Listopadowy przegląd mediów internetowych nie jest zaskoczeniem. Chyba zdążyliśmy już przywyknąć do tego, że w ogólnopolskich serwisach nasze miasto jawi się jako miasto prężnej, nowoczesnej gospodarki i polityków…. Cóż. Wrocław istnieje od tysiąca lat, a lokalnych polityków możemy wymieniać co cztery.

fot. pixabay.com.pl

Środek jesieni był dość obfity we wzmianki o stolicy Dolnego Śląska. Ogólnopolskie portale pisały całkiem sporo o wrocławskim sporcie i gospodarce. Ten pierwszy musiał zmierzyć się z ciężką, lecz dość trafną diagnozą. Miejmy nadzieję, że przyniesie ona właściwe wnioski.

Z kolei wrocławski biznes udowadnia, że nawet z kryzysami potrafi sobie jakoś poradzić. Ma również długie tradycje. Najstarszy hotel na świecie funkcjonuje od 1300 lat. Wrocławska Piwnica Świdnicka ma jak na razie prawie 750, ale nic nie wskazuje na to, żeby w wyobrażalnej przyszłości miała się zamykać.

Pojawiły się również teksty, których nigdy nie chcielibyśmy czytać. Śmierć w wypadku samochodowym czy znęcanie się nad małym dzieckiem. Takie wiadomości zawsze przygnębiają, niezależnie, z jakiej miejscowości pochodzą.

No i jak zwykle wypłynęli nasi działacze i politycy. Do ich różnych działań zdążyliśmy się już przyzwyczaić, a obowiązkiem mediów jest informowanie o nich. Czwarta władza musi patrzeć na ręce trzem pozostałym i punktować ich potknięcia. Polityczne i społeczne poczynania osób związanych z Wrocławiem muszą być tematem serwisów lokalnych. I, niestety, lepiej by było, gdyby ich rozgłos kończył się właśnie na tym szczeblu. Pozostaje mieć nadzieję, że reszta kraju nie ocenia naszego miasta przez ich pryzmat.

Sport – bywa różnie

Początek miesiąca nie był dobry również dla Śląska Wrocław. Dorde Corta, serbski piłkarz, który od czerwca bieżącego roku gra na pozycji obrońcy we wrocławskim klubie, doznał urazu kolana podczas meczu z Koroną Kielce. Wydawać by się mogło, że kontuzja jednego zawodnika nie powinna zbytnio zaszkodzić naszej drużynie. Niestety Śląsk Wrocław może mieć problemy ze skompletowaniem meczowej osiemnastki. Portal sportowefakty.wp.pl, który 8 listopada pisał o urazie Corty nie omieszkał wytknąć zespołowi tych problemów. Jak WKS zakończy ten rok przekonamy się po ostatnim meczu – 15 grudnia z Jagiellonią Białystok we Wrocławiu.

Sportowe Fakty informowały też o powiększeniu Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu (o czym napisaliśmy już w grudniowym wydaniu Magazynu Wroclife). Urząd Miasta Wrocławia zdecydował, że jeszcze tej zimy pojawi się na nim dodatkowe 555 krzesełek. Możliwe, że na tym się nie skończy – według portalu magistrat ma planować stworzenie jeszcze jednego sektora z miejscami siedzącymi. Wrocławski Stadion Olimpijski odszedł niejako w odstawkę po 2011 roku, kiedy otwarto Stadion Miejski. Warto jednak pamiętać, że wciąż odbywają się na nim między innymi żużlowe zmagania Betardy Sparta Wrocław.

Politycy i działacze – nie ma być z czego dumnym

Do mediów ogólnopolskich przebił się ponownie Piotr Rybak. Miało to związek z wrocławskim Marszem Niepodległości. Za spalenie kukły Żyda Rybak odbywa karę ograniczenia wolności w trybie dozoru elektronicznego – między godziną 19 a 9 rano ma przebywać w domu. Jeszcze przed 11 listopada zapowiedział jednak, że  pojawi się na Marszu Niepodległości i zostanie na nim do końca. Jego wypowiedź przytaczała wyborcza.pl. Gazeta Wyborcza, chcąc napiętnować zachowanie skazanego przy każdej możliwej okazji, zdaje się kompletnie nie zauważać, że robi mu reklamę, za którą w normalnych warunkach musiałby zapłacić fortunę.

Piotr Rybak, jak zapowiedział, tak zrobił, a sąd uchylił decyzję o odbywaniu kary w dozorze elektronicznym. W środę, 15 listopada internetowy portal Rzeczpospolitej informował, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał, że skazany nie zasługuje na odbywanie kary w takiej formie jak dotychczas. Decyzja nie była wówczas prawomocna, lecz podlegała natychmiastowej wykonalności.

Sprawą serwisy ogólnopolskie żyły jeszcze pod koniec miesiąca. Polskathetimes.pl zamieściła sporą wzmiankę o przemowach, jakich Piotr Rybak udzielał siedząc w więzieniu. Pobłażliwość, jaką okazują mu organa ścigania i służby penitencjarne naprawdę może budzić spore wątpliwości. Jednakże ciągłe przypominanie o jego wyczynach przez media ogólnopolskie zapewnia Piotrowi Rybakowi rozgłos, na którym mu ewidentnie zależy. W tym kontekście warto się zastanowić, na ile jego ostatnia działalność jest po prostu polityczną grą. Komentatorzy artykułów zadawali takie pytanie, jednak redakcje jak na razie nie zdecydowały się tak na to spojrzeć.

Echa Święta Niepodległości

Wydarzenia związane ze Świętem Niepodległości odbijały się echem w mediach przez dłuższy czas. Również Wrocław nie pozostał tutaj w tyle. Portal tvn24.pl jeszcze 19 listopada pisał o antyfaszystowskiej manifestacji pod wrocławskim Dworcem Głównym. Wzięło w niej udział około 200 osób. Tak, wspominały o niej ogólnopolskie media. Wydźwięk obchodów 11 listopada można oceniać różnie, a wiele ich motywów faktycznie mogło oburzać. Nie zmienia to jednak faktu, że przez dwa tygodnie można odgrzewać ewentualnie bigos. Sprawy, które jeszcze przez parę dni budziły spore emocje w pewnym momencie spowszedniały na tyle, że dla większości zwykłych odbiorców stały się po prostu nudne.

9 listopada bohaterkami ogólnopolskich mediów zostały wrocławskie radne Katarzyna Obara – Kowalska i Agnieszka Kędzierska. Według Wirtualnej Polski pierwsza z pań twierdzi, że ta druga chwyciła ją za nos i uderzyła w czoło. Ponadto miała znieważyć ją słowami uznanymi powszechnie za wulgarne. Z przyczyn oczywistych nie przytoczymy wypowiedzi – dość stwierdzić, że jedna pani radna miała przypisać drugiej wykonywanie zawodu nieco innego niż radna. W każdej beczce dziegciu powinna być jednak łyżka miodu – rzekomymi wyzwiskami Agnieszka Kędzierska miała jedynie okrasić pytanie do Katarzyny Obary – Kowalskiej, dlaczego ta jej nie lubi. Agnieszka Kędzierska zaprzecza, że doszło do takiej sytuacji. Obie radne domagają się od siebie przeprosin i porozumiewają się przez prawników. Niezależnie jak sprawa potoczy się dalej internet swój wyrok już wydał – była nim fala złośliwego śmiechu utrzymująca się przez dobre kilka dni.

Tragiczna kronika kryminalna

Nie zabrakło również wiadomości tragicznych oraz wyjątkowo poruszających. W połowie miesiąca tvn24.pl informowało o wypadku na wrocławskich Kowalach. Tuż obok pętli tramwaju 6 osobowe audi uderzyło w słup. W wyniku kolizji jedna osoba zginęła a druga została ranna. O sprawie, co oczywiste, pisały również wrocławskie serwisy. Pod jednym z artykułów dyskusja w komentarzach trwała prawie tydzień – część z piszących twierdziła, że kierowca pracował dla Ubera, nie ma na to jednak żadnych dowodów, teza została dosłownie zmiażdżona przez sporą część internautów.

Pod koniec miesiąca ogólnopolskie serwisy obiegła przerażająca sprawa 18 letniej kobiety, która znęcała się nad swoim niespełna miesięcznym synem. Pisały o niej między innymi Wirtualna Polska oraz internetowe wydanie Polski The Times i portal telewizji TVN. Przestępstwo wyszło na jaw podczas kontrolnej wizyty w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka przy ulicy Fieldorfa. Matka mówiła, że nie chciała mieć dziecka, czuje do niego odrazę i nie chce go wychowywać. Grozi jej do ośmiu lat pozbawienia wolności. Chłopczyk trafił do rodziny zastępczej.

Business as usual

W Stanach Zjednoczonych bardzo popularnym hasłem jest „Gospodarka głupcze”. Nie inaczej jest w lokalnej, dolnośląskiej skali. Honor Wrocławia jak zwykle uratował lokalny biznes.

Na portalu poznajpolske.onet.pl pojawił się tekst opisujący wrocławską Piwnicę Świdnicką jako najstarszą restaurację w Europie. Opis jest niestety dość krótki, ale naprawdę interesujący i może zachęcić do odwiedzenia zarówno samego lokalu jak i miasta.

Money.pl opisał nieprzyjemną sprawę wrocławskiej firmy LiveChat Software. W środę, 8 listopada, w ciągu ośmiu godzin jej akcje straciły na wartości około 20%. Cios, było nie było, ogromny. Warto się jednak bardziej pochylić nad wrocławskim przedsiębiorstwem. Spadek był spowodowany ogłoszeniem przez Facebooka chęci wprowadzeniem podobnej usługi jaką oferuje LiveChat Software. Tekst moneya był opublikowany 9 listopada, czyli dzień po krachu, a w perspektywie miesiąca straty spółki wynoszą już tylko około 8,5%. A to wszystko, po konfrontacji z jedną z największych korporacji informatycznych na świecie.

Wirtualna Polska na swojej stronie głównej linkowała do portalu otworzsiena.pl, gdzie pojawił się wywiad z architektem Jerzym Łątką dotyczący drewniano – papierowego domku stojącego od ponad roku na Placu Solnym we Wrocławiu. House of Cards, bo tak nazywa się przełomowy projekt może stać się początkiem seryjnej produkcji tanich, a przy tym dość trwałych i funkcjonalnych konstrukcji. Miejmy nadzieję, że inicjatywa przyciągnie wystarczające zainteresowanie, aby dalej się rozwijać.