Stolica Dolnego Śląska plasuje się na peryferiach światowej nauki – wynika z diagnozy przeprowadzonej przez Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia. Sporo do zrobienia jest także, jeśli chodzi o jakość życia – zwłaszcza w kwestii stanu powietrza, rewitalizacji kamienic i komunikacji zbiorowej.

Odra we Wrocławiu

fot. Pixabay.com

O aspektach demograficznych i gospodarczych, zawartych w „Migawkach z diagnozy Wrocławia”, pisaliśmy w czwartek. Teraz pod lupę weźmiemy naukę i jakość życia w stolicy Dolnego Śląska.

Nauka: wrocławskie uczelnie daleko w tyle

Jak wyliczają autorzy raportu, Wrocław posiada dwa licea ogólnokształcące z krajowej czołówki (LO nr XIV i LO nr III) oraz kolejne cztery, które do tej czołówki aspirują (LO nr VII, LO nr V, LO nr IX i LO nr XII).

Wrocławska edukacja wyższa plasuje się z kolei na peryferiach światowej nauki, przegrywając również z innymi krajowymi (Kraków, Warszawa) czy środkowoeuropejskimi (Drezno, Praga, Lipsk) uniwersytetami.

– Wrocławskie uczelnie wymagają głębokich zmian, gdyż w ogóle nie liczą się na arenie międzynarodowej, ani nawet w regionie. Wrocław powinien mieć ambicje, by chociaż w kraju jego uczelnie były w ścisłej czołówce – podkreśla Aleksandra Zienkiewicz, przewodnicząca Stowarzyszenia Ochrony Drzew miastoDrzew.



Twórcy raportu tłumaczą, że środowisko naukowe dysponuje niewieloma zespołami liczącymi się na świecie – zarówno w zakresie publikacyjnym, jak i patentowym.

– Najczęściej są to wyspecjalizowane w danej dziedzinie zespoły, co w zestawieniu z niedostatkiem badań interdyscyplinarnych powoduje, iż trudno we Wrocławiu uzyskać efekt skali albo wartość dodaną w oparciu o naukę – komentuje Piotr Szymański, wiceprezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

Szymański wyjaśnia, że jedyny pozytywny element diagnozy – drugie miejsce Politechniki Wrocławskiej w rankingu kariery zawodowej absolwentów wśród uczelni w regionie, ustalanym na podstawie liczby absolwentów na stanowisku prezesa w światowych firmach – jest niestety silnie wzmocniony przez stanowiska zdobyte w publicznych firmach w Polsce: PKO BP czy KGHM i trudno orzekać o jego stabilności.

– Możemy liczyć się ze spadkiem w tym obszarze w najbliższych latach. Taki spadek między rokiem 2015 a 2016 już odnotowała najlepsza uczelnia w tej kategorii – AGH. Niewielką siłę środowiska akademicko-gospodarczego możemy zobaczyć także w słabości środowiska startupowego w stosunku do Warszawy czy Krakowa – dodaje Piotr Szymański.



Jakość życia: ekologia, rewitalizacja i transport do poprawki

Według raportu, Wrocław to miasto gęstego smogu (ponad dwukrotne przekroczenie norm WHO), tysięcy kamienic bliskich ruiny (w obecnym tempie wszystkie zostaną wyremontowane za 800 lat) i niedoinwestowanej komunikacji zbiorowej (22-procentowy przyrost liczby samochodów per capita w ciągu 5 lat).

I to dlatego – tłumaczą autorzy diagnozy – w badaniach socjologicznych przeprowadzonych w ramach prac nad Strategią Wrocławia 2030, mieszkańcy wskazali na poprawę jakości życia jako priorytet rozwoju miasta.

– Oczekiwania wrocławian ewidentnie wyprzedzają rzeczywistość. Za trzy priorytety mieszkańcy uznali: ekologię, rewitalizację i transport publiczny. To również obszary, gdzie Wrocław ma największe zaległości i blado wypada w porównaniu z innymi polskimi miastami. Wrocław potrzebuje nowej wizji rozwoju, która zamiast na wielkich projektach infrastrukturalnych i igrzyskach, skupi się na inwestowaniu w mieszkańców i ich najbliższe otoczenie – komentuje Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto.



Przemysław Filar, prezes TUMW, podkreśla, że jakość życia we Wrocławiu jest na tyle niska, że mieszkańcy wyprowadzają się na przedmieścia, do nowych osiedli deweloperskich.

– Ten trend, połączony z oszczędzaniem na transporcie zbiorowym, stwarza błędne koło, którego efektem jest smog. Bezwzględnie należy to przerwać, zachęcając do mieszkania w czystym i zielonym śródmieściu, z chodnikami pełnymi drzew, nie samochodów. Rewitalizacja ze środków UE dostałaby dodatkowe wsparcie z funduszy biznesu i mieszkańców. Likwidacja pieców w kamienicach to szansa na połączenie ekologii oraz rewitalizacji – tłumaczy Filar.

W podobnym tonie wypowiada się Aleksandra Zienkiewicz.

– Dość bogaci na tle kraju mieszkańcy Wrocławia, o ustabilizowanej pozycji materialnej i społecznej, odwiedzający inne miasta świata, wymagają od władz warunków do wysokiej jakości życia: chcą sprawnego poruszania się po mieście komunikacją zbiorową, atrakcyjnej zielonej przestrzeni, dobrej jakości powietrza i odnowienia zdegradowanych części miasta, które świadczą o jego historii i pięknie – zaznacza Zienkiewicz.



Dokąd zmierza Wrocław?

Jak mówi Łukasz Medeksza, koordynator prac nad Strategią Wrocławia 2030 i Foresightem Społecznym Wrocław 2036/2056, „Migawki…” nie odpowiadają bezpośrednio na to pytanie.

– Wnioski z raportu otwierają jednak dyskusję o przyszłości. To właśnie w trakcie prac nad tym materiałem pojawiła się idea, byśmy jako miasto nie przestawali myśleć o swojej przyszłości śmiało – wręcz jeszcze bardziej ofensywnie niż dotąd. Stąd koncepcja Wrocławia jako nowej Republiki Weneckiej w czasach nowego średniowiecza, a więc miasta, które prowadzi śmiałą ekspansję – i to w skali globalnej! – w erze narastającego rozproszenia politycznego, kulturowego, społecznego. Byłby to kolejny krok w długim marszu do poprawy międzynarodowej pozycji miasta. Czy taka właśnie idea mogłaby nam przyświecać w XXI wieku? Oto temat pod dyskusję, do której gorąco zachęcam – mówi Medeksza.

Łukasz Medeksza podkreśla, że ustalenia „Migawek…” zrobiły spore wrażenie na zespole opracowującym nową strategię miasta.

– Możliwe, że niektóre z nich przełożą się na wskaźniki, którymi będziemy chcieli mierzyć kondycję Wrocławia w najbliższych kilkunastu latach. Na razie „Migawki…” są kolejną inspiracją dla prowadzonych od 2015 r. badań i dyskusji o przyszłości miasta, o jego strategii, o politykach sektorowych – dodaje.