, takich jak Cummings czy Blake. Na wrocławskich eliminacjach do Famy śpiewałeś utwór właśnie z tego mini albumu: I Thank You God For Most This Amazing. Można by wywnioskować, że chodzi o poezję śpiewaną. Jednak jest to zupełnie coś innego. Jaki to właściwie gatunek?

Francis: Hmm, można to różnie nazywać. Mistyczne disco, jest tu również filozoficzny funk. Ogólnie jest to połączenie inspiracji współczesną muzyką alternatywną z dźwiękami moich korzeni wietnamskich, więc możemy mówić tu także o folklorze. Fascynuję się latami 60., 70., które w naszej muzyce są remiksowane poprzez wspominaną już przeze mnie technikę loopowania.

Czy inspirują Was jacyś konkretni artyści?

Francis: Głównym zespołem jest na pewno Tame Impala. Ich utwory przypominają stare kawałki, powiedzmy, Beatlesów. Są jednak tak przetworzone przez współczesne myślenie o aranżacji piosenek, efekty, czy rytm, że brzmią bardziej jak elektroniczny remiks. Z tą różnicą, że są to zupełnie nowe piosenki, grane na żywo. Takie wykorzystanie przeszłości w nowym kontekście było bardzo inspirujące. Ja chciałem pójść trochę dalej i za sprawą loopowania zacząłem łączyć z elektroniką nie tylko brzmienia instrumentów z lat 60. i 70., ale też etnicznych, wietnamskich.

To chyba właśnie przez to jesteście bardzo oryginalni i charyzmatyczni. Właściwie jakbym miała wskazać zespół z Polski, który chociaż w małym stopniu przypomina was, to nic nie przychodzi mi do głowy. To dobrze?

Paweł: Nie da się ukryć, że Francis jest bardzo charakterystyczny, zarówno wokalnie, jak i wizualnie. To dobrze, że jesteśmy oryginalni i nikogo nie podrabiamy.

Magda: Czasem jednak mamy problem, bo nie mamy po prostu z kim grać. Na szczęście cała nasza trójka podobnie rozumie muzykę i dlatego razem mogliśmy coś zrobić. To dla nas ważne.

Francis Tuan

Razem gracie właściwie dopiero rok, a już w sierpniu jedziecie na Famę do Świnoujścia. Czemu bierzecie udział akurat w tym festiwalu?

Paweł: Dla nas jest to festiwal klasyczny, który ma swoją historię i tradycję. Byliśmy tam już 4 lata temu z zespołem Katedra. Był to bardzo ciekawie spędzony czas: odpoczęliśmy i spełniliśmy się twórczo. Powstawały tam nawet nowe utwory zespołu.

Na Famie staniecie przed inną publicznością, być może pojawią się też nagrody. A jakie macie plany po festiwalu?

Paweł: Przede wszystkim koncerty. Dużo koncertów. Mamy za sobą Poznań, Łódź, Warszawę Lwów. Teraz czas na Kraków.

Francis: Głównym planem artystycznym jest nagranie pełnej płyty. Wciąż trwają pracę nad repertuarem. Czyli właściwie taki standard: koncerty i płyta.

Chcecie trafić do szerszej publiczność? Być sławni?

Francis: Myślę, że chęć zdobycia tak zwanej “sławy” trzeba traktować czysto pragmatycznie. Jeżeli więcej ludzi wie o twojej muzyce, to więcej ludzi ją usłyszy. No i to jest najistotniejsze. Nie tworzymy w próżni. Chcemy, żeby nasza muzyka trafiała do jak najszerszego grona, by przekazać ludziom to, co nas porusza, co dla nas ważne. Jeżeli nie będzie to wielka rzesza, i tak będziemy grać, chociażby właśnie dla kilku osób, które zobaczą w tym wartość. Trudno powiedzieć, co będzie w przyszłości. Plany są takie, żeby działać na poważnie. Tak właśnie traktujemy muzykę.

Gdzie w najbliższym czasie można Was usłyszeć?

12 maja występujemy w Obornikach Śląskich. Dzień później w klubie “Firlej” na festiwalu Music Addicted Festival. Na imprezie odbędą się panele dyskusyjne z ludźmi związanymi z branżą muzyczną oraz występy innych zespołów. Oczywiście serdecznie zapraszamy!

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wam wielkich wrażeń i nowych inspiracji muzycznych na Famie. No i dalszych sukcesów.

Bardzo dziękujemy!

Śledźcie Francisa Tuana na jego oficjalnym fanpage’u i przeczytajcie relację z festiwalu FAMA.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz